4. Szok

11.9K 753 121
                                        

Rozdział nie jest sprawdzony.

Ostatnie cztery dni były ciągłą rutyną. Jack przychodził do mnie po szkole z lekcjami, które spisywałam. Po spisaniu wszystkiego oglądaliśmy nasz ulubiony serial. Tak nasz. Także stał się moim przez niego, bo mnie zaraził nim. Blondyn spał u mnie w szpitalu, a kiedy się budziłam jego już nie było. Kiedy mój przyjaciel był w szkole ja się uczyłam lekcji na których mnie nie było, ponieważ miałam umowę z Jackiem. Ogólnie chodzi o to by mnie spytał z tego materiału, aby sprawdzić czy się uczyłam. Chce się przekonać czy przypadkiem nie spędziłam całego pobytu w szpitalu na oglądaniu AHS. Jednak dzisiejszego dnia moja ciągła rutyna się kończy. Tak to już dziś. Dziś wychodzę ze szpitala i to dziś spyta mnie przyjaciel z całego materiału. Dlatego odkąd się obudziłam przeglądam wszystkie lekcje czy aby na pewno zrobiłam wszystko, a także przypominam sobie materiał. Niestety pod moją nieobecność w szkole mieliśmy także sprawdzian z historii, matematyki oraz niemieckiego. Na szczęście się wszystkiego po kolei nauczyłam. Dzięki czemu będę mogła zacząć zdawać wszystko od razu po powrocie. Jednak jest już mało czasu do końca roku szkolnego. Niestety ostatnie półtora miesiąca. Mam wielką nadzieję, że zdążę wszystko pozaliczać i wyjść na tym dobrze. Bardzo bym chciała dostać się na dobre studia. W końcu to ostatni rok technikum. Na dodatek nadal czekam na wyniki z matury. Myślę, że będzie dobrze, ale i tak się martwię. Kiedy tak rozmyślałam o tym wszystkim, ktoś mi przeszkodził pukając do drzwi.

-Proszę- powiedziałam.

-Hej- powiedział obiekt ostatnich mych snów.

-Co ty tu robisz?- zapytałam w szoku.

-Też się cieszę, że cię widzę, księżniczko- podszedł do mnie i usiadł obok na krzesełku.

-Nie mów tak do mnie.

-Dlatego- zapytał czarnowłosy.

-Bo nie, Steve- odpowiedziałam, a mój rozmówca przygryzł wargę, w której był kolczyk. Automatycznie oblizałam wargę, co nie umkło jego uwadze.

-Nadal takie kolczyki cię pociągają, co?- uśmiechnął się do mnie chytsze.

-Może..- nadal się na niego gapiłam. Dobrze wiedział, że mam do tego słabość. W końcu to mój były chłopak.

-Spojnie, możesz sobie popatrzeć ile tylko chcesz- mrugnął do mnie.

-Co ty tutaj tak właściwie robisz?- zapytałam w końcu odrywając wzrok od błyszczącej kulki.

-Jak to co?- zapytał jakby to było oczywiste- Przyjechałem do swojej dziewczyny w odwiedziny- mrugnął do mnie.

-Byłej- naprostowałam.

-Oj tam. Nie wypieraj tego, księżniczko, że nas do siebie ciągnie.

-Jak zawsze uroczy...- powiedziałam sarkastycznym tonem.

-A jakże by inaczej, księżniczko.

-No i skromny- dodałam- I nie jestem już twoją księżniczką!

-To się jeszcze okaże, księżniczko- wstał i nachylił się nade mną. Złożył lekki i słodki pocałunek obietnicy na mych ustach, a ja nie zaprotestowałam. Ten facet mnie nadal pociąga. Nie wiem jakim cudem do tej pory nie straciłam przy nim dziewictwa- Do zobaczenia, księżniczko- powiedział i skierował się w stronę drzwi- I nie myśl za dużo. Twój wyraz twarzy cię zdradza. Jeszcze pamiętam niektóre rzeczy- i wyszedł.

Nawet się nie dowiedziałam czemu przyjechał. W mojej głowie powstało w tym momencie mnóstwo pytań. Dlaczego wrócił? Po co mnie do cholery pocałował? Czemu nadal nie do niego ciągnie? Dlaczego on musi być tak kurewsko przystojny? Może nadal go kocham? Może w Jacku jestem tylko zauroczona? A może to było tylko chwilowe?

-Hej, już jestem.

-Chryste!

-Bogiem nie jestem. Chyba, żeyważasz mnie za swojego osobistego- puścił mu oczko blondyn.

-Nie strasz mnie, idioto. Chcesz bym zeszła na zawał?- fuknęłam do niego.

-Zdecydowanie nie.

-Super.

-Zły dzień?- zapytał.

-A żebyś wiedział.

-Co jest?

-Nie ważne- nie chce mu mówić.

-No mów- nie daje za wygraną.

-Nie twoja sprawa, ok?

-Okres masz?- przegiął.

-Japierdole! Wara od mojego okresu! Nic ci do tego!

-Dobra już, dobra. Bez spin- uniósł ręce w geście poddania.

-Pytaj mnie już i miejmy to za sobą.

-Okey.

Wiedziałam bardzo dużo z tego co mnie pytał. Na wszystkie dwadzieścia pytań niewiedziałam chyba czterech. Więc jest całkiem nieźle.

-Za niedługo przybędzie twoja matka i zostaniesz wypisana- poinformował mnie doktor wchodzący nagle do mej sali.

-Dziękuję Panie doktorze- uśmiechnęłam się. W końcu w domciu i moje łóżeczko.

-Nie ma za co- wyszedł.

-Nie musisz już tu ze mną siedzieć- powiedziałam przyjacielowi.

-Ale chcę- uparł się.

-Po prostu idź.

-Jejku... Naprawdę masz zły humor.

-A no mam.

-Okey... Idę już- powiedział smutno i wyszedł.

Reszta dnia minęła spokojnie. Wróciłam do domu i oglądałam mój serial. Nawet nie zwracałam uwagi na dobijanie się do mnie przez szybę.

Pamiętać o grupie 💞💞

DupekOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz