Na następny dzień byłam już zdecydowanie spokojniejsza. Wiedząc, że z nim wszystko dobrze jak na to co się wydarzyło.
Wczoraj wieczorem po powrocie do domu jeszcze rozmawialiśmy przez telefon przez kilka godzin.
Jednak siedzi mi dalej w głowie myśl, że chyba nie powinniśmy być razem ze względu na nasze bezpieczeństwo. Kto wie co nam los jeszcze zgaduje?
Muszę z nim dziś o tym porozmawiać.
Postanowiłam, że się tym nie przytłoczę. Wystarczy tego zamartwiania się jak potoczy się rozmowa na sto różnych sposobów.
Wchodzę do kuchni, próbując nie myśleć o wszystkim, co czai się gdzieś w mojej głowie. Otwieram lodówkę, wyciągam jajka, masło i świeży chleb. Ruchy mam wyćwiczone, więc rozbijam jajka na patelni. Czekam, aż zaczną skwierczeć, a potem układam wszystko na talerzu, jakbym właśnie szykowała śniadanie na zdjęcie do magazynu. Zerkam na filiżankę świeżo zaparzonej kawy, czuję jej piękny zapach, jakby był ucieczką od moich myśli.
Siadam na kanapie z talerzem na kolanach i włączam następny odcinek American Horror Story. Gdy tylko zaczyna się charakterystyczna, niepokojąca melodia, czuję, jak napięcie schodzi ze mnie, jakbym zostawiała je gdzieś z boku, choćby na chwilę. Biorę pierwszy kęs, kawałek jajka z chrupiącym chlebem po czym popijam kawą.
Ekran miga, a ja wciągam się w świat pełen tajemnic, mroku, inny niż ten, który czeka na mnie po tym poranku.
Oglądając, przenoszę się w ich świat. Strach tam wydaje się bardziej namacalny, ale zaskakująco łatwiejszy do opanowania niż ten, który aktualnie noszę w sobie.
Byłam tak głęboko wciągnięta w serial, że świat wokół przestał istnieć. Każda scena, każda nuta niepokojącej muzyki trzymała mnie w napięciu. Ci będzie dalej? Muszę się dowiedzieć jak potoczą się ich losy.
Nawet nie zauważyłam, jak szybko minął czas ani że kawa już dawno wystygła. Przez chwilę czułam się beztrosko. Nie było już miejsca na moje myśli i zmartwienia.
Nagle z głośnika telefonu rozległ się dźwięk powiadomienia. Podskoczyłam lekko, wytrącona z transu. Powoli sięgnęłam po telefon, a gdy spojrzałam na ekran i zobaczyłam nadawcę, znajome ukłucie niepokoju powróciło. W jednej chwili wróciły wszystkie troski i problemy, które próbowałam zagłuszyć serialem.
Jack: Dzień dobry, piękna! Wyspałaś się?
Jest taki kochany...
Ja: Dzień dobry! Nawet się wyspałam, a Ty jak się czujesz?
Muszę z o tym porozmawiać co mi siedzi w głowie. Po tym wszystkim co przeszliśmy jestem mu to winna.
Jack: Dobrze. Jutro mnie wypuszczają.
Ja: To super!
Jack: Tez się cieszę. Będziemy mogli już normalnie się widywać.
Ja: Fakt, ja też powinnam już chyba normalnie funkcjonować. Nie mam wstrząsu mózgu.
Piszę od razu bez namysłu jeszcze jedną wiadomość. Chcę mieć już to za sobą. Ten stres mnie zabije.
Ja: Musimy porozmawiać.
Jack: Cieszę się!
Odpisał chyba na to, że nie mam wstrząsu zanim dostał moja drugą wiadomość.
Jack: Coś się stało?
Ja: Nie.
Ja: To znaczy tak.
Cisza. Nic nie pisze. Stresuje mnie to jeszcze bardziej.
Wpatruję się w nasz dymek czatu czekając na jakakolwiek odpowiedz z jego strony.
Przeczytał od razu tak jakby miał włączony dymek cały czas jak ja, ale nie odpisał.
Nie chce porozmawiać?
Niespokojnie poprawiłam się na kanapie. Podkuliłam kolana i wyprostowałam plecy cały czas obserwując nasz dymek.
Zaczęłam się coraz bardziej martwić aż tu nagle na moim telefonie wyświetliło się połączenie przychodzące na którym widniało zdjęcie blondyna a na nim jego imię.
Serce mi zamarło.
- Halo? - odbieram.
- Co się stało? - mówi spanikowany - „Musimy porozmawiać" nigdy nie kojarzy się dobrze - mówi, a ja jestem przekonana, że mówiąc to podniósł rękę i wykonał w powietrzu cudzysłów.
- Gryzie mnie pewna rzecz.
- Tak?
- Nie uważasz, że nie powinniśmy być razem? - pytam.
Odpowiada mi głucha cisza w słuchawce.
- Halo? - pytam po chwili sprawdzając czy połączenie dalej jest aktywne.
- Czemu o to pytasz - wypuścił z siebie znacząco powietrze.
- Ponieważ zawsze nam coś stoi na drodze. Nie uważasz, że wszechświat daje nam do zrozumienia, że nie powinnismy być razem?
- Co Ty mówisz? - pyta zdezorientowany.
- O mały włos nie zginąłeś, Jack - wyrzucam z siebie - Co jeśli następnym razem nie będziemy mieli tyle szczęścia?
- Clara... Kochasz mnie?
- Oczywiście, że tak dlatego jestem przerażona co jeszcze może się stać.
- To nie bądź.
- Ale jak? To jest niemożliwe! - mówię roztrzęsiona - Prawie umarłeś mi w ramionach.
- Ale nie umarłem - powiedział stanowczo.
- Co jeśli... - nie dał mi dokończyć zdania.
- Nie ma co gdybać w życiu, Cly. Będzie co będzie. Sami piszemy naszą historię. Sami wybieramy swoją ścieżkę. To są tylko i wyłącznie nasze decyzje i tylko to powinno się liczyć. Nie obchodzi mnie co wszechświat daje nam do zrozumienia. Ty jesteś moim prawdziwym wszechświatem. Nic więcej się dla mnie nie liczy oprócz Ciebie - mówi to wszystko z wielką pasją i pewnością w głosie co rozgrzewa moje serce jeszcze bardziej. Nie wiedziałam, że jest to możliwe.
- Boże jak ja Cię kocham - wzdycham bezradna.
- Ja również Cię kocham. Nawet nie wyobrażasz sobie jak bardzo.
- Myślisz, że damy sobie radę ze wszystkimi następnymi przeciwnościami, które los nam zgotuje? - pytam zmartwiona.
- Tak długo jak będziemy o siebie walczyć to tak długo będziemy gotowi przebrnąć przez te przeciwności. Najważniejsze aby przejść przez to razem.
- Razem - powtarzam z dumą w głosie.
CZYTASZ
Dupek
Teen FictionOna jest szaloną, nieufną oraz czasem bywa sukowatą dziewczyną. Zmusiło ją do tego życie. Jej przeszłość nie jest posłana różami. To co się kiedyś wydarzyło jest jej brzemieniem. Nie mówi o tym nikomu. Nie okazuje słabości by znów nie stało się to c...
