25. Nadzieja matką głupich

28.9K 2.1K 130
                                        

https://www.facebook.com/groups/853820898097422/ oto kochani link do grupy, jeśli ktoś nie może znaleźć czy coś Miłej lekturki

Dedyk dla AksialDaveKrvl mojego czytelnika, który jedzie dziś do szpitala :/

Obudziłam się z wielkim bólem pleców. Bolały mnie tak bardzo, że aż myślałam, iż zaraz mi odpadną. W pewnym momencie zorientowałam się, że leżę na plecach. Wcale się nie dziwię, że tak bolą. Jack nadal spał. Jednak w tym momencie mnie to nie interesowało. Pragnęłam tylko by ból ustał. Obróciłam się powoli na brzuch tak by nie podrażnić jeszcze bardziej skóry. Gdy już leżałam na brzuchu odetchnęłam z ulgą. Oczywiście moje plecy oraz nogi były nadal podrażnione i bolące, chociaż już nie w takim stopniu jak kilka chwil temu.

-Bolą plecy?- nagle zapytał Jack ni stąd ni zowąd.

-Myślałam, że śpisz- zdziwiłam się.

-Nie spałem. Drzymałem.

-Czyli cię nie obudziłam?- zapytałam z nadzieją.

-Nie- uśmiechnął się- Odpowiesz mi na pytanie?

-Jakie?- nie wiedziałam o co chodzi.

-Bolą cię?- wskazał na moje plecy.

-Yhh.. Taak.. Baardzoo..- wyjęczałam narzekająco.

-Chcesz krem?- zapytał.

-A pomoże?- zapytałam entuzjastycznie.

-Myślę, że tak- uśmiechnął się do mnie.

-To dawaj- stwierdziłam i zaczęłam już powoli wstawać.

-Hej, hej, hej, a ty gdzie się wybierasz? Leżysz tu tak jak leżałaś.

-Ale..- zaczęłam.

-Bez dyskusji.

-Dobrze mamo- pokazałam mu język.

Kiedy ja leżałam na kanapie, Jack w tym czasie zniknął gdzieś na górę by po chwili wrócić z jakąś tubką, w której był jakiś niebieski, żelowy płyn z jakimiś kolorowymi drobinkami.

-Ohh.. Dziękuję.. Kocham cię- powiedziałam w żarcie i wyciągnęłam rękę w kierunku buteleczki, którą trzyma.

-Haha ja ciebie też, księżniczko- powiedział to szczerze? Niee.. To nie możliwe, żeby on mnie kochał tak na poważnie, przecież cały czas dogryzamy sobie nawzajem..- Zabierz tą rączkę i leż spokojnie- wyrwał mnie z zamyśleń.

-Alee cooo?!- nie skumałam o co mu chodzi.

-Posmaruję cię. Chcesz się wyginać by posmarować całe plecy?- uniósł brwi w geście oczekiwania na pytanie.

-Noo.. W sumie.. To nie.

- No właśnie.

-Yhh.. Nie wiem co bym bez ciebie zrobiła..

-Nie trafiłabyś palcem do dupy, księżniczko- posłał mi buziaka w powietrzu.

-Nie prawdaa!- byłam oburzona.

-Prawda, prawda. Nie zaprzeczaj- puścił mi oczko.

-Hahah debil..

-Ejj..

-Co ejj? Hy, hy, hy?- wygłupiałam się.

-Bawimy się w gangstera?

-Ja się nie bawię- pokazałam mu język- Ja nim jestem- wyszczerzyłam się.

-Hahah udowodnij- rzucił mi wyzwanie.

-Jak?- zapytałam ciekawa.

-A no nie wiem, nie wiem- pokazał mi język- To już twoja w tym głowa.

-Dobra, dobra. To ty mi posmaruj w końcu te plecy a ja pomyślę.

-Woo ty umiesz myśleć?- drażnił się.

-Noo w przeciwieństwie do ciebie tak.

-Dobra, dobra- uniósł ręce w geście poddania.

-Noo smaruj, że już!- zirytowałam się.

-Dobrze, mamo- zaśmiał się po czym stanął koło mnie. Otworzył tubkę i wycisnął trochę jej zawartości na moje ciało przez co wciągnęłam gwałtownie powietrze. Krem był bardzo zimny. Dopiero gdy Jack zaczął rozsmarowywać żel na moich plecach wypuściłam powietrze. Razem z powietrzem z moich ust wydobył się jęk.

-Księżniczko, jeszcze nic ci nie zrobiłem, a ty już jęczysz.

-Nie zrobiłeś i nie myśl, że zrobisz- powiedziałam cały czas czując przyjemność jaką mi daje chłodząc i masując moje ciało.

-Pewnego dnia sama będziesz mnie o to błagać- zacząć sunąć dłońmi w dół.

-Ohh Jack, nie będę ci niszczyć marzeń- powiedziałam dogryźliwie broniąc się.

-Moje marzenia są o wiele ciekawsze, a ty jesteś w roli głównej- smarował moje uda, a ja myślałam, że zaraz się rozpłynąć.
-Mhm..- wymruczałam nie kontrolując tego, a on się zaśmiał.

-Ojj moja droga jeszcze dużo rzeczy musisz się nauczyć.

-Zamknij się- warknęłam kiedy kończył już smarować mi łydki.

-Księżniczko- wymruczał kończąc mnie smarować.

-Nie mów tak do mnie.

-Dlaczego?

-Bo nią nie jestem.

-Dla mnie jesteś- w tym momencie poczułam jego usta na moim karku. Pod wpływem jego dotyku ust się rozpłynęłam. Ten gest był taki słodki a zarazem uspokajający dzięki, któremu zapomniałam o całym bólu. Składał pocałunki coraz wyżej i wyżej, aż w końcu musiał mnie unieść i posadzić na sobie okrakiem. Od razu zaczął całować moją szyję. Jego ścieżka pocałunków szła w górę, a ja z każdą sekundą pragnęłam więcej. Z szyi przeniósł się na moją szczękę, a ze szczęki na moje wargi...

*****
Misiaczki kontynuacja będzie w dalszym rozdziale Kocham was

DupekOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz