Rozdział 8

4K 183 53
                                        

Rano

Słońce padało na moją twarz. Obudziłam się po czym wstałam z łóżka. Umyłam się, ogarnęłam włosy i podeszłam do szafy wyciągając z niej krótszą bluzę i jeansy. Wiedziałam że dziś będziemy uciekać z Asgardu. Usłyszałam myśli Thora w nocy gdy się przebudziłam. Wyszłam z pokoju prawie na niego wpadając. Uśmiechnął się po czym zrobiłam to samo. Kimnął głową na znak że mam iść za nim. Uczyniłam to. Zmierzaliśmy do lochów, zapewne po Loki'ego. Zaczęli rozmawiać. Nie słuchałam dokładnie ale w głowie zapadły mi słowa czrno-włosego brata:

- Nie pamiętasz co się stało wczoraj?

Spojrzałam na Thor'a pytającym wzrokiem.

- Co się wczoraj stało?

Zapytałam. Oczekiwałam odpowiedzi.

- Wczoraj... By... Byli tu żołnierze z innej planety. Zwą się Mroczne Elfy.

Smiałam się w duchu. Uwolniliśmy Loki'ego i wyszliśmy z zamku. Skierowaliśmy się na "statek" na którym czekał na nas jeden z przyjaciół Thor'a który tylko pilnował pojazdu, i Jane. Loki przejął stery. Lecieliśmy. W pewnym momencie usłyszałam kłótnie.

- Co ty robisz do cholery?!

- Zaufaj mi!

Ocknęłam się widząc jak Loki kieruje nas w ścianę jednej z jaskiń. Bardziej boję się o Jane bo... No jest człowiekiem. Nie jest nieśmiertelna. Po chwili gdy "zderzyliśmy" się z ścianą znaleźliśmy się na innej planecie. Czy jak kolwiek można to nazwać. Jane spała. W sumie to nie mam pojęcia dla czego. Po chwili moi bracia zaczęli się kłócić.

- Jesteś potworem! Jak możesz tak mówić?! Czyżbyś zapomniał co wydarzyło się na ziemi?!

Wykrzyczał Thor. Gwałtownie wstałam rozdzielając ich.

- To... T... Twoja wina? To na ziemi... Ci wszyscy oni... To ty ich sprowadziłeś?! Jak mogłeś!?

Krzyczałam do Loki'ego.

- Chciałeś podbić Midgard... Dla tego tam polecieliśmy... Aby cie powstrzymać... Jak mogłam być taka ślepa?!

Ciągle krzyczałam. Złapałam się za głowę nie wierząc że mój brat był sprawcą tamtego wydarzenia. Po prostu nie mogę uwierzyć. Usiadłam obok śpiącej Jane. Po chwili jednak nasz statek wylądował. Obudziłam Jane i opuściłam statek. Planeta nie nalerzała do tych cudownych... Mniejsza. Moi bracia znów zaczęli się kłócić. Loki wyciągnął nóż i obciął dłoń Thora. Ten upadł a drugi kopnął go po czym stoczył się z górki.

- Zostaw go!

Krzyczałam. Nie zwarzał na moje słowa i chwycił Jane, a mnie omamił magią. O ile można to tak nazwać. Stałam. Nie mogłam się ruszyć. Jakiś statek wylądował niedaleko nas. Można się domyślić kogo był to statek. Przywódca Mrocznych Elfów wyszedł ze statku podążając ku Loki'emu. Toczyła się scena gdzie Loki oddaje Jane przywódcy który "wyciąga" z niej magię. Po chwili Thor krzyknął:

- Loki! Teraz!

Po czym dłoń Thora została ukazana. On jej nie obciął... On ją zniknął (XD). Thor przywołał do siebie młot i zaczęła się walka. Ja uwolniłam się spod magii brata i ruszyłam im pomóc. Zamrarzałam przeciwników aż do momentu gdy usłyszałam jęk Loki'ego.

- Nie!

Krzyknął Thor podbiegając do leżącego brata.

- Nie...

Wymamrotałam. Pognałam w stronę braci klękając.

- Loki... Przepraszam. Wybaczam ci wszystko... Proszę... Nie opuszczaj mnie...

Powiedziałam czując jak łzy cisną mi się do oczu.

- Luna... Pamiętaj... Ja, zawsze będę cię kochać... Nie uleczaj mnie... Proszę.

Powiedział Loki lekko się uśmiechając. Pokiwałam głową. Po chwili mój brat przestał się ruszać. Ja wraz z Thor'em wstaliśmy, po czy wpadłam między jego ramiona. Thor kazał mi wracać do Asgardu. Prawdopodobnie większość akcji mnie ominie... Trudno. Wpadłam do pałacu witając się z ojcem i ruszając do swojej łazienki. Umyłam się i ubrałam po czym położyłam się spać.

Od Autorki
No witam! Przepraszam że tak dawno nie było rozdziałów ale nie miałam weny 😔 Mam nadzieję że mi wybaczycie 😘

Bogini z Asgardu Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz