Rok później
Razem z Rihan'em pojechaliśmy nad jezioro. Nad to konkretne jezioro. Dzieci były przypięte w fotelikach. Zerkałam do tyłu i sprawdzałam czy wszystko jest na pewno w porządku. Stresowałam się ale tak tylko minimalnie. Thor przylatuje. Chce zobaczyć siostrzeńca i siostrzenicę. Miałam na sobie luźne kremowe spodnie i białą koszulkę z krótkim rękawkiem. Na nogach białe buty nike a moje włosy były spięte w koka . Krótkie włosy mnie denerwują. Rihan zaparkował koło jeziora. Po chwili przed nami wylądował statek. Wyszłam z auta i odopięłam z fotelika Tessę. Wzięłam ją na ręce. Dziewczynka uśmiechała się i rozglądała wokoło. Rihan odpiął Liam'a i również wziął go na ręce. Podeszłam do brata.
- To Tessa Martin.
Powiedziałam pokazując córkę mojemu bratu. Thor uśmiechnął się szeroko. Do jego oczu napływały łzy.
- Chcesz ją potrzymać?
Zapytałam. Thor pokiwał głową. Ostrożnie oddałam małą bratu. Rihan podszedł do nas.
- A to Liam Martin.
Powiedział Rihan. Thor oddał mi Tessę i wziął na ręce Liam'a. Bratu uśmiech nie schodził z twarzy. Thor oddał Liam'a.
- Woo.
Zaśmiał się Thor kiedy łzy spłynęły po jego policzkach. Uśmiechnęłam się.
- Jak wam idzie?
Zapytał.
- Całkiem dobrze. Radzimy sobie jak widzisz.
Zaśmiałam się.
- Zaczęłaś od nowa. Dziękuje że się nią opiekujesz.
Powiedział mój brat zwracając się do Rihan'a.
- Nie masz za co. Nie chcesz wpaść do nas na kawę lub piwo?
Zapytał Rihan.
- Nie mam jak. Przyleciałem tylko na chwilkę. Cieszę się że mogłem ich zobaczyć.
Odparł Thor.
- To twoja rodzina. Nie wiem jednak czy jeszcze się zobaczycie.
Powiedziałam. Thor spojrzał na mnie jakby wiedział o co chodzi.
- Kiedyś będziesz im musiała powiedzieć.
Powiedział brat.
- Wtedy się spotkacie. Obiecuję. Narazie nie chcę aby skupiali się na swoich korzeniach.
Odparłam. Brat uśmiechnął się i pocałował mnie w czoło. Pogłaskał dzieci po główkach i posłał uśmiech Rihan'owi.
- Spotkamy się jeszcze?
Zapytał.
- Oczywiście że tak.
Zaśmiałam się przez łzy napływające do moich oczu.
- Kocham cię.
Powiedział.
- Kocham cię.
Odparłam. Brat wszedł na statek i odleciał. Wytarłam łzy i spojrzałam na Tessę.
- Jedźmy do domu.
Powiedział Rihan. Pokiwałam głową.
***
Nie widziałam brata od roku. Wyjrzałam przez okno na ogród. Rihan siedział na kocu z Liam'em i Tessą. Układali chyba jakieś klocki. Uśmiechnęłam się. Dokończyłam zmywać naczynia. Wyszłam na dwór. Moja biała sukienka w wiśnie powiewała leciutko.
- Mama!
Krzyknęła Tessa. Uśmiechnęłam się. Dziewczynka wstała ostrożnie i podeszła do mnie.
- Brawo kochanie!
Powiedziałam i objęłam dziewczynkę. Po wielu próbach nareszcie nauczyła się chodzić bez wywrotki. Wzięłam ją na ręce. Podeszłam do koca.
- Zrobimy wianek?
Zapytałam. Dziewczynka uśmiechnęła się. Pozrywała mi stokrotki i zaczęłam pleść z nich wianek. Liam i Rihan dalej układali klocki. Miałam wrażenie że mój mąż bawił się przy tym lepiej niż mój syn. Posplatałam stokrotki w wianek i założyłam córce na głowę. Uśmiechnęła się. Wstała i zaczęła biegać po całym ogrodzie. Uśmiechnęłam się i spojrzałam przed siebie. Dostrzegłam że ktoś czeka przed drzwiami wejściowymi.
- Rihan pilnuj dzieci.
Powiedziałam i wstałam. Otrzepałam sukienkę i ruszyłam do domu. Założyłam jakieś kapcie i podeszłam do drzwi. Otworzyłam je.
- Proszę, proszę. Nick Fury we własnej osobie.
Zaśmiałam się i zaprosiłam go do środka. Nick wszedł do domu z uśmiechem na twarzy.
- Miło cię widzieć.
Powiedział i usiadł przy stole.
- Kawy? Herbaty?
Zapytałam.
- Nie zabiorę ci dużo czasu. Musimy porozmawiać.
Powiedział. Usiadłam naprzeciwko niego. Jego twarz nie wyrażała praktycznie nic, jak zawsze. Prawie... było w niej trochę zaniepokojenia.
- On uciekł.
Powiedział.
- Kto? Fury mów do cholery.
Powiedziałam.
- Ten który zaplanował napad na twój stary dom. Przewodził bandzie która zabiła Kate i Jason'a.
Powiedział. Zaczęłam oddychać szybciej. Zacisnęłam ręce w pięści.
- Po co mi o tym mówisz?
Zapytałam.
- Abyś uważała. Wszystko się zmieniło. To że nie poniosłaś żadnych konsekwencji za brutalne morderstwa to jest cud.
Powiedział.
- Miałam dwanaście lat.
Wytłumaczyłam szybko rozluźniając pięści.
- Nie istotne. Musisz uważać Luna.
- Anna.
Poprawiłam go szybko.
- Anna... masz rodzine a on jest niebezpieczny. Chce cię zniszczyć jak ty jego. Nie weźmie ciebie. Weźmie tych na których ci zależy.
- Co chcesz przez to powiedzieć?
- Świat cię potrzebuje. Jesteś najpotężniejszą istotą prawdopodobnie w całym wszechświecie. Postanowiłaś założyć rodzine, naraziłaś ich. Chcę cię po prostu ostrzec. Miej to na uwadze.
- Dam radę Nick. Miałam dwanaście lat. Teraz mam dwadzieścia osiem. Nie pozna mnie. Ułożyłam sobie życie, i będę go bronić.
Odparłam i oparłam się. Spojrzałam za siebie. Rihan bawił się z dziećmi klockami.
- Do mojego ostatniego tchu, ostaniej kropli mojej krwi.
Dokończyłam.
- Uważaj by to nie była ich krew.
Powiedział Fury.
- Dziękuje że tu przyjechałeś.
Powiedziałam. Nick wstał od stołu, ja zrobiłam to samo. Odprowadziłam go do drzwi.
A wszystko szło tak dobrze...
Od Autorki
Witam moi drodzy! Rozdział pojawia się trochę późno, ale mam nadzieje że mi wybaczycie. Gwiazdki i komentarze bardzo mile widziane!
Do następnego widzimy się w epilogu!
Buziak :*
CZYTASZ
Bogini z Asgardu
FanfictionCześć... jestem Luna. Mam 14 lat. Jak na swój wiek jestem dosyć dojrzała. Od 2 lat mieszkam w Asgardzie wraz z matką, ojcem i dwoma braćmi. Pytacie dla czego? Otóż gdy miałam 4 lata weszłam do portalu który przeniósł mnie na ziemie, gdzie przygarnęł...
