Polecam puścić piosenkę w mediach
-------------------------------------------------------
Obudziłam się. Była około 5:00 może 6:00. Ubrałam się w czarną bluzę z dużym kapturem i jeansy. Na nogi ubrałam czarne buty i wyleciałam przez okno w stronę bifrost'u.
- Heimdall wiesz kto ich zabił?
Zapytałam podchodząc do strażnika. Spojrzał na mnie.
- Proszę powiedz.
Powiedziałam błagalnym tonem.
- Masz złe zamiary do tej osoby Luna.
Odparł. Tak pogrywa? Postanowiłam przeczytać mu w myślach. Już wiedziałam kto. Znałam imię, nazwisko i wiedziałam jak wygląda. Blondyn o zielonych oczach... Cholera to ten co mnie napadł!
- Otwórz mi most.
Rozkazałam.
- Luna posłuchaj...
- Nie! Nie mam zamiaru... nie dam temu skurwielowi chodzić spokojnie po Manchesterz'e. Otwórz most. Zwłaszcza że on i jego kolesie uciekli z więzienia.
Przerwałam mu. Heimdall zrezygnowany przekręcił miecz i otworzył portal.
- Przepraszam. Nie mogę go zostawić.
Powiedziałam zanim weszłam do mostu. Przeniosło mnie do tego jebanego zaułku. Rozpuściłam włosy i założyłam kaptur. Rozglądałam się wszędzie. Było zimno. Zauważyłam lodowisko. Uśmiechnęłam się. Z Jason'em zawsze tam chodziłam. Uczył mnie jeździć. W pewnym momencie byłam lepsza od niego. Przeszłam się na cmentarz. Zdjęłam kaptur.
Katy i Jason Swen
Byli tu pochowani. Za pomocą moich mocy zapaliłam wszystkie znicze na ich grobie które zgasły. Do oczu napłynęły mi łzy. Ludzie z którymi spędziłam osiem lat mojego życia zostali zamordowani.
Znajdę tego skurwiela. Przysięgam.
Wstałam na równe nogi. Ponownie założyłam kaptur. Ręce schowałam do kieszeni bluzy. Łzy napłynęły mi do oczu. Szybko je otarłam. Teraz muszę być silna. W pewnym momencie białe płatki zaczęły spadać na ziemię. Spojrzałam w niebo. Kocham śnieg. Zdjęłam kaptur pozwalając płatką śniegu przykrywać moje długie włosy.
Nie słyszałam jego myśli. Chodzę już dobre kilka godzin po mieście i nic. Założyłam kaptur. Kilka razy przechodziłam koło jego bloku ale tam też go nie ma. Postanowiłam ponownie przejść do tego zaułku.
- I gdzie hajs?
- Spokojnie. Nie mieli go jakoś specjalnie dużo ale przecież meble można sprzedać.
- No oby. A co z tą gówniarą? Spotkałeś ją?
- Niestety nie. A szkoda.
- Przecież dała nam wycisk.
- To było rok temu. Teraz niech no tylko ją spotkam.
Usłyszałam. Chowałam się za ścianą. Wychyliłam się lekko. Byli tam. Ich trójka w tym on. Lucas.
- To byli jej rodzice zdajesz sobie z tego sprawę?
- No i? Co nam zdobi? Jesteśmy znacznie lepiej przygotowani.
Zaśmiał się. Zobaczymy.
- Lucas. Lucas! Ktoś tam jest...
Powiedział szatyn z szarymi oczami. Wskazał na ścianę za którą się ukrywałam.
CZYTASZ
Bogini z Asgardu
FanficCześć... jestem Luna. Mam 14 lat. Jak na swój wiek jestem dosyć dojrzała. Od 2 lat mieszkam w Asgardzie wraz z matką, ojcem i dwoma braćmi. Pytacie dla czego? Otóż gdy miałam 4 lata weszłam do portalu który przeniósł mnie na ziemie, gdzie przygarnęł...
