- Mamo opowiedz jeszcze raz o tym jak Luna i Thor walczyli z Walkirią i Jane.
Powiedziała Tessa.
- Właśnie mamo. To ta historia z bogobójcą.
Poparł zdanie siostry Liam. Zaśmiałam się cicho i usiadłam na kanapie między moimi dziećmi.
- Naprawdę chcecie tego posłuchać jeszcze raz?
Zaśmiałam się.
- Tak!
Krzyknęli równo.
- A więc to było tak...
8 lat wcześniej
Czas akcji: „Thor Love and Thunder"
Zanim dzieci podorosły miałam jeszcze kilka przygód.
Co mogę wam powiedzieć. Trochę się działo. Wanda chyba nie żyje, z bratem kontaktu nie mam od dnia kiedy pierwszy raz widział dzieci czyli w sumie od ponad roku, Fury próbuje mnie wkręcić do nowych Avengers, Clint nieźle się bawił w ostatnie święta a Bruce... znalazł sobie podopieczną. Nie wiem co dzieje się ze strażnikami galaktyki, wiem tylko tyle że mój brat z nimi jest. Cóż mogę powiedzieć. Te dwa lata dało nam w kość. Pracuję nad kontrolą nad moją mocą aby mi sztućce w kuchni nie latały. Kilka lat to trenuje a dalej się nie udaje. Jestem właśnie na jeziorze przy którym kiedyś stała baza Avengers. Ubrana w swój strój bojowy, z białymi włosami i świecącymi oczami. Woda ułożyła się w sznury z których robiłam różne kształty. Usłyszałam silnik samochodu. Spojrzałam na brzeg. Rihan stał oparty o maskę i patrzył na mnie. Opuściłam wodę i ruszyłam w jego stronę. Odesłałam swój strój a moje włosy znowu były brązowe. Ubrana byłam w luźne czarne spodnie zwężanie na końcu i zwykłą beżową koszulkę. Na nogach miałam Nike. Stanęłam naprzeciwko niego. Dzieci spały w fotelikach na tylnym siedzeniu.
- Kazałaś mi po ciebie przyjechać więc jestem.
Powiedział Rihan całując mnie lekko w usta.
- Dziękuje. Coś się stało? Wyglądasz na zmartwionego.
Powiedziałam.
- Mam list do ciebie.
Odparł i dał mi kopertę. Spojrzałam na niego i na list. Zaczęłam czytać.
- Dwa dni po tym jak otrzymasz ten list przyjdź nad jezioro gdzie wszystko się skończyło. Musimy pogadać. Jeśli jeszcze żyjesz. Podpisano... Thor.
Przeczytałam na głos. Spojrzałam na męża a on na mnie.
- Przeszłość chyba nie chce cię zostawić.
Zaśmiał się Rihan.
- Chyba jeszcze ze mną nie skończyła. Co to znaczy jeśli jeszcze żyje.
Odparłam patrząc się w jeden punkt.
- Kiedy przyszedł list?
Zapytałam.
- Nie wiem chyba dzisiaj.
Odparł. Usłyszałam dźwięk bifrostu.
- Chyba jednak dwa dni temu.
Zaśmiałam się. Rihan też się zaśmiał i oplótł mnie ręką w pasie. Promień znikł. Wyszedł z niego...
- Thor.
Wyszeptałam. Spojrzałam na męża. Thor jeszcze mnie nie zobaczył. Gdy ten moment tylko nastąpił zamarł. Ja zaczęłam uśmiechać się przez łzy. Brat zaczął biec w moją stronę a ja w jego. Wpadłam w jego ramiona a on przytulił mnie mocno.
- Tęskniłam.
Zaśmiałam się.
- Ja też maluchu. Ja też.
Odparł i postawił mnie na ziemi. Rihan podszedł do nas i przywitał się z moim bratem. Dopiero teraz dostrzegłam że zabrałem był Korg.
- Więc co to za mega ważna sprawa jeśli mogę wiedzieć?
Zapytałam.
- Nie jest to za ciekawa informacja. Możemy na słówko?
Zapytał mój brat.
- Oczywiście.
Odparłam i posłałam mężowi uśmiech.
- Popilnuje dzieci.
Odparł. Uśmiechnęłam się i ruszyłam za bratem. Zaczął mi opowiadać o bogobójcy. Patrzyłam na niego z przerażeniem.
- Właśnie dlatego przylecieliśmy. Sprawdzić czy żyjesz.
Powiedział Korg. Wzięłam głęboki oddech.
- Lece z wami.
Powiedziałam szybko.
- To gdzie idziesz?
Zapytał Corg gdy zaczęłam zmierzać w drugą stronę.
- Poinformować męża.
Zaśmiałam się. Ruszyłam do samochodu przy którym stał Rihan. Złapałam go za ręce i oparłam swoje czoło o jego brodę.
- Musze z nimi lecieć. Przepraszam. Wiem że mówiłam że nie będę się mieszać ale teraz...
- Co się dzieje.
Przerwał mi. Westchnęłam cicho.
- Ktoś zabija bogów w całym kosmosie. Ja i Thor możemy być na celowniku. Polecenie z nimi będzie mniej ryzykowne niż zostanie z wami.
Odparłam. Rihan westchnął ciężko i złapał za mój podbródek. Skierował moją brodę tak abym na niego patrzyła.
- Uważaj na siebie.
Powiedział i mnie pocałował. Oddałam mu wszystkie rzeczy które miałam w kieszeniach. Mój telefon, klucze do domu i do auta i jakieś pierdoły. Otworzyłam drzwi do auta i pocałowałam delikatnie dzieci w czoło. Zamknęłam drzwi i spojrzałam jeszcze raz na męża.
- Kocham cię.
Powiedziałam.
- Kocham cię.
Odparł z uśmiechem i znowu mnie pocałował. Przerwałam tą cudowną chwile i wróciłam do brata. Wzięłam głęboki oddech.
- Lećmy po tego skurwysyna.
Powiedziałam. Wszyscy zaśmiali się i zajęli miejsca. Thor wezwał nasz transport którym by bifrost.
Ale rymy.
- Wrócę zanim się obejrzysz skarbie.
Wyszeptałam patrząc na Rihan'a.
Od Autorki
Witam bardzo serdecznie po niesamowicie długiej przerwie! Jest tu ktoś? Halo? Jeśli tak to bardzo proszę o zostawianie gwiazdek i komentarzy kochani! Następny rozdział pojawi się maksymalnie za tydzień! Trzymajcie się cieplutko.
Biziaki :*
O matko jak ja tęskniłam za tą książką
CZYTASZ
Bogini z Asgardu
FanfictionCześć... jestem Luna. Mam 14 lat. Jak na swój wiek jestem dosyć dojrzała. Od 2 lat mieszkam w Asgardzie wraz z matką, ojcem i dwoma braćmi. Pytacie dla czego? Otóż gdy miałam 4 lata weszłam do portalu który przeniósł mnie na ziemie, gdzie przygarnęł...
