Rozdział 55

179 11 1
                                        

- Mamo opowiedz jeszcze raz o tym jak Luna i Thor walczyli z Walkirią i Jane.

Powiedziała Tessa.

- Właśnie mamo. To ta historia z bogobójcą.

Poparł zdanie siostry Liam. Zaśmiałam się cicho i usiadłam na kanapie między moimi dziećmi.

- Naprawdę chcecie tego posłuchać jeszcze raz?

Zaśmiałam się.

- Tak!

Krzyknęli równo.

- A więc to było tak...

8 lat wcześniej
Czas akcji: „Thor Love and Thunder"

Zanim dzieci podorosły miałam jeszcze kilka przygód.

Co mogę wam powiedzieć. Trochę się działo. Wanda chyba nie żyje, z bratem kontaktu nie mam od dnia kiedy pierwszy raz widział dzieci czyli w sumie od ponad roku, Fury próbuje mnie wkręcić do nowych Avengers, Clint nieźle się bawił w ostatnie święta a Bruce... znalazł sobie podopieczną. Nie wiem co dzieje się ze strażnikami galaktyki, wiem tylko tyle że mój brat z nimi jest. Cóż mogę powiedzieć. Te dwa lata dało nam w kość. Pracuję nad kontrolą nad moją mocą aby mi sztućce w kuchni nie latały. Kilka lat to trenuje a dalej się nie udaje. Jestem właśnie na jeziorze przy którym kiedyś stała baza Avengers. Ubrana w swój strój bojowy, z białymi włosami i świecącymi oczami. Woda ułożyła się w sznury z których robiłam różne kształty. Usłyszałam silnik samochodu. Spojrzałam na brzeg. Rihan stał oparty o maskę i patrzył na mnie. Opuściłam wodę i ruszyłam w jego stronę. Odesłałam swój strój a moje włosy znowu były brązowe. Ubrana byłam w luźne czarne spodnie zwężanie na końcu i zwykłą beżową koszulkę. Na nogach miałam Nike. Stanęłam naprzeciwko niego. Dzieci spały w fotelikach na tylnym siedzeniu.

- Kazałaś mi po ciebie przyjechać więc jestem.

Powiedział Rihan całując mnie lekko w usta.

- Dziękuje. Coś się stało? Wyglądasz na zmartwionego.

Powiedziałam.

- Mam list do ciebie.

Odparł i dał mi kopertę. Spojrzałam na niego i na list. Zaczęłam czytać.

- Dwa dni po tym jak otrzymasz ten list przyjdź nad jezioro gdzie wszystko się skończyło. Musimy pogadać. Jeśli jeszcze żyjesz. Podpisano... Thor.

Przeczytałam na głos. Spojrzałam na męża a on na mnie.

- Przeszłość chyba nie chce cię zostawić.

Zaśmiał się Rihan.

- Chyba jeszcze ze mną nie skończyła. Co to znaczy jeśli jeszcze żyje.

Odparłam patrząc się w jeden punkt.

- Kiedy przyszedł list?

Zapytałam.

- Nie wiem chyba dzisiaj.

Odparł. Usłyszałam dźwięk bifrostu.

- Chyba jednak dwa dni temu.

Zaśmiałam się. Rihan też się zaśmiał i oplótł mnie ręką w pasie. Promień znikł. Wyszedł z niego...

- Thor.

Wyszeptałam. Spojrzałam na męża. Thor jeszcze mnie nie zobaczył. Gdy ten moment tylko nastąpił zamarł. Ja zaczęłam uśmiechać się przez łzy. Brat zaczął biec w moją stronę a ja w jego. Wpadłam w jego ramiona a on przytulił mnie mocno.

- Tęskniłam.

Zaśmiałam się.

- Ja też maluchu. Ja też.

Odparł i postawił mnie na ziemi. Rihan podszedł do nas i przywitał się z moim bratem. Dopiero teraz dostrzegłam że zabrałem był Korg.

- Więc co to za mega ważna sprawa jeśli mogę wiedzieć?

Zapytałam.

- Nie jest to za ciekawa informacja. Możemy na słówko?

Zapytał mój brat.

- Oczywiście.

Odparłam i posłałam mężowi uśmiech.

- Popilnuje dzieci.

Odparł. Uśmiechnęłam się i ruszyłam za bratem. Zaczął mi opowiadać o bogobójcy. Patrzyłam na niego z przerażeniem.

- Właśnie dlatego przylecieliśmy. Sprawdzić czy żyjesz. 

Powiedział Korg. Wzięłam głęboki oddech.

- Lece z wami.

Powiedziałam szybko.

- To gdzie idziesz?

Zapytał Corg gdy zaczęłam zmierzać w drugą stronę.

- Poinformować męża.

Zaśmiałam się. Ruszyłam do samochodu przy którym stał Rihan. Złapałam go za ręce i oparłam swoje czoło o jego brodę.

- Musze z nimi lecieć. Przepraszam. Wiem że mówiłam że nie będę się mieszać ale teraz...

- Co się dzieje.

Przerwał mi. Westchnęłam cicho.

- Ktoś zabija bogów w całym kosmosie. Ja i Thor możemy być na celowniku. Polecenie z nimi będzie mniej ryzykowne niż zostanie z wami.

Odparłam. Rihan westchnął ciężko i złapał za mój podbródek. Skierował moją brodę tak abym na niego patrzyła.

- Uważaj na siebie.

Powiedział i mnie pocałował. Oddałam mu wszystkie rzeczy które miałam w kieszeniach. Mój telefon, klucze do domu i do auta i jakieś pierdoły. Otworzyłam drzwi do auta i pocałowałam delikatnie dzieci w czoło.  Zamknęłam drzwi i spojrzałam jeszcze raz na męża.

- Kocham cię.

Powiedziałam.

- Kocham cię.

Odparł z uśmiechem i znowu mnie pocałował. Przerwałam tą cudowną chwile i wróciłam do brata. Wzięłam głęboki oddech.

- Lećmy po tego skurwysyna.

Powiedziałam. Wszyscy zaśmiali się i zajęli miejsca. Thor wezwał nasz transport którym by bifrost.
Ale rymy.

- Wrócę zanim się obejrzysz skarbie.

Wyszeptałam patrząc na Rihan'a.

Od Autorki
Witam bardzo serdecznie po niesamowicie długiej przerwie! Jest tu ktoś? Halo? Jeśli tak to bardzo proszę o zostawianie gwiazdek i komentarzy kochani! Następny rozdział pojawi się maksymalnie za tydzień! Trzymajcie się cieplutko.
Biziaki :*

O matko jak ja tęskniłam za tą książką

Bogini z Asgardu Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz