Przypominam że rozdział jest pisany z perspektywy jeszcze młodszej Luny gdy mieszkała na Ziemi. Ma dokładnie 11 lat.
Zapraszam do czytania :*
-------------------------------------------------------
- Luna! Śniadanie!
Krzyknęła Katy. Katy jest moją... No robi mi za matkę. Nie ukrywali przede mną że jestem adoptowana.
- Luna! Zlew znowu się zepsuł!
Krzyknął Jason. On natomiast robi mi za ojca. Nie pamiętam jak moi prawdziwi rodzice wyglądali. Pamiętam tylko jakieś urywki z wczesnego dzieciństwa.
- Może bym najpierw zjadła?!
Odkrzyknęłam podnosząc się z łóżka.
- Nawet bez śniadania uniosłabyś słonia!
Krzyknął. Zaśmiałam się. Faktycznie, jak na dziewczynę która ma 11 lat myślę jak 16 latka, wyglądam na 14 i jestem bardzo silna. Ruszyłam do łazienki gdzie jednym ruchem dłoni uniosłam całą kałużę wody i skierowałam ją do wanny. Poprzykręcałam coś w zlewie i był jak nowy. No prawie. Ruszyłam do kuchni i zjadłam jajecznicę.
- Wszystko dobrze?
Zapytała mnie Katy.
- Tak, tak.
Odparłam.
- Wyglądasz na przygnębioną.
- Ale nie jestem.
Odparłam niewzruszona. Spojrzałam na nią lekko się uśmiechając.
- No dobrze. Musisz coś załatwić do jedzenia.
Powiedziała. Prychnęłam pod nosem. Jak zwykle. Mam kraść. Bo jestem "wyjątkowa". Gówno prawda. Moje umiejętności w niczym mi nie pomagają a wręcz przeciwnie. Ciągle się muszę ukrywać.
Ruszyłam do mojego pokoju i Przebrałam się w długą, szarą bluzę i ciemne jeansy. Uczesałam włosy w warkocze i wyszłam z domu krzycząc że wrócę za godzinę.
Chodząc po ulicach Manchester'u zobaczyłam sklep spożywczy. No to akcje czas zacząć. Do kieszeni bluzy wpakowałam ziemniaki i trochę jabłek. Przy okazji zabrałam reklamówkę i wrzuciłam tam wszystko co miałam w kieszeniach. Ruszyłam w stronę piekarni. Tam nie mogłam niczego ukraść więc po prostu zapłaciłam za kilka bułek i chleb. No pieniądze zabrałam jakiemuś facetowi gdy oddalała się od spożywczego. Pieczywo wpakowałam do reklamówki i ruszyłam w stronę domu.
Po drodze weszłam w jakiś zaułek. Tak... młoda głupia dziewczynka w ciemnym zaułku. Klimat w sumie codzienny bo jest to najszybsza droga do mojego domu. Po chwili zauważyłam jak dwóch kolesi idzie za mną. Obróciłam głowę i dalej szłam przed siebie. Gdy przede mną wyskoczyło kolejnych dwóch typków wiedziałam że to się dobrze nie skończy.
Oczywiście dla nich.
- Hej maleńka. Zgubiłaś się?
Zapytał się blondyn o zielonych oczach który do mnie podszedł.
- Na twoje nieszczęście doskonale znam drogę.
Odparłam z uśmiechem.
- Na pewno? Taka piękna dama w takim miejscu?
Powiedział brunet z szarymi oczami obracając się wokół własnej osi i pokazując okolicę. Przewróciłam oczami.
- Czemu nic nie mówisz? Chcę posłuchać twojego pięknego głosu.
Powiedział szatyn o błękitnych oczach. Zaśmiałam się cicho.
- Śmieszy cię coś?
Zapytał ciemny blondyn z brązowymi oczami.
- No tak troszkę.
Odparłam z uśmiechem.
- To radzę ci się śmiać puki możesz. Za chwilkę będziesz wyła jak dorwę się do ciebie.
Powiedział zielono-oki chwytając mnie za rękę.
- Wiesz co? Nie radzę mnie tykać.
Odparłam.
- Będę cię tykał kiedy chcę i gdzie chcę.
Odparł. Zaśmiałam się.
- Pora kończyć zabawę.
Powiedziałam i jednym szybkim ruchem wyrwałam się z uścisku. Wyrzuciłam reklamówkę z jedzeniem do góry a ta zaczepiła się o jakiś gwóźdź. Kopnęłam blondyna i wskoczyłam na jego plecy wybijając się do tyłu. Zrobiłam salto i kopnęłam szatyna prosto w twarz. Ten padł a ja odwróciłam się do pozostałych dwóch.
Wyciągnęli noże na co zaśmiałam się. Podbiegłam do nich po czym z wyskoku uderzyłam bruneta w twarz.
Brązowo-oki chyba trochę spanikował lecz po chwili zaczął biec w moją stronę. Schyliłam się i z przy-kucu podcięłam mu nogi aby się wywrócił. Wszyscy pod wpływem uderzeń stracili przytomność więc wysunęłam skrzydła i podleciałam po reklamówkę. Wylądowałam na ziemi i schowałam skrzydła po czym ruszyłam do domu.
Od Autorki
No witam! Jak wam się podoba życie Luny w Midgardzie? Co prawda wiele się nie zmieniło, dale nawala się z kim popadnie ale no... mam nadzieję że zostawicie gwiazdki i miłe komentarze. Dla was to może nic ale dla mnie to bardzo dużo znaczy.
Do następnego :*
CZYTASZ
Bogini z Asgardu
FanfictionCześć... jestem Luna. Mam 14 lat. Jak na swój wiek jestem dosyć dojrzała. Od 2 lat mieszkam w Asgardzie wraz z matką, ojcem i dwoma braćmi. Pytacie dla czego? Otóż gdy miałam 4 lata weszłam do portalu który przeniósł mnie na ziemie, gdzie przygarnęł...
