- Dzieci! Zabierają nam dzieci!
Krzyknęła jedna z kobiet. Natychmiast wstałam. Thor i Jane polecieli gdzieś a ja za nimi. Wszyscy mieliśmy uderzać w bogobójce kiedy ten znowu rozpłynął się w powietrzu razem z dziećmi.
- I co teraz?
Zapytała Jane.
- Nie wiem. Wracajmy do miasta. A ty Jane rozejrzyj się.
Odparł Thor. Tak też zrobiliśmy. Z bratem wróciliśmy do miasta. Zaczęłam gasić ogień. Trochę nam tu zeszło aby doprowadzić wszystko do porządku. Słońce zaczęło wschodzić.
- Istoty mroku. Obrzydlistwo.
Powiedział mój brat.
- Myślałam że nie istnieją.
Odparłam.
- Obleciałam świat dwa razy. Nic.
Powiedziała Jane lądując za nami. Podeszła do nas.
- Spotkanie po latach co?
Zaśmiał się Thor.
- Tak. Ile to minęło? Trzy, cztery lata?
Zapytała Jane.
- Osiem lat, siedem miesięcy i sześć dni. Wciąż pamiętam.
Odparł mój brat. Zażenowanie wzięło górę i po prostu odeszłam od nich. Wpadłam do świetlicy gdzie znajdowali się ranni. Walkiria chciała jakoś to wszystko ogarnąć i w sumie dawała rade. Thor wszedł tuż za mną. Zajęłam się rannymi. Kilkoma ruchami ręki opatrzyłam trzech. Bandaże latały po świetlicy i opatrywały rannych.
- Luna jeszcze tamci!
Krzyknęła Walkiria. Skierowałam rękę w wyznaczone miejsce. Bandaże poleciały tam. Ludzie zaczęli się kłócić i szarpać.
- Rodacy!
Krzyknął Thor. Ludzie przesunęli się i zrobili korytarz. Na jednym końcu stał on a na drugim ja. Patrzyliśmy na siebie.
- Przyjaciele, nie wolno się teraz kłócić. W godzinie próby ważna jest jedność, solidarność. Wiecie co czuje w powietrzu? Wasz strach. Lęk. Aby odnaleźć te dzieci misimy najpierw zajrzeć w swoje serca. Rany Miek trudno jest porywać tłumy jak mi coś cały czas iii iii koło ucha. Co ty robisz?
Mówił mój brat. Był praktycznie koło mnie bo podczas swojej płomiennej mowy ruszył w moją stronę.
- Uwiecznia chwile.
Odparła Walkiria.
- Chwila już minęła. Dzieci przepadły. Za chwile się znajdą.
Powiedział mój brat i puścił oczko do Jane. Złapałam się za głowę.
- Jak to próbował powiedzieć mój brat... znajdziemy dzieci. Daje wam moje słowo.
Powiedziałam. Ludzie zaczęli się uśmiechać. Wyszłam na dwór i odesłałam swój strój. Zobaczyłam jak mój brat wpada w budowle postawioną w miejscu śmierci ojca. Zaśmiałam się cicho. Wróciłam do środka gdy ludzie już wyszli.
Usiadłam i zaczęłam dopracowywać moją zbroję. W końcu wstałam na równe nogi i ją przyzwałam. Od poprzedniej różniła się tym że góra nie łączyła się z dołem kolczugą, tylko byłam cała zakryta. Czarna zbroja ze srebrnymi wzorami na piersi. Rękawy zostały takie same. Peleryny dalej nie miałam bo po co. W w tali miałam srebrny pas z którego zwisała jakby spódnica ale nie do końca. Coś takiego jak ma Jane w swojej zbroi. Thor w końcu wrócił z poszukiwań.
- Płacisz za dekarza.
Powiedziała Walkiria.
- Dobra. Co my wiemy o tym gościu?
Zapytał brat.
- Przechodzi przez cienie.
Powiedziałam.
- I tworzy z nich niezłe potwory.
Dodała Jane.
- I ma Nekromiecz. Widziałem z bliska.
Zaśmiał się Thor.
- A co to tak właściwie jest?
Zapytała Jane.
- Starożytna broń przechodzącą z rąk do rąk. Potrafi zabijać bogów. Stopniowo wyniszcza tego kto nią włada.
Odparł mój brat.
- Czyli gość jest chory?
Zaśmiałam się.
- Tak.
Odparł.
- A czyli gość to demoniczny złoczyńca. Bomba. To co, ruszamy?
Zapytała Walkiria.
- Thor? Widzisz mnie?
Usłyszeliśmy. Głowa dziecka wisiała w powietrzu.
- A ty czemu nie w szkole?
Zapytał Korg.
- To Astrid. Syn Heimdall'a.
Odparła Walkiria.
- Gdzie jesteś? Jesteś cały?
Zapytał mój brat.
- Nie jestem pewien gdzie jesteśmy. Nie umiem jeszcze używać magicznego wzroku.
Odparł Astrid. Thor zaczął mu wszystko tłumaczyć. Mój brat przeniósł do niego swoją świadomość. My czekaliśmy aż wróci.
- Serce królestwa cienia.
Powiedział mój brat po chwili.
- Skąd wiesz?
Zapytała Walkiria.
- Nigdzie indziej nie panują takie ciemności. Kolor nie ma tam wstępu.
Odparł mój brat. Jane poleciała gdzieś, szczerze nie słuchałam jej za bardzo.
- To mam sobie znowu zbroje przerobić po to aby była kolorowa?
Zapytałam. Mój brat zaśmiał się. Jane wróciła.
- Podróżuje przez cienie i ukrywa się w królestwie cienia. To chyba tam będzie najmocarniejszy.
Powiedziała Walkiria.
- Masz racje nie pakujemy się w to na oślep. Jeszcze zaszkodzimy dzieciakom. Jest nas za mało misimy zwołać armie.
Odparł mój brat.
- Myślisz o tym samym co ja?
Zapytała Walkiria.
- Wszechmiasto.
Powiedziałam równo z Thor'em.
- Co to?
Zapytała Jane.
- Tam mieszkają sami najpotężniejsi bogowie. Zwerbuje najmocniejszy team. Weźmiemy Ra, Herkulesa może Zeusa.
Powiedział dumnie mój brat.
- Zeus? Ten Zeus?
Ponownie zapytała Jane.
- Innego nie ma.
Zaśmiałam się.
- Nigdzie nie lece tym twoim tandetnym bifrostem.
Powiedziała Walkiria.
- Weźmy statek. Stormbreaker będzie go napędzać.
Powiedziałam. Wszyscy spojrzeli na mnie.
- Nie głupie.
Powiedziała Jane. No wiem że nie głupie, w końcu to mój pomysł.
Od Autorki
Witam was moi drodzy! Jak wam niedziela mija? Następny rozdział pojawi się najprawdopodobniej do piątku. Zachęcam do zostawiania gwiazdek i komentarzy!
Buziaki dla was :*
CZYTASZ
Bogini z Asgardu
FanfictionCześć... jestem Luna. Mam 14 lat. Jak na swój wiek jestem dosyć dojrzała. Od 2 lat mieszkam w Asgardzie wraz z matką, ojcem i dwoma braćmi. Pytacie dla czego? Otóż gdy miałam 4 lata weszłam do portalu który przeniósł mnie na ziemie, gdzie przygarnęł...
