Weszłam do swojego pokoju. Otworzyłam szafę. Otarłam łzy które po raz ostatni spłynęły po moich policzkach. Założyłam czarną bluzę i ciemne jeansy. Przyłożyłam palce wskazujące do dwóch miejsc na głowie i przeciągnęłam wzdłuż włosów. W ten sposób zrobiły mi się warkocze bokserskie. Na nogi założyłam jakieś starsze czarne Nike. Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze. Wyglądałam fatalnie. Ale w sumie widzieli mnie już w gorszym stanie. Zapłakaną, zakrwawioną, prawie martwą i takie tam. Nie zdziwią się czy nie przestraszą jak mnie zobaczą. Chyba. W tym całym zamieszaniu dopiero dotarło do mnie że Thor ma Miollnir.
- Ja to zrobię.
Usłyszałam. Weszłam do głównej sali gdzie kłócili się wszyscy moi przyjaciele.
- Pozwól mi. Chce zrobić coś dobrego. Choć raz.
Powiedział błagalnym tonem mój brat. Gdy drzwi zamknęły się za mną z lekkim hukiem wszyscy spojrzeli na mnie.
- Ja to zrobie. To promieniowanie gamma. Jakby stworzono ją dla mnie.
Powiedział Bruce.
- Pojebało was?
Jestem bezpośrednia. Ruszyłam w ich stronę.
- Ja pstryknę.
Oznajmiłam.
- Luna lepiej niech zrobi to Bruce.
Powiedział Steve.
- On może tego nie przeżyć!
Krzyknęłam.
- Ty też.
Odparł mój brat.
- Żartujecie sobie. Odbiło wam. Kompletnie. Możecie mnie podpalać, przestrzelić czy dźgnąć na wylot, strzelić w głowę, serce czy w cokolwiek a mi nic nie będzie!
Krzyknęłam. Banner kucnął przy mnie aby jego twarz była na równi z moją.
- Wiemy. Ale możesz być później osłabiona. Potrzebujemy cię w pełni sił gdyby coś poszło nie tak. Pozwól mi. Proszę.
Powiedział Bruce. Przemyślałam to wszystko. Jest około dziesięć na jeden. Nie ma sensu się z nimi wykłócać.
- Dobrze.
Powiedziałam i pokiwałam głową. Bruce uśmiechnął się.
- Zamknij wszystkie przejścia.
Powiedział Tony. Jak powiedział tak się stało. Wszystkie okna i drzwi zostały zasłonięte barierą czy czymś takim.
- Gotowy?
Zapytał Steve. Bruce pokiwał głową. Wszyscy zakryli się tarczami. Podeszłam do brata i otoczyłam nas polem siłowym. Białe smugi przelatywały mi przed oczami. Znaczyło to że pole było gotowe. Bruce włożył rękawice. Kolorowe linie zaczęły biec po jego ręce. Upadł na kolana.
- Coś jest nie tak. Zdejmijcie mu to!
Krzyknął mój brat.
- Nie! Bruce dasz rade?
Zapytał Steve. Bruce tylko zawył z bólu.
- Banner daj nam znak!
Wykrzyczał Tony.
- Dam rade. Nic mi nie jest.
Odparł. Zaczęło mu wypalać rękę, koszulkę i powoli twarz.
- Pstrykaj!
Krzyknęłam a on...
Zrobił to.
Opuściłam barierę ochronną i zdjęłam mu rękawice. Steve i Thor trzymali go i powtarzali że już jest wszystko dobrze. Bruce leżał na podłodze i próbował zaczerpnąć powietrza. Bariery znikły i padły na nas promienie słoneczne. Tony zmroził jego rękę. Kucnęłam przy nich.
- Udało się?
Zapytał Bruce.
- Jeszcze nie wiemy.
Odparł mój brat.
- Nic ci nie jest?
Zapytałam. Pogłaskałam go po twarzy i patrzyłam się na niego. Martwiłam się strasznie. Bruce rozszerzył oczy. Spojrzałam w górę. Nie mogłam nawet zastanowić się co to jest bo zostaliśmy dosłownie zbombardowani. Nie wiedziałam nic. Kompletnie.
- Luna. Luna wstawaj.
Mówił Steve. Chciałam coś powiedzieć ale nie mogłam. Złapałam się za szyję. Rozcięli mi gardło. Nie wiem co ani jakim cudem. Złapałam się tam i sprawiłam że moja dłoń stała się lodowata. Wytarłam krew w rękaw czarnej bluzy i wstałam. Rana zagoiła się błyskawicznie. Wszędzie były gruzy. Ogień i wystające kable miotały się przed oczami. Spojrzałam na Stark'a i kapitana.
- Co się stało?
Zapytałam.
- Tak to jest jak się majstruje z czasem. Chodźcie. Zobaczycie.
Powiedział Tony. Podeszłam do brata.
- Czekaj.
Powiedział i przetarł rękawem moją szyję. Najwyraźniej miałam tam jeszcze sporo krwi.
- Mówisz?
Zapytał z troską głosie.
- Mojego paplania się tak łatwo nie pozbędziesz.
Powiedziałam. Spojrzałam przed siebie.
No chyba jakieś jebane i nieśmieszne żarty.
- Co on tu kurwa robi?
Zapytałam.
- Nic. Siedzi jak ten kołek.
Powiedział Thor.
- Gdzie kamienie?
Zapytał Steve podchodząc do nas razem z Tony'm.
- Gdzieś pod gruzami. Wiem tyle że on ich nie ma.
Powiedział Stark.
- Lepiej niech tak pozostanie.
Powiedział Steve.
- Wiecie że to pułapka?
Zapytał Thor.
- Taaaa... jakoś mi to wisi.
Odparł Tony.
- Świetnie. Dopóki mamy na ten temat to samo zdanie.
Powiedział Thor i przywołał swój strój boga. Do jednej ręki przyleciał mu topór a do drugiej młot. Włosy upięły mu się do tyłu a broda została związana w warkocz. Wyglądał całkiem uroczo.
- Zabijmy go raz i na zawsze.
Powiedział.
Od Autorki
No witam bardzo serdecznie! Dzień opóźnienia ale jest! Miałam taki przypływ weny że to hit i zamiast się uczuć pisałam ten rozdział. Docencie to proszę bo będzie jutro jedynaczka z wosu jak nic hahah. Starsi czytelnicy może pamiętają czemu 13 październik jak nie to trudno, nie pobije was. Gwiazdki i komentarze bardzo miłe i cieplutko widziane! Widzimy się w następnym rozdziale na początku listopada!
Buziaczki :*
CZYTASZ
Bogini z Asgardu
FanfictionCześć... jestem Luna. Mam 14 lat. Jak na swój wiek jestem dosyć dojrzała. Od 2 lat mieszkam w Asgardzie wraz z matką, ojcem i dwoma braćmi. Pytacie dla czego? Otóż gdy miałam 4 lata weszłam do portalu który przeniósł mnie na ziemie, gdzie przygarnęł...
