[65]

3.1K 247 150
                                    

Levi postanowił odebrać swoje dzieci ze szkoły. Z racji, że miał prawo jazdy, po prostu wsiadł za kółko drugiego ich samochodu i pojechał po dzieci.

Gdy Levi dojechał na miejsce, wyszedł z auta i wszedł do budynku. W tym właśnie momencie podbiegli do niego zapłakani Yuki i Fumi. Nie było przy nich Hiro. Serce mu przyspieszyło.

- Mamo! Hiro on-

- Gdzie on jest!? - krzyknął zmartwiony.

- Tam... - pokazał palcem na szatnie piętro niżej. Razem z dwójką dzieci szybko tam poszedł. Hiro bił się ze starszym od siebie klasowo kolegą.

- Hiro! - krzyknął po czym szybko go odciągnął od drugiego chłopaka. Starszy nadal chciał się bić, dodatkowo chciał uderzyć Levi'a.

Nie było by w tym nic złego, gdyby nie to, co miał w ręce. Nożyczki.

W pomieszczeniu były kamery, więc Levi musiał to dobrze rozegrać, aby nie oskarżono go o pobicie nieletniego, młodego dziecka.

Chwycił mu nadgarstek i wygiął rękę w drugą stronę. Nie złamał jej, ale zrobił przysłowiowe 'skrzydełko'. Chłopiec puścił nożyczki na podłogę. Yuki je szybko wziął i podał mamie, która właśnie puściła agresywnego chłopca.

- Oddawaj to! - krzyknął. Zaczął szarpać omegę za ubrania, popychać ją czy też uderzać małymi pięściami, jednak na Levi'u nie robiło to żadnego wrażenia. Nawet go to nie bolało.

- Uspokój się - warknął. - Tu są kamery chłopcze, wszystko zostało nagrane, a twoi rodzice mogą mieć kłopoty - Yuki i Fumi przytulili się do brata. Chłopiec chciał uciec. Gdy miał właśnie wybiec z pomieszczenia, przed nim stanął dyrektor szkoły.

- Widziałem całe to zajście... John, nie uciekniesz, twój ojciec już tu jedzie - oznajmił po czym spojrzał na czarnowłosą omegę. - Eren też

Levi oraz Eren z dyrektorem byli na per ty. Dobrze się znali i nie raz sobie pomagali przez ostatnie kilka lat.

Po dłuższej chwili przyjechał Eren. Wszedł do szatni zdyszany i stanął obok swojej Omegi. Na przywitanie pocałował go w policzek i objął jedną ręką w talii. Hiro stał obok dyrektora z kwaśną miną. Z drugiej strony stał niejaki John, chłopiec o klasę starszy, który jako pierwszy rozpoczął bójke. Był z tego samego wieku co Hiro, jednak poszedł do szkoły rok wcześniej, ponieważ jego rodzice tak zadecydowali.

Mina chłopca o bardzo wyblakłym kolorze włosów była taka sama jak ta Hiro. Skwaszona. Jednak do tego dochodziła szczypta nienawiści i nieodpartej złości kierowanej do czarnowłosej Alfy, stojącej z drugiej strony.

W końcu dało się usłyszeć szybki i nerwowy krok, a następnie jak owa osoba schodzi ze schodów. Był to rzecz jasna ojciec Johna. Wszedł do szatni.

-  Dzień dobry dyre- przerwał widząc osobę o brązowych włosach i zielonych oczach. - Bezmózg!?

- Koniomordy!?

- Jak dzieci... - rzucił Levi.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
Nie mam zielonego pojęcia jaką mógłby mieć ksywe Eren... Hmm...











Do następnego ziemniaczki i Ty kartofelku! :33

Bądź moją omegą, proszę... || Ereri ZAKOŃCZONEOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz