•NAUCZMY SIĘ RAZEM KOCHAĆ•
Wiecznie oschły, zamknięty w sobie artysta i zraniona kobieta.
•wulgaryzmy
•wiadomości niezgodne z rzeczywistością
•drastyczne opisy
•akcja dzieje się w czasie nieokreślonym
•początek pisany bardzo dawno=cringe
Obudziły mnie promienie słońca. Przetarłam leniwie oczy i odwróciłam się w stronę mojego narzeczonego. Spał jak zabity...
Westchnęłam ciężko przypominając sobie gdzie jestem, po czym wstałam. Wybrałam outfit i ruszyłam do łazienki. Umyłam zęby, wzięłam prysznic i zrobiłam codzienny makijaż. Włosy lekko zakręciłam. Ubrałam to:
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Miałam ochotę ubrać się trochę inaczej niż zazwyczaj i tak powstał ten outfit.
Wyszłam z łazienkami i ujrzałam siedzącego na łóżku Yoongiego. - Dzień dobry, śpiochu!- uśmiechnęłam się. - Cześć, skarbie...- oddał uśmiech przymrużając oczy.- Ładnie wyglądasz. Tak...inaczej?- zaśmiał się podchodząc do mnie. - Wiesz...może spotkam jakąś sucz z mojej starej klasy i dosyć, że zaszpanuje tobą to jeszcze wyglądem.- zaśmiałam się razem z chłopakiem. - Jakie plany na dziś?- zapytał. - Mamy polską, złotą jesień, więc na pewno pójdziemy pospacerować po parku, a reszta jakoś sama przyjdzie. - wymieniłam. - Ważne, że z tobą, skarbie.- Słodziak. Uśmiechnął się i ruszył do łazienki.
Postanowiłam zejść na dół zrobić śniadanie. Z racji, że była wczesna godzina, moi rodzice jeszcze spali. Postawiłam na naleśniki. Nie wiem czy rodzice je lubią, ale cóż...
Postawiłam gotowe jedzonko na stole. Dołożyłam jeszcze jakieś dżemy, nutellę i bitą śmietanę.
Po chwili usłyszałam dźwięk kroków. Moim oczom ukazał się już ogarnięty Yoongi. - Moi rodzice chyba jeszcze śpią, więc możemy zjeść sami.- powiedziałam i w tej chwili to kuchni weszli oni. Mama rzuciła mi się w ramiona, a ojciec poklepał Sugę po ramieniu. - Jak dobrze znów cię widzieć...- westchnęła moja mama. - Ciebie też.- odparłam lekko się uśmiechając. Mam z nimi już dobre relacje, ale niegdy nie zapomne tego co przez nich przeszłam, dlatego w ich towarzystwie jestem trochę spięta.
Zasiedliśmy do stołu i zaczęliśmy jeść rozmawiając przy tym. - Gdzie mieszka Alex?- zapytałam nagle. - Wyprowadził się niedawno. Mieszka jakieś pięć domów stąd? Mamy przypuszczenia, że znalazł sobie kogoś, ale nie jesteśmy pewni...- odpowiedział ojciec. - Okej...- powróciłam do konsumpcji. - Co będziecie robić? Może pokażesz Yoongiemu trochę Warszawy?- odezwała się mama smarując naleśnika dżemem. - Czemu nie? W naszej dzielnicy znajduje się śliczny park. Tam go na pewno zabiorę.- odpowiedziałam. - Yoongi?- tym razem słowa mojego ojca zostały skierowane w stronę mojego narzeczonego.- Co masz zamiar robić po skończeniu kariery? - Myślę, że znalezienie pracy nie będzie trudne. Mam wykształcenia w wielu dziedzinach więc sprawdzę się zarówno jako pracownik biura jak i szef kuchni.- zaśmiał się Koreańczyk, a reszta mu zawturowała. - Planujecie wnuki?- zapytała nagle mama. - Jeszcze nie teraz...- zaśmiałam się nerwowo przypominając sobie tamten dzień, w którym myślałam, że wpadliśmy. - Rozumiem...Szkoda, że ich nie zobaczę.- posmutniała. - Mówiłem ci, że nie wolno ci tak mówić!- krzyknął tata. - Wiem, ale taka jest prawda.- westchnęła i w ciszy wróciliśmy do jedzienia.
Po śniadaniu udaliśmy się z Suga na spacer. Ładnie tu...- szepnął nagle Koreańczyk. - Jak się tu czujesz?- zapytałam. - Jest dobrze...Twoi rodzice są całkiem okej.- odpowiedział patrząc przed siebie. - Zmienili się.- zamyśliłam się. - Dziwne.- westchnął.- Serio chcesz mieć ze mną dzieci?- rzucił nagle na co wybuchnęłam śmiechem.- No co?!- zdziwił się i sam zaczął chichotać co było bardzo urocze. - Jesteś uroczy.- zaśmiałam się. - Wcale nie!- oburzył się. - Wcale tak!- krzyknęłam dając mu szybkiego całusa. - Jestem niebezpiecznym raperem z Deagu!- wypiął się dumnie. - Jesteś słodziutkim raperem z Deagu.- odparłam. - Grabisz sobie...- mruknął i zaczął mnie łaskotać. Nie zwracaliśmy nawet uwagi na przechodzących ludzi. - J-już! Stop!- krzyknęłam. - Kim jestem? - Niebezpiecznym, słodkim raperem z Deagu. - Ahhh niech ci będzie...- westchnął i przestał mnie łaskotać. Uśmiechnęłam się zwycięsko. - A co do pytania...- zamyśliłam się. - Jakiego pytania?- głuptas zapomniał... - Chce mieć z tobą dzieci!- krzyknęłam i miałam szczęście, że rozmawiałyśmy po koreańsku, bo ludzie wzięliby nas za chorych psychicznie. - Kocham cię, wariatko!- zaśmiał się. - Ja ciebie też, wariacie.- odpowiedziałam, po czym złączyłam nasze usta w pocałunku pełnym miłości, radości i porządnia.
Tylko on potrafi sprawić, że najgorszy dzień stanie się najpiękniejszym....
♡︎Witam♡︎
Happy Jimin day!
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
➪︎Nie będę się rozpisywała, bo nie ma to sensu...Jimin wie, że ja jak każda prawdziwa ARMY chce dla niego wszystkiego co najlepsze! Sto lat kochany ChimChimku!❦︎
Ogólnie wiem, że dawno nie było rozdziału, ale chyba nie muszę tłumaczyć, że szkoła itp. Ale mam trzy dni wolnego i postaram się napisać jeszcze jeden rozdział☻︎
Dziękuję jeszcze za 4 tys.!!! Jesteście najlepsi haha