•NAUCZMY SIĘ RAZEM KOCHAĆ•
Wiecznie oschły, zamknięty w sobie artysta i zraniona kobieta.
•wulgaryzmy
•wiadomości niezgodne z rzeczywistością
•drastyczne opisy
•akcja dzieje się w czasie nieokreślonym
•początek pisany bardzo dawno=cringe
Obudziłam się. Yoongi leżał obok mnie. Spojrzałam na zegarek. 10.21. Muszę wstać...
Ruszyłam do łazienki. Umyłam włosy i zęby. Zrobiłam lekki makijaż i ubrałam się w to :
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Gotowa zeszłam na dół. W kuchni było pusto. Dziwne... Zrobiłam sobie śniadanie i szybko je zjadłam.
Zostawiłam karteczkę, że niedługo wrócę po czym wyszłam.
Udałam się w stronę przystanku. Na autobus nie czekałam długo. Jechałam jakieś 15 minut, po czym wysiadłam z pojazdu kierując się do wejścia na lotnisko.
Kiedy byłam w środku zaczęłam szukać wzrokiem rodziców i Alexa. Gdy ich zobaczyłam moja pewność siebie wyparowała. Ręce zaczęły mi się trząść. Mimo wszystko nadal dziwnie było mi z faktem, że się mną interesują, rozmawiają ze mną i takie tam.
Podeszłam do nich. - Liliana...- powiedział ojciec. - Część. Przyszłam się porzegnać.- odparłam. - Tak, rozmawiałam wczoraj z Lilą. Wybaczyła nam chociaż nadal ma żal co doskonale rozumiem. Teraz przyszła się pożegnać, bo mnie pewnie widzi już ostatni raz.- zaśmiała się nerwowo mama. Trochę dziwnie się zachowywała, ale to zrozumiałe. Przecież ciągle w głowie ma to, że został jej tylko miesiąc życia. To musi być okropne uczucie. - Przykro mi, że nie mogę pojechać z wami i spędzić trochę czasu z tobą.- powiedziałam i uśmiechałam się słabo do mamy. - Nie obwiniaj się. Wszystko będzie dobrze. Ja cieszę się, że nam wybaczyłaś. Tego właśnie potrzebowałam do spełnienia. - powiedziała trochę smutno. Chwilę później usłyszeliśmy głos stewardessy ,,Prosimy o wejście na pokład". Przytuliłam mamę ostatni raz...
Byłam już w domu. Płakałam prawie godzinę. Yoongiego nie było. Chłopcy mieli próby.
Wreszcie wstałam z łóżka. Na biurku zobaczyłam mój mały kalendarzyk. Lekko zestresowana otworzyłam go. Kurwa.... Okres mi się spóźnia. Co prawda 2 dni to nie dużo, ale zawsze był regularnie.
Po długich namysłach stwierdziłam, że powiem o wszystkim Sudze i razem wymyślimy co dalej. Cholernie się boje...Co jeśli ja jestem w ciąży?! Przecież to bardzo możliwe...
Moje dalsze przemyślenia przerwało otwieranie drzwi do pokoju. Stał w nich mój narzeczony. Podszedł do mnie i mnie pocałował. - Suga...- zaczęłam niepewnie. - Jak było na lotnisku? Wszystko okej?- zapytał. - To później. Musimy pogadać.- powiedziałam poważnie. - Jasne. O co chodzi?- zapytał siadając na przeciwko mnie. - Bo okres mi się spóźnia...- odparłam. Chwilę patrzył się na mnie jakby niedowierzając w to co powiedziałam. - Ale ty chyba nie jesteś w...- zaczął. - Nie wiem.- przerwałam mu.- Zawsze jest regularnie...- dodałam. - Ile się spóźnia?- zapytał. - Dwa dni.- odpowiedziałam momentalnie. - Kupię test.- powiedział wstając. - Teraz?- zdziwiłam się. - Po co zwlekać?- odpowiedział pytaniem na pytanie.- Zaczekaj tu, kochanie.- dodał, po czym wyszedł. Zrobiłam to co kazał. Po kilkunastu minutach pojawił się w pokoju z reklamówką, w której znajdowały się dwa testy ciążowe. Udałam się do łazienki, którą na szczęście mamy w pokoju. Zrobiłam testy i czekałam.
Kiedy zobaczyłam wyniki odetchnęłam z ulgą. Wyszłam z łazienki i wręczyłam testy Sudze. - Negatywne...- krzyknęłam. - Ciiiiiii- zaśmiał się. - Ale w takim razie dlaczego się spóźnia?- zadałam sama sobie pytanie. - Może to przez stres?- odparł nagle. - Mam nadzieję...- przytuliłam chłopaka. - Wiesz co?- zaczął nagle. - Hm?- mruknęłam. - Jednak lubię jak masz okres.- zaśmiał się. - Jeszcze zmienisz zdanie.- oboje wybuchliśmy śmiechem. - Dlatego muszę korzystać. Co powiesz na lody?- zaproponował. - Z chęcią. - odparłam - W takim razie ruszajmy.- krzyknął, po czym wziął mnie na ręce i zaniósł na dół. Po założeniu butów wyszliśmy z domu kierując się w stronę lodziarni. - Jak było na lotnisku?- zapytał nagle. - Pożegnałam się. Na zawsze...- odpowiedziałam. - To musi być ciężkie...- mruknął. - I jest, ale jest taka jedna osoba, która zawsze mnie wspiera i dzięki niej chociaż na chwilę zapominam o zmartwieniach.- odparłam wtulając się w jego rękę. - To musi być naprawdę niezwykła osoba.- zaśmiał się. - Tak jest niezwykła i bardzo skromna.- podkreśliłam ostatnie słowo, na co oboje się zaśmiałyśmy.
Wreszcie doszliśmy do lodziarni. Ja wzięłam o smaku słonego karmelu, a Yoongi miętowe z kawałkami czekolady. Były naprawdę dobre.
Później wróciliśmy do domu. Resztę dnia spędziłam na graniu w gry i rozmowach z chłopakami.
Kładąc się spać myślałam o mojej mamie. Strasznie mi jej szkoda. Wiem, że nie była dla mnie jak matka, ale moje dobre serduszko już tak ma, że szkoda mi wszystkich.
Zmęczona dzisiejszym dniem zasnęłam w objęciach mojego ukochanego.
Cześć!𓂸︎𓂺︎
Jak wam się podoba? Ja w sumie jestem nawet zadowolona. Jest godzina 00.13, a ja sobie piszę, ale pewnie napiszę jeszcze z rozdział do Yoonlice❦︎
Chyba przesłodziłam ten rozdział XD Czas na trochę Augusta D✔︎