20. Hybryda cz.1.

801 52 15
                                        

- Hej - odezwałam się z pozorną beztroską do Adriena, gdy na biologii przydzielono nas do jednego projektu. Nie muszę wspominać, że Marinette prawie spaliła się ze wściekłości i załamała? Zresztą Chloe i Lila również nie wyglądały na zachwycone. Wszystkie klasowe przyjaźnie zostały rozdzielone. To miała być odmiana, aby każdy spróbował współpracy z innymi. - Jeśli nie chce ci się nigdzie spotykać, to podzielimy temat na dwie części, podeślesz mi swoją połowę i złożę to wszystko w prezentację - zaproponowałam.

- Może jutro po szkole u mnie? - spytał, na co się zdziwiłam, jednak przytaknęłam.

Nawet się nie dziwię, że ciemniejsza strona mnie nie znosiła tego chłopaka. Adrien - Harriet 1-0.

- Nie masz jakiś zajęć dodatkowych? - upewniałam się, na co uderzył się w czoło. 1-1.

- Wybacz na chwilkę, muszę pogadać z Nathalie - pokiwałam ze zrozumieniem głową.

Mimowolnie usłyszałam urywki rozmowy. Kobieta nie była zbyt zachwycona, ale zgodziła się odwołać lekcję chińskiego. Po zakończonych zajęciach pożegnałam się z chłopakiem krótkim 'cześć'. Gdy dotarłam do domu, rzuciłam plecak na łóżko, od razu zamykając się w łazience. Przemyłam twarz lodowatą wodą, przyglądając się swojemu odbiciu w lustrze. Moje brązowe oczy wydawały się nieco przygaszone, a może to tylko wina światła? Czułam się jak jeszcze nigdy, bo nie potrafiłam odczuć jakichkolwiek emocji. Czarnoszara istotka wyfrunęła z kieszeni mojej bluzy.

- Sama widzisz, że czegoś ci brakuje - odezwała się

Miała rację. Odpuszczanie akcji było jednym z moich gorszych pomysłów. Co prawda obserwowałam Biedronkę i Kota, patrząc, czy nie potrzebują pomocy, ale zaczynało mi brakować czynnego udziału. Lekkiego dreszczyku, sucharów Kota, nawet denerwowania brunetki. W końcu byłam na coś przydatna i udawało mi się to.

Nagle z zamyślenia wyrwał mnie krzyk. Wybiegłam z łazienki, podbiegając do okna. Mała dziewczynka biegała z soplem, zmieniając ludzi w lodowe pomniki. Co się dzieje z tymi dziećmi? Raz zobaczą Krainę Lodu i zaczynają świrować.

- Dajesz. Wiem, że chcesz. - dopingowała mnie Nani.

Głośno wypuściłam powietrze.

- Dobra. Nani, rozłóż skrzydła.

Rozpędziłam się na dachu, aby chwilę później przelatywać nad kolejnymi domami. Powiew zimnego wiatru tylko dodawał mi szybkości. Ukryłam się za jednym z kominów, gdy tylko dostrzegłam bohaterów. Patrzyłam na ich poczynania z napięciem. Po tym, jak na ulicy stanęła kocia mrożonka, postanowiłam działać. Podeszłam jak najbliżej dziewczynki, cały czas pozostając w ukryciu.

- Zatrzymaj się. Zamknij oczy. Odłóż sopel na ziemię. - szeptałam, zaciskając oczy.

Wydawało się to łatwe, ale przychodziło mi z trudem. Młoda antagonistka nie reagowała. Powtórzyłam rozkazy nieco głośniej. Nic. Zdecydowałam się zagwizdać. Starałam się zachować ostrożność, ale też skupić na misji. Uzyskałam kontrolę tylko na moment. To musiało wystarczyć Biedronce na użycie Szczęśliwego Trafu. Dziewczynka wsłuchała się w krótką melodię, przenikającą delikatnie jej umysł. Wszystkie jej emocje wnikały we mnie, co nie było przyjemne. Powiew czarnej energii wsiąknął w moje ciało. Czułam, że moja siła słabnie, więc odpuściłam, w mgnieniu oka przemieniając się z powrotem. Spokojnie wyszłam zza płotu, kierując się w stronę parku. Nie przemyślałam, że wysłanniczka Władcy Ciem tak szybko się ocknie.

- Pokłoń się Księżniczce - rozkazała dziewczynka.

- Kiedy żadnej tu nie widzę - odparłam, tłumiąc ironiczny śmiech.

- Harriet uważaj! - ostrzegła mnie Biedronka, o której istnieniu dopiero teraz sobie przypomniałam. Uderzyłam się w czoło, robiąc tak zwanego facepalma.

- Zapomniałam o panikowaniu! Aaaaa oszczędź mnie mała niebieska wiedźmo! Bawcie się dalej, ja wracam do domu. - wyszczerzyłam się, zaczynając biec sprintem i robiąc uniki przed małym potworkiem, który zauważył, że ją obraziłam.

Zakręt był naprawdę blisko, jednak ''Księżniczka'' miała farta. Trafiając we mnie, całkowicie mnie zmroziła. Wydawało się, że mój organizm przestał istnieć, mogłam tylko myśleć. Bałam się o Nani, która znajdowała się w mojej bluzie. Zachowałam się cholernie nieodpowiedzialnie. Naraziłam nie tylko siebie, ale też kwami. W jakiś sposób na te kilka minut straciłam myślenie i rozwagę. Powinnam była przemknąć niepostrzeżenie lub się nie odzywać. Stałam się słodką idiotką, którą nigdy nie byłam (a był to dla mnie jeden z najgorszych typów charakteru).

_____________________________________

To tak na zakończenie tygodnia <3 

Czyli rozpoczynamy kolejną część! xd ;p 

Jakieś pomysły, o czym to będzie? 

Udanego tygodnia <3 Zapraszam na opowieści genialnej Iveress ♥ serio, polecam ;*

Wrona [Miraculum]Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz