24. Hybryda cz.5.

636 46 26
                                        


- Hej, Adrien! - zawołałam do chłopaka. - Nie widziałeś, gdzie wczoraj zniknęła Hybryda? Trzeba ją jak najszybciej znaleźć, bo mnie rujnuje.

- Marinette, dobrze się czujesz? - posłałam mu naprawdę poirytowane spojrzenie. - Haarriet? Tto ty?? Cczyli Biedronką jest...?

- Tak, Marinette to Biedronka. Przez ten cały czas byliście niewyobrażalnie blisko siebie, nie mając o tym pojęcia. Cheng to dziewczyna, którą niby kochasz... Za to ona nie wie, kim jest Czarny Kot. Zatkało? - skończyłam monolog. - Pogadamy później. Idę po swoje miraculum.

Zostawiłam chłopaka, aby przyswoił sobie nowe informacje. Jestem świadoma swojej wrednej natury. Inaczej nie byłabym sobą. Ruszyłam na Pseudo-Harriet.

- Dawaj mi bransoletkę - syknęłam do przestraszonej dziewczyny. To naprawdę dziwne uczucie, rozmawiać z samą sobą.

- Zamieńmy się w łazience - mój głos naprawdę tak dziwnie brzmi? Grzywka rzadko się układa? Oczy wcale nie są ładne? Całe życie w kłamstwie.

W toalecie próbowałam zdjąć kolczyki, które za każdym pociągnięciem mocniej wbijały mi się w uszy, doprowadzając do lekkiego krwawienia.

- Ta twoja bransoletka jest zbyt luźna, a i tak nie można jej zdjąć! - zdenerwowała się dziewczyna, potrząsając ręką.

- Ciesz się, że ci uszy nie krwawią. Możesz wyjąć z plecaka Nani? Pewnie będzie mieć jakiś pomysł - poprosiłam, wycierając uszy chusteczką.

- Tylko, że ja... zostawiłam ją w domu - zrobiła się czerwona jak burak

- ŻE CO ZROBIŁAŚ?! Jak mogłaś, Marinette! Ja noszę twoją kwami, a ty.... Mogę przynajmniej wiedzieć, dlaczego to zrobiłaś? - bałam się, że wybuchnę i rzucę się z pięściami na tą kretynkę. Chociaż... szkoda by było mojego ciała.

- Ona jest tak irytująca jak ty! Nie dało się z nią wytrzymać. - dziewczyna zmarszczyła czoło ze złości.

- Po pierwsze, jej samopoczucie jest dla mnie ważniejsze niż twoje, a po drugie, nie zastanawiałaś się nad tym, jak się przemienisz? Musimy znaleźć Hybrydę jak najszybciej, więc od razu po lekcjach biegniesz do mojego domu i zabierasz stamtąd Nani, przepraszając ją na kolanach. I daj jej jabłko, bo głodna nie będzie zbyt miła. Na biologii bierzesz nieprzygotowanie, bo jestem pewna, że dzisiaj spyta numer szósty, czyli mój. Nie mam zamiaru podpadać nauczycielom jeszcze bardziej. - wywróciłam poirytowana oczami. - A jeśli masz lęk wysokości, to już twój problem.

Wyszłam z toalety, napotykając Adriena i prosząc go, aby przyszedł dzisiaj do mnie pod pretekstem robienia wspólnego projektu.

*~*

Wracając do kamienicy Marinette, starałam się nie napotkać jej rodziców. Nie udało mi się to.

- Skarbie, wszystko dobrze? Wyglądasz dzisiaj jakoś inaczej - spostrzegła Sabine.

Sabine Cheng była kobietą średniego wzrostu, miała szare oczy i krótkie włosy tego samego koloru co Marinette. Zazwyczaj ubierała się w chińską szatę, czym zapewne chciała zaakcentować sentyment do swojej ojczyzny.

- Biegałam - wyjaśniłam, przeczesując grzywkę. - Przychodzi dzisiaj do mnie Adrien, robimy wspólnie projekt.

Chwilę później było tylko gorzej.

- Moja kochana córeczka - zostałam wzięta w objęcia. Zesztywniałam, nieznacznie się odsuwając, aby nie zostało to zauważone. - Ciasteczka twojego projektu sprzedają się świetnie!

Ojciec Marinette wydawał się być bardzo pozytywną osobą. Był mężczyzną pokaźnej postury, noszącym przez większość czasu fartuch. Dostrzegłam, że bezgranicznie oddawał się swojej pracy piekarza i nie widział świata poza żoną i córką.

Ze sztucznym uśmiechem uciekłam do pokoju, gwałtownie wciągając powietrze. Nie byłam przyzwyczajona do jakichkolwiek czułości, szczególnie ze strony ojca. Nieczęsto przytulałam kogokolwiek. Kiedyś mówiono na mnie 'Colded'- przerabiano moje nazwisko, wmawiając, że nie mam uczuć, że jestem zimna jak lód.

Postanowiłam być dobrym człowiekiem i pozdejmowałam plakaty Agreste'a ze wszystkich ścian, po czym ukryłam je w szafie. Tikki postanowiła się przespać, więc jej nie przeszkadzałam. Cieszyłam się, że nie musiałam słuchać jej piskliwego głosiku. Blondyn przyszedł jak zwykle punktualnie, kulturalnie witając się z rodzicami brunetki.

- Nie umiem dłużej żyć w tym ciele. To na serio nie moja bajka. Znajdźmy Hybrydę jak najszybciej. - wyznałam, nerwowo przechadzając się po pokoju.

- Dziwnie jest rozmawiać z Harriet, która jest Marinette - Adrien zabawnie przechylił głowę. - Nadal do mnie nie dociera, że Mari jest Biedronką.

- Miłość to...


____________________

Witam ;p 

Jak widzicie, Adrien się dowiedział ;p Czekacie na Adrienette, czy Hadrien? ;p

ODCINEK ŚWIĄTECZNY BYŁ DO KITU XD

Więc, jeśli będę miała więcej czasu, to spróbuję napisać swoją wersję [z Harriet, of course]

Dziękuję za uwagę,

Pozdrawiam! ;*

PS. Dedykacja dla @Icia13 

Wrona [Miraculum]Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz