Christmas Crowded

711 47 26
                                        


- Tak Rose, mam opłatki dla całej klasy. - po raz kolejny tego dnia wywróciłam oczami. Naprawdę wszyscy muszą mnie pytać o to samo?

Westchnęłam i otworzyłam szafkę. Znajdowało się w niej kilka książek, woda, zapasowy t-shirt oraz duża czekolada zapakowana w srebrny papier. Gdy ją wyciągnęłam, usłyszałam znajomy głos.

- Hej Harriet! - zza rogu wyszedł Adrien.

Uśmiechając się, dałam mu czekoladę.

- Wesołych świąt Adrien - odparłam, widząc jego zdziwioną minę.

- Dziękuję, nie musiałaś. - zaczerwienił się.

Nie chciałam nic w zamian. Cieszyłam się z przynajmniej jednego prawdziwego przyjaciela.

*~*

Wigilijka klasowa nie wyglądała źle. Każdy rozmawiał z każdym, wszyscy się śmiali i byli dla siebie mili. Lubiłam tę atmosferę. Nawet Chloe i Lila na jeden dzień odpuściły sobie obrażanie innych. 

Magia świąt.

Wychodząc ze szkoły, cieszyłam się na myśl o tych świętach. Czułam, że będą niesamowite. Mój nastrój jeszcze mocniej polepszyło pojawienie się śniegu. Białe płatki delikatnie opadały, układając się na samochodach, ulicach, budynkach i ludziach. Spojrzałam w górę, obserwując czarne niebo, na którym nie było jeszcze żadnych gwiazd.

W domu czekało na mnie przyjemne ciepło i... cisza. Nikogo nie było w domu, a powinni być już od kilku godzin. Po chwili mój telefon wydał z siebie dwa głośne piknięcia, co oznaczało dwie nowe wiadomości. Odblokowałam ekran, czytając dwa krótkie zdania.

"Wybacz, nie mogę przyjechać."

''Wesołych świąt kochanie!''

Wydałam z siebie głośny krzyk, który zbudził Nani.

- Musiałaś...? - odparła z żalem. Widząc moją minę, zmieniła ton. - Co się stało?

Nie przyjadą. Żadne z nich nie przyjedzie. Znowu jestem sama. Nienawidzę ich. Zbyt dużo szans już dostali.

-- Te święta spędzimy same. - mój głos trochę się załamał.

Kwami usiadła na moim ramieniu.

- Nie wiedzą, co tracą. Dzisiaj coś zjemy, odpakujemy prezenty, a jutro kogoś odwiedzimy, co ty na to?

- Świetny pomysł. Dziękuję, że jesteś - delikatnie przytuliłam małą istotkę.

Postanowiłam nie siedzieć bezczynnie. Przebrałam się w czarną spódnicę z wydłużonym tyłem, mocno kojarzącą mi się z Wroną oraz ciemnozieloną bluzkę. Znalazłam jeszcze pasujące czarne rajstopy. Włosy polokowałam, po czym zdjęłam soczewki by dać odpocząć oczom i założyłam ciemnobrązowe okulary. Na stole położyłam kilka potraw które zostały już wcześniej przygotowane. Nagle zadzwonił mój telefon, a w całym pokoju rozniosło się brzmienie Traitor.

- Nieznany numer - powiedziałam na głos, ale po chwili odebrałam.

- Witaj Harriet. Wesołych świąt. Jest może u ciebie Adrien? - usłyszałam głos Nathalie i zamarłam.

- Nie, a coś się stało? Proszę mi powiedzieć - poprosiłam, starając się ukryć zaniepokojenie.

- Zniknął ze swojego pokoju. Prawdopodobnie uciekł. Jeśli będziesz miała.... - nie pozwoliłam jej skończyć.

- Pomogę w poszukiwaniach - odparłam stanowczo, po czym się rozłączyłam

Zdziwiła mnie ta wiadomość. Byłam pewna, że był dzisiaj w dobrym nastroju.

Wrona [Miraculum]Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz