51. Półcień cz. 7

281 30 7
                                        


Wstałam, ruszając za lekarką. Zaprowadziła mnie do średniej wielkości pokoju w kolorze ciemnozielonym, w którym znajdowało się kilka stołów i dwa razy więcej krzeseł. Na jednym z nich siedział zielonooki blondyn, widocznie na kogoś czekając. Napotkawszy moje spojrzenie wstał i lekko się uśmiechnął. Miał na sobie skórzaną kurtkę i dżinsy, a przez szyję przewiesił błękitny szal.

- Witaj Harriet. Jak się miewasz? - odezwał się

Niepewnie zajęłam miejsce naprzeciwko niego.

- Marinette nie popierała tej wizyty, ale naprawdę mi ciebie brakuje - jego policzki przybrały jasnoróżowy odcień.

- Nawet ty mi nie uwierzyłeś... - szepnęłam z niedowierzaniem. Poczułam nieprzyjemny ucisk w klatce piersiowej. - Alya prowadziła bloga i pomagała Marinette poderwać ciebie, ale ty nigdy jej nie zauważałeś albo udawałeś. Nawet Nino to widział. Przyjaźniliśmy się, Adrienie Agreste, a przyjaciele sobie ufają. Po co miałabym cię okłamywać?

- Rozmawialiśmy już o tym. Dla mnie to też nie jest łatwe - westchnął, przeczesując jasne włosy. - Gdybyśmy zauważyli twoje objawy wcześniej, to może byś tutaj nie trafiła.

Objawy... Jakie objawy? Co się stało? Co zrobiłam?

- Więc dlaczego niczego nie pamiętam? - jęknęłam, łapiąc się za bolącą głowę.

- Jak to? Co się dzieje? Harriet! - chłopak zerwał się z krzesła, łapiąc mnie za rękę. - Spokojnie... Gdzie jest jakiś lekarz?!

Usłyszałam krzyk, a moim ciałem wstrząsnęły dreszcze. Mocno zacisnęłam powieki, obejmując kolana rękami.

*~*

Obudziła mnie cisza. Zaczęłam myśleć na tym, co robiłam wczoraj, tydzień, miesiąc czy rok temu. Musiałam stracić pamięć. Rozejrzałam się po pomieszczeniu w którym się znalazłam, kilkakrotnie mrugając. Mój wzrok był strasznie słaby - nie potrafiłam określić, jaka była to część domu i co stało kilka metrów przede mną.

Zawsze się tego obawiałam, lecz wiedziałam, że kiedyś to nadejdzie. Nawet najmocniejsze okulary nie byłyby w stanie mi pomóc. Nie spodziewałam się jednak, że dojdzie do tego tak wcześnie. Poruszyłam rękami - były takie, jakie widywałam każdego dnia. Czy na pewno? Kim jestem i dlaczego praktycznie nic nie widzę?

- Harriet! - dostrzegłam przed sobą zamazaną postać, której mogłam się przyjrzeć dopiero, kiedy podeszła bliżej.

- Słucham? - odezwałam się dość nienaturalnym głosem

- Oj, wybacz. Zapomniałam! - średniego wzrostu szatynka w okularach z ciemnymi oprawkami zasłoniła usta dłonią. - To nie miało być niemiłe, naprawdę - zamrugała kilkakrotnie, głośno wzdychając. - Jesteś Harriet Crowded, masz szesnaście lat. Chodzimy razem do klasy w paryskim liceum. Dzisiaj po raz pierwszy od dłuższego czasu wracasz na lekcje. Nazywam się Alya, przyjaźnimy się.

Dlaczego nic o tym nie wiem?

- Co mi jest? - zapytałam szeptem, mimowolnie zapamiętując wyraziste napisy na koszulce nastolatki.

- Pogadamy później. Doprowadź się do porządku, bo zaraz wychodzimy - uśmiechnęła się pokrzepiająco, wskazując na leżące na krześle ubrania, po czym opuściła pomieszczenie.

Posłusznie założyłam przygotowany dla mnie strój, na który składały się ciemnoniebieskie dżinsy z licznymi przetarciami, biała koszulka i czarne trampki. Na ramię zarzuciłam szary plecak i wybiegłam z pokoju, potykając się o leżący na podłodze zeszyt.

- Alya! - zawołałam, a mulatka od razu zjawiła się obok mnie.

Razem wyszłyśmy z budynku, który chyba powinnam nazywać swoim domem i po kilku minutach spaceru znalazłyśmy się w tłumie nastolatków, podążających w kierunku sal lekcyjnych.

- Mogłabyś mi powiedzieć, co mi dolega? - powtórzyłam pytanie, siadając na najbliższej ławce.

- Cierpisz na zaniki pamięci. Dziś nie pamiętasz nic, a jutro może wszystko. Lekarze nie potrafią ustalić, czy można jakoś to odwrócić. Co do wzroku...

- Dziewczęta, zapraszam na zajęcia. - rudowłosa nauczycielka otworzyła nam drzwi.

Wchodząc do sali poczułam, że to nie będzie dobry dzień.

________________

Jeszcze tydzień do majówki, jeszcze tydzień do majówki...

Dzięki za wszystkie komentarze! ♥

Miłego dnia! :D

Wrona [Miraculum]Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz