21. Hybryda cz.2.

783 44 14
                                        


Bycie w bezruchu nieco zaczynało mnie irytować. W głowie usłyszałam głos Biedronki, a chwilę później stałam twardo na chodniku, rozmasowując zdrętwiałe mięśnie.

*~*

Prawda była taka, że przestałam aktywnie być Wroną, zaczęłam mięknąć, a przynajmniej miałam takie wrażenie. Byłam jeszcze bardziej niezdecydowana, a w kluczowych momentach moje myślenie zasypiało.

Po wczorajszym odmrożeniu Nani spała około piętnastu godzin. Nie była jakoś bardzo zła, jednak nie zamieniła ze mną więcej niż kilku zdań.

Jadąc srebrną limuzyną, obitą od środka najlepszym gatunkiem czarnej skóry, nie miałam ochoty na nic. Adrien chyba to wyczuł, bo nie próbował zaczynać rozmowy. Gdy znaleźliśmy się w jego pokoju, jak zauważyłam jedynym oprócz łazienek nieposiadającym kamer, chciałam jak najszybciej zrobić ten referat. Zabraliśmy się do pracy, szło nam naprawdę nieźle. Po dokonaniu ostatnich poprawek oraz wypisaniu nas w prezentacji, usiedliśmy na kanapie, popijając sok pomarańczowy. Za każdy razem, kiedy odwiedzałam posiadłość Agreste'ów, byłam pod wrażeniem. Sam pokój Adriena był w stanie zaspokoić zachcianki każdego nastolatka. Blondyn posiadał w nim rampy, kosz do koszykówki, ściankę wspinaczkową, podwójne łóżko, automaty do gier, ogromny telewizor i wiele innych atrakcji. Największym uznaniem darzyłam biblioteczkę na piętrze, w której można było znaleźć zarówno ciekawe książki, jak i filmy czy gry. Całe pomieszczenie było bardzo duże - miało wielkość prawie całej małej sali gimnastycznej, a znajdowały się w nim przejścia do prywatnej łazienki i garderoby. W powietrzu unosił się słabo wyczuwalny zapach camembertu. Chłopak przerwał ciszę.

- Dobrze nam poszło.

- No. - przytaknęłam

- Widzę, że coś jest nie tak. To przez Biedronkę? - kiedy zrozumiał co powiedział, delikatnie się zaczerwienił.

- Wiem, że nigdy nie dojdę z nią do porozumienia. Ty też jesteś tego świadomy. Twoje kwami żywi się camembertem? - odparłam, rozprostowując palce

- Skąd wiedziałaś? Ale nie może być tak, że raz współpracujesz, a potem odchodzisz i nie wiadomo, czy wrócisz. - odrzekł stanowczo, kontynuując oba tematy.

- Gdzie twoje poczucie humoru, Czarny Kocie? Uwielbiam być niezależna, wolna jak ptak. - mimowolnie się uśmiechnęłam.

- Cała nasza trójka otrzymała dar. Dlaczego nie chcesz go wykorzystywać? Wolisz uciekać? - dopytywał, starając się obudzić we mnie poczucie winy.

- Lubisz oderwać się od tego życia, prawda? Więc to ty uciekasz, zamiast stawić czoła. Muszę się zbierać. Nie wiem, czy to dobrze, że poznaliśmy swoje tożsamości. - oznajmiłam, wstając z kanapy

- Rzeczywiście, My Lady mocno by się wkurzyła - zareagowałam na to jedynie prychnięciem. - Mam jedno pytanie. Twoja ciemna strona mówiła prawdę, że wie, kim jest Kropeczka? - zapytał, a mi przed oczami stanął obraz Marinette i Adriena siedzących w jednej ławce. Biedronka i Czarny Kot. Tak blisko, a jednocześnie tak daleko.

- Tak. Zapomnijmy o tej rozmowie. Do zobaczenia w szkole, Adrien - odpowiedziałam, wychodząc z posiadłości Agreste'ów.

*~*

- ... skrzydła - wymówiłam prawie niesłyszalnie koniec dobrze mi znanej formułki.

Odczułam chwilową błogość, dotykając świecącej bransoletki. Na piórze pojawiło się pięć wyraźnych kropek, a na twarzy maska. Dopasowany strój ''objął' moje ciało. Mimowolnie zrobiłam salto oraz z gracją obróciłam się wokół własnej osi, cały czas trzymając w dłoniach końce peleryny. Na koniec wypięłam biodra lekko do przodu, układając dłonie w geście gotowości do walki.

Gdy leciałam nad porannym miastem, moje włosy próbowały się wydostać z kucyka utworzonego podczas przemiany. Charakterystyczna grzywka była dłuższa niż zazwyczaj, utrudniając mi widzenie w mroku.

Poranek miał być chłodny, lecz dzięki magicznej mgle wydawał się ciepły, kojący. Nie lubiłam gorącą, więc od razu się przebudziłam. Nani była już wtedy wybudzona, nerwowo latając po moim pokoju. Obstawiłam, że ktoś miał pretensje do pogody. Ewentualnie ludzi.

Atmosfera dosłownie zgęstniała, co oznaczało, że zbliżyłam się do centrum działań ofiary Władcy Ciem. Nagle otoczyły mnie obłoki ciemnej pary, które mentalnie nazwałam Duchami Burzy. Przeskakujące iskry tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że muszę uważać. Coś złapało mnie, wlokąc do parku. Po chwili stanęłam przed istotą odzianą w srebro i czerń. Przez bursztynowe oczy z pionowymi źrenicami, nie umiałam dostrzec w niej nawet cienia człowieka. Włosy miała fioletowe, ''usypane'' w bardzo wysokiego koka z cieni mgły, a rysy kanciaste, wykrzywione.

_________________________

Cześć!

Jak Wam minął tydzień? Mi w sumie nawet trochę leniwie, ale nie wiem kiedy to się powtórzy. Teraz zamierzam wziąć się do roboty, bo jutro 2-3 kartkówki, sprawdzian i kilka zadań do odrobienia xD. Wracam do otchłani ciemności *znika w mgle*

A tak poza tym, był ktoś na Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć? Ja byłam w piątek i jestem zachwycona. Kocham Newta Scamadera i czekam na następny film ♥


Do następnego <3 


Wrona [Miraculum]Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz