- Co ma pan przez to na myśli? - zapytałam, spoglądając na niego zaciekawiona.
Brunet odepchnął się od biurka i skierował w moją stronę szarmanckim krokiem.
- Jan Dąbrowski - przedstawił się, wyciągając dłoń w moją stronę.
- Amelia Rosi - podałam mu rękę, na co chwycił delikatnie za moje palce i skierował ją do swoich ust. Musnął swoimi ciepłymi wargami moją skórę, a następnie posłał mi krótki uśmiech.
- Proponuję abyśmy całkowicie zapomnieli o ostatnim miesiącu. Przeżyjemy go od nowa, ale na prawidłowej drodze relacji - powiedział, nie spuszczając ze mnie wzroku.
- Ma pan dla mnie jakąś szczególną ofertę? - zapytałam, odgarniając niesforny kosmyk włosów za ucho.
To zabrzmiało żałośnie.
Brunet zaśmiał się cicho i spojrzał na mnie rozbawionym wzrokiem.
- Zauważyłem, że zależy pani na dobrze płatnym stanowisku, a sprzątanie czyjegoś domu to nie jest to co chciałaby pani robić przez resztę swojego życia - powiedział i przeszedł kilka kroków w bok, by oprzeć się tyłkiem o obramowanie biurka.
- Tak, mam zdecydowanie inne plany.
- Bez bicia przyznaję się, że nawet nie zajrzałem do pani portfolio. Preferuję osobiste sprawdzanie umiejętności swoich przyszłych pracowników ze względu na fakt, że portfolio można tworzyć przez długi okres czasu, a nasza firma nie może sobie na to pozwolić - spojrzał na mnie znacząco.
O cholera, w tym momencie chyba znalazłam się na odpowiedniej rozmowie o pracę.
- W takim razie co mam zrobić?
- Przygotuje pani jeden z projektów na wszystkich etapach. Od układu funkcjonalnego po kosztorys inwestorki. Będzie miała pani na to tydzień, a później znowu porozmawiamy.
- Miejsce i rodzaj projektu ma być wybrany przeze mnie?
- Wszystkie szczegóły wyślę pani mailem dzisiaj wieczorem - kiwnął głową.
Uśmiechnęłam się delikatnie pod nosem i podniosłam z wygodnego fotela. Nareszcie dostałam możliwość by się wykazać i nie zamierzam tej szansy stracić. Przygotuję dla niego taki projekt, że sam zacznie żałować, że nie chciał mnie przyjąć wcześniej.
- A więc to tyle? - zapytałam, zakładając kosmyk włosów za ucho.
- Tak, myślę że tak.
Nasze głowy zwróciły się w stronę drzwi, kiedy usłyszeliśmy stukot obcasów i krótkie piknięcie czytnika. W progu pojawiła się Eliza jak zawsze elegancko ubrana w jedną z drogich sukienek i od razu przeniosła na mnie swój wzrok.
- Jak dobrze, że cię tu zastałam Amelio - powiedziała i skierowała się w moją stronę, kręcąc przy tym swoimi biodrami. - Janek powiedział mi jak naprawdę wyglądała sytuacja z naszyjnikiem i chciałam cię przeprosić za to jak na ciebie naskoczyłam.
Pokiwałam jedynie głową, nie mając pojęcia czy powinnam wdawać się z nią w jakąkolwiek dyskusję, zważając na mało zadowoloną minę bruneta. Patrzył na Elizę spod byka, tak jakby dobrze znając jej zamiary.
- Więc czekam na pana maila i dziękuję za to, że dał mi pan szansę - powiedziałam, uśmiechając się do niego nieśmiało.
- Jeszcze mi nie dziękuj. Zobaczymy jak się spiszesz i dopiero wtedy zadecyduję co z tobą zrobić.
Wszystko.
- Kochanie, myślę, że to jest właśnie odpowiedni moment, by powiedzieć Amelii o naszej drugiej propozycji - Eliza złapała mnie za ramię, kiedy zaczęłam się kierować do wyjścia.
CZYTASZ
Get used to it
FanfictionAmelia Rosi jest bardzo ambitną i utalentowaną dziewczyną. Poprzez poznanie bogatego biznesmena otwierają się dla niej drzwi do spełnienia marzeń. Tylko czy będzie na tyle odważna, by wyjść ze swojej strefy komfortu? #4 w ff 05.12.2017
