Jesteście TYLKO przyjaciółmi?- zapytała.
Tak- odpowiedział Luke.
Nie- pomyślałam w głowie, równocześnie z jego odpowiedzią. Auć... zabolało.
Hej, jestem Hope Black. Jestem normalną nastolatką, może jestem trochę lubiana w szkole, ale to nic takiego...
*Sobota* Wstałam z bolącym brzuchem i to nie przez okres czy stres, a złe przeczucia. Mam wrażenie, że dziś wydarzy się coś nie przyjemnego. Staram się odsunąć od siebie te myśli jak najdalej. Wzięłam prysznic ubierając się w:
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Zeszłam na dół gdzie zastałam rodziców. -Hejka.
-Hej.- odpowiedzieli równocześnie.
-Co tam w pracy? I właśnie co wy w domu?
-Jak zawsze kupa roboty, a ja mam być za pół godziny, bo dziś miałam pózniej pacjentów.- powiedziała mama.
-A ja...w sumie jeśli nie dostanę telefonu, że mam jechać to jestem w domu.- uśmiechnął się tato.
-Oki.- posłałam rodzicom uśmiech, który obydwoje odwzajemnili.
Usiadłam przy stole i zaczęłam jeść moje tosty które zrobiła mi mama. Gdy skończyłam jeść odłożyłam talerz do zmywarki i skierowałam sie do siebie. Spojrzałam jeszcze na rodziców którzy siedzieli w salonie przytulając się. To niesamowite, że po tylu latach związku dalej są tak blisko siebie, a ich miłość widać na kilometr. Uśmiechnęłam siena tą myśl i poszłam na górę. Po wejściu do pokoju od razu rzucił mi się w oczy zapalony ekran telefonu. Podeszłam do szafki na której leżała owa rzecz i zobaczyłam, że to wiadomość od Luke'a.
Od:Lukey😍❤️ Hej maleństwo❤️ Wpadniesz do mnie o 12?
Spojrzałam na godzinę. 11:30. Mam czas.
Do: Lukey😍❤️ Pewnie. Będę o 12😘❤️
Poszłam do toalety, pomalowałam rzęsy i nałożyłam leciutko puder. Wróciłam do pokoju i zgarniając z szuflady moje słuchawki i telefon z biurka. Zbiegłam na dół i założyłam buty. Poszłam jeszcze do salonu powiadomić rodziców o wyjściu.
-Mamo, tato ja lecę do Luke'a i nie wiem kiedy wrócę.
-Dobrze kochanie.- powiedziała mama.
-My za niedługo wychodzimy, odwiozę mamę i dzwonili do mnie, że potrzebują mnie w warsztacie. Wrócimy gdzieś jutro wieczorem, bo zabieram mamę w jedno miejsce.- uśmiechnął się tajemniczo.
-Dobra nie wnikam.- zaśmiałam się. -Wracajacie jak najpóźniej. Miłej zabawy. Papa!- krzyknęłam z przedpokoju.
Ostatnie co słyszałam to krótkie "Pa" i jak podnoszą się z kanapy śmiejąc się. Czyli pewnie idą do pracy.
Uśmiechnęłam się sama do siebie i ruszyłam do domu obok. Gdy byłam już przed drzwiami, zapukałam i poprostu weszłam. Często tak do siebie wchodzimy, a z racji tego, że naszych rodziców często nie ma to nikomu to nie przeszkadza.