53

777 41 4
                                        

SangSo wraz z JungKook'iem wspólnie czekali aż kobieta wyjdzie z przymierzali z kolejną sukienką ślubną.

Oboje siedzieli po obu końcach sofy i nie zamienili ani jednego słowa, oprócz "cześć".

Brunet zaczął powoli się niecierpliwić, zaś SangSo sprawdzała aktualności na portalach społecznościowych.

- Ile można czekać? - zapytał sam siebie, po czym odchylił głowę do tyłu.

Koreanka spojrzała się na niego, nic nie mówiąc.

Wreszcie po dziesięciu minutach czekania, MinPark wyszła z przymierzali w towarzystwie ekspedientki.

Kobieta miała na sobie jedną z najpiękniejszych sukien ślubnych w całym butiku. Wyglądała zniewalająco.

Iście czysta biel sukienki ozdabiały zdobienia z śnieżobiałych kwiatów zaaplikowanych na górnej części oraz rękawkach.

Tiul był prosty i gładki, lecz na MinPark wyglądała o wiele razy lepiej niż na wieszaku.

- I jak? - powiedziała zachwycona i zakręciła się wokół własnej osi.

- Jest przepiękna.

- Za duży dekolt, poprzednia była lepsza - rzekł zirytowany i włożył sobie do ust gumę do żucia.

- MinPark nie idzie na kameralne przyjęcie czy coś, żeby nie pokazywać swoich atutów.

- Ja tylko nie chcę, żeby ktokolwiek wieszał swój wzrok na piersiach mojej mamy. Czy to aż tak trudno zrozumieć?

- Kookie, chodź raz zaakceptuj mój wybór, dobrze? - zapytała i skrzyżowała ręce na piersiach.

Zawstydzony JungKook przytaknął głową, po czym odwrócił swój wzrok w stronę szyb.

- Jak się pani czuje w tej sukience?

- Jest naprawdę bardzo wygodna i zwiewna.

- Nie będzie pani za zimno?

- Nie, ślub będzie na sali, więc wszystkim będzie dostatecznie ciepło - powiedziała z uśmiechem.

- Pragnie pani przymierzyć kolejną sukienkę, czy jest to pani ostateczna decyzja?

- Zdecydowanie to ta - rzekła zadowolona z szerokim uśmiechem na twarzy.

Po zakupie wymarzonej sukienki, cała trójka wyszła z butiku i od razu skierowali się do samochodu.

Kobieta momentalnie zasiadła za kierownicą, zaś w momencie, kiedy SangSo chciała do niej dołączyć, brunet chwycił ją za nadgarstek.

Dziewczyna odruchowo odwróciła głowę w jego stronę.

- Gdzie twój ojciec? - zapytał zdenerwowany, na co So jedynie westchnęła i wzruszyła ramionami.

- Fajnie wiedzieć - dodał i usiadł z przodu na miejscu pasażera. Uśmiechnął się zwycięsko, kiedy dziewczyna próbowała wejść do auta.

- Czeka cię przejażdżka z tyłu.

- JungKook, nie drażnij SangSo i ustąp jej miejsca.

- Niech już siedzi - powiedziała zirytowana i usiadła za brunetem.

- Pojedziecie jeszcze ze mną wybrać katering? - zapytała i odpaliła silnik.

Wzrok blondynki momentalnie powędrował na tylny profil Jeon'a.

- SeokHo nie może?

- Kochanie, dobrze wiesz, że SeokHo ma również całą firmę na głowie.

- Ale to nie nasz ślub, żebyśmy jeździli z tobą wszędzie, mamo. Jeżeli on zdecydował się na taki poważny krok w życiu, to powinien ci pomagać! Jeszcze mi powiedz, że garnitur będziesz dla niego wybierać - krzyknął zdenerwowany i od razu wyszedł z samochodu.

- JungKook-

Otworzył tylne drzwi i złapał SangSo za nadgarstek, i momentalnie odszedł w innym kierunku, zostawiając MinPark zupełnie samą.

- Mógłbyś czasem opanować swoją złość!

- Trzymasz jego stronę?

- Nie trzymam niczyjej strony, ale naprawdę czasami mógłbyś się pohamować - powiedziała dziewczyna, na co JungKook przelotnie się na nią spojrzał i przyspieszył tępa.

Brunet nie chciał tego ślubu.

On nawet próbował zrobić cokolwiek, żeby jego matka nie poślubiła SeokHo.

Fakt, chciał aby była szczęśliwa, ale nie wyobrażał jej sobie u boku innego mężczyzny. Zawsze to on był jej wsparciem, jej oczkiem w głowie, a teraz inny mężczyzna ma na zawsze zająć jego miejsce?

Z jeden strony nie czuł się dobrze z faktem, że zostawił rodzicielkę samą, mógłby jej pomóc, ale to właśnie SeokHo powinien wraz z nią załatwiać sprawy dotyczące nadchodzącego wspaniałego dnia.

- Gdzie idziemy?

- Do twojego domu - powiedział obojętnie, nawet na moment nie zwalniając kroku.

- Chyba sobie żartujesz.

- Wyglądam ci na kogoś kto żartuje? - zapytał, po czym obrócił się w jej stronę.

- Tak - rzekła i uniosła brwi do góry.

- To spróbuj się nie zaśmiać.

- To było bez sensu.

- Podobnie jak ty - powiedział i zaśmiał się.

SangSo spojrzała na niego, po czym opuściła głowę.

- No dobra, sory. Nie miałem tego na myśli - rzekł  po długo trwajacej niezręcznej ciszy, lecz dziewczyna nie odpowiedziała mu.

- Nie obrażaj się - dodał, na co dziewczyna wyrwała się z jego uścisku i nabrała szybszego kroku.

- SangSo, kochanie, no nie obrażaj się - zaśmiał się brunet, po czym pobiegł do niej i objął ją w pasie mocno przyciągając do swojego ciała.

- Skarbeczku - wyszeptał do jej ucha, na co blondynka jedynie próbowała odsunąć się od niego.

- Puść mnie i nie mów tak do mnie nigdy więcej.

- Nie mogę tego zagwarantować, kochanie.

SangSo spojrzała się na niego, na co brunet uniósł lewą brew do góry i uśmiechnął się do niej szeroko.

- Mógłbyś mnie puścić? - zapytała, na co chłopak pokiwał przecząco głową i pocałował ją w szyję.




###
{Jakby ktoś się zastanawiał jak wygląda sukienka, dodam zdjęcie poniżej. Lecz można użyć również i własnej wyobraźni 😉

 Lecz można użyć również i własnej wyobraźni 😉

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
STEPBROTHEROpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz