Przepraszam, że ostatnio się nie odzywam, ale jestem przerażająco zmęczona. Nie mogę się wyspać, chodzę ciągle zmęczona. Podobno nie tylko ja i wiele osób dopada ostatnimi czasy podobne zmęczenie. A do tego wyjazd do Warszawy (w sumie wycieczka) i przeprowadzka na nową stację i się nazbierało. Ale mam ogromne nadzieje, że rzeczy przeniosę w sb, odpocznę, zbiorę siły i zabiorę się na nowo do pisania!
Minął pierwszy dzień ich pobytu w Ruksha Town. Dzień pełen zawodów i niespełnionych oczekiwań, przez które Lucy siedziała w pokoju z wyrzutami sumienia. Spodziewała się, że uzyskają niewiele, ale żeby aż tak niewiele? Zawiodła nie tylko siebie, ale i Natsu, który ten jeden raz posłuchał się jej pomysłu.
A mogli uciec w stronę granicy...
— Choć, odpocznij.
Natsu przyszykował kąpiel, na którą zaprosił Lucy i Happy'ego. Kot zgodził się bez wahania, ale dziewczyna podziękowała kilkukrotnie, obiecując, ze wykąpie się zaraz po nich. Wzruszyli ramionami i zamknęli się w łazience, twierdząc, że jeszcze pożałuje, bo woda jest cudowna.
Krzyczeli jeszcze przez chwilę, zachęcając ją na wszystkie sposoby, aby do nich zajrzała. Nie uległa nawoływaniom, więc przestali.
Odczekała jeszcze kilku minut, wsłuchując się w uderzenia własnego serca. Kiedy doliczyła się do piętnastu, rozwarła szeroko oczy. Przykucnęła przed łóżkiem i sięgnęła po worek ze swoimi rzeczami. Wyciągnęła go wraz z chowaną na dnie księgą E.N.D. Pogładziła okładkę księgi. Otworzyła ją pośrodku i położyła przed sobą, mając na widoku stronę, gdzie widniały zapiski. Nie zmieniły się. Były krótkimi, zdawkowymi historiami z życia Nashi Dragneel, które już się wydarzyły i miały się dopiero wydarzyć.
Potwierdziła swoje przypuszczenia, ale nadal nie wiedziała, w jaki sposób jej nienarodzona córka znajdzie się w tej okrutnej rzeczywistości? Dlaczego nazwie się Shiną? Jak Zeref ją pozna? I najważniejsze: dlaczego Natsu zabije Lucy?
Im dłużej o tym myślała, tym ciężej robiło jej się na sercu. Robiła się otępiała. Potrzebowała odpoczynku, chwili dla siebie, ale Natsu nie wychodził.
Zamknęła księgę E.N.D. i schowała ją z powrotem do wora. W tym samym momencie usłyszała za sobą kroki.
— To... co teraz? — zaczepił ją Natsu po kąpieli. Wyszedł w samym ręczniku, z nagim torsem na wierzchu.
Wyglądał zjawiskowo w rozpuszczonych, mokrych włosach, które opadły mu na plecy. Miał pięknie umięśnione ciało, nieprzesadnie w przeciwieństwie do Gajeela czy Darezena.
— Czemu się tak na mnie patrzysz? — zainteresował się, kiedy zbyt długo ślęczała w jednej pozycji wgapiona w jego ciało.
— Jesteś przystojny, daj mi się napatrzeć.
Happy z wrażenia wypuścił rybkę. Podleciał do Lucy i sprawdził jej czoło. Nie wyczuł podwyższonej temperatury, więc zaczął badać inne części jej ciała. Złapała go za skrzydła, nim dostał się pod jej spódnicę.
— Tylko spróbuj, a wyrwę ci skrzydła — zagroziła Happy'emu.
— Ale, ale... Ale ty nigdy... — Pociągnął nosem i się rozpłakał. — Zmieniłaś się.
— Gratuluję odkrycia. Zresztą, nie ważne... Do was nigdy to nie dotrze.
Natsu nałożył szlafrok. Otulił się nim tak mocno, że zasłonił nawet szyję.
Lucy zamrugała ze zdziwienia. Przywidziało jej się, czy Natsu się zarumienił? Pokręciła głową. Nie, to niemożliwie. Nie ten Natsu.
— A wracając do dalszych planów. — Napiła się odrobiny herbaty z marchwi, tutejszego przysmaku, który smakował jak sok marchwiowy, tylko podgrzany i z nazwą "herbata". — Chcę się dowiedzieć kilku rzeczy zanim wyruszymy dalej. Spróbowałabym jeszcze raz w bibliotece, ale...
CZYTASZ
Pogromca smoków [z]
Fanfiction"Wszyscy odeszli. Zostałam sama" Pomimo sławy, którą zdobyła... Pomimo mocy, którą osiągnęła... Pomimo podroży, którą odbyła... Nikt nie wrócił. Dwa lata po walce z gildią Tartaros i rozłąką członków Fairy Tail, Lucy ostatecznie traci nadzieję na po...
![Pogromca smoków [z]](https://img.wattpad.com/cover/242450201-64-k198314.jpg)