Rozdział 78

38 2 0
                                        

Tego dnia nikt więcej nie zarządził spotkania. Rozeszła się wieść o kolejnych rzeziach Acnologii. Nakazano natychmiastowe opuszczenie trzynastu miast, z czego tylko dziesięć opustoszało na czas. Magnolia miała a to tydzień, choć ulice miasta już teraz były okryte ciszą. Lucy poruszała się jak po mieście duchów — niechcianym przez bogów i przez ludzi. Dorobek stuleci istnienia przestał mieć na znaczeniu. Kapłani podjęli decyzję o pozostawieniu katedry otwartej, licząc, że przepych świątyni zaspokoi rządze smoka. Tymczasem zaspokoił kieszenie drobnych złodziejaszków tuż przed ucieczką.

Nie do takiego domu pragnęła wrócić Lucy...

Westchnęła. Znalazła pierwszy, niezłożony stragan i zabrała z niego najświeższe warzywa wraz z owocami. Worek mąki przerzuciła przez ramię, podwędziła jeszcze miskę i butelkę oliwy. Zabrała całość do domu, do rozpadającej się chaty, którą Natsu na szybko odbudował, szczególnie przeciekający dach. Przed wejściem przygotował palenisko, Nashi mu pomogła, zbierając opał.

Natsu wyjrzał zza domu, odłożył siekierę i podążył w kierunku swojej żony z poważnym wyrazem twarzy, ostrzegającym, że ich czeka ich kolejna, poważna rozmowa.

— Proszę, nie teraz — zaczęła Lucy nim on zaczął kłótnie.

— A kiedy? Może poprosimy Acnologię o dodatkowy miesiąc, bo nie mamy czasu na rozwiązanie naszych prywatnych spraw? — zadrwił sobie opanowanym tonem.

Lucy obeszła męża, niechętna na dalsze argumenty.

— Obiecałaś mi — przypomniał kobiecie. — Żadnych kłamstw, więc skąd wiesz o tajemnicy naszej gildii?!

— To nie tak...

— A jak?! — nie wytrzymał i w końcu ryknął. — Staram się jak idiota, żeby utrzymać tę rodzinę w całości. Staram się dla ciebie, dla Nashi, dla nas, rezygnuję ze wszystkiego, co dla mnie ważne, dla WAS, a ty dalej mnie okłamujesz?

— Odwróciła się i wbiła palec w jego pierś.

— Po pierwsze, nigdy cię nie prosiłam, żebyś poświęcał dla mnie cokolwiek. Sam za mną poszedłeś... Pamiętasz? Po drugie, czy myślałeś, że o wszystkim ci powiem, co dla mnie mało istotne? Nie obchodziło mnie Lumen Etoile. To tajemnica Fairy Tail, nie moja, dobrze wiesz, jak wiele osób dało mi jasno znać, że nie przynależę dłużej do gildii.

Natsu opuścił teatralnie ręce.

— A ty dalej swoje — wysapał. — Zawsze tworzysz problem, gdzie ich nie ma. Zawsze doszukujesz się ukradzionego kawałka mięsa, choć sama go zjadłaś.

— Co ty niby sugerujesz? — Rzuciła zakupami. — Że to ja nie chcę wrócić do Fairy Tail? Oczywiście, że nie chciałam wrócić. Zrobiłam to dla ciebie i Nashi.

— Jaka ty wspaniałomyślna!

—A ty lepszy?

— Ja próbuję cię przeprosić za to, że cię opuściłem!

— I sądzisz, że graniem kochającego męża i ojca to zdziałasz?!

— A nie?! Czego ty jeszcze ode mnie oczekujesz? He?! Mam się rzucić Acnologii w paszczę, żebyś łaskawie uznała mnie za godnego ciebie?

Nie wierzyła własnym uszom.

— Przez ten cały czas tylko tyle dla ciebie znaczyłam?! Nie kochasz mnie, tylko...

— Oj, już weź przestań! Czego się niby spodziewałaś?! Kocham cię, nigdy bym nie pozwolił cię skrzywdzić, tak samo naszej córki, ale mieliśmy dojść do... porozumienia — przerwał żonie.

Pogromca smoków [z]Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz