— Wojsko — oświadczył Gray, przykucając przed wybrzuszeniem w ziemi, za które się schował.
Erza zostawiła za nimi obóz. Najpotrzebniejszymi rzeczami obładowała Happy'ego, który nie dostał szansy, aby się sprzeciwić. Lucy wyrzuciła parę rzeczy z plecaka, choć większość zostawiła. To one osłaniały księgę E.N.D. — ten przeklęty przedmiot, który z jakiegoś powodu musiał znaleźć się w jej rękach.
Posłała krótkie, wymowne spojrzenie Natsu, który o dziwo milczał. Przykucnęła przed nim, licząc, że dowie się, skąd u niego tak ponury nastrój. Odpowiedział jej kwaśnym uśmiechem.
Wzdrygnęła się na ten widok.
Położyła dłoń na jego ramieniu i odruchowo zacisnęła ją, kiedy serce zabiło jej mocniej. Przełknęła głośno ślinę. Sama się zlękła.
Twarz Natsu zrobiła się blada, nie pasowała do ciemnej karnacji chłopaka i jego mocy, dlatego przyłożyła rękę do jego czoła. Było chłodne.
— Natsu jest zimny — wysapała ciężko.
Erza wypuściła wór z rzeczami. Rozsypały się wszystkie po ziemi, tarzając aż pod stopy Graya, który opadł na chłodną ziemię. Erza podeszła do Natsu, dotknęła go w ten sam sposób, co Lucy i oceniła:
— On naprawdę jest zimny.
— To nie ja — powiedział od razu w swojej obronie Gray.
— A kto mówił, że ty? — fuknęła kobieta, a potem wróciła do Natsu. Sprawdziła jeszcze jego policzki, potem tors. Na jej twarzy pojawiało się coraz większe zdziwienie. — Jak to możliwe? — zapytała.
Wzruszył ramionami.
— Ja mam wiedzieć? — odpowiedział pytaniem.
— Lucy?
— Ja tym bardziej nie wiem... — wymruczała, czując kłucie poczucia winy. Nie zauważyła wcześniej zmian w Natsu. Od początku wyprawy po Bard Town zachowywał się dziwnie, był cichszy, spokojniejszy, ale uznała, że dorósł, a nie że coś mu się stało.
Sięgnęła do worka z ziołami, w których znalazła rozgrzewającą miętę zachodnią. Zostawiła odrobinę dla siebie, ale skoro w nocy Natsu ją ogrzewał, nie potrzebowała dłużej tych ziół.
— Masz, weź...
Kilka płatków śniegu opadło na nos. Natsu. Strzepnął je, ale kolejne opadły z wcześniej czystego nieba, które teraz przykryły gęste chmury.
Zaczął padać śnieg.
Lucy złapała przyjemnie chłodne płatki śniegu, które nie powinny się pojawić o tej porze roku. Mimo że okolica słynęła z chłodniejszego klimatu, to nigdy słyszała, aby w lecie kiedykolwiek spadł tu śnieg.
— Gray? — Erza znów próbowała zwalić winę na chłopaka.
— No tak, zawsze tylko facet winny? Maury, powiedz coś swojej mamie — poprosił swojego synka.
Maury parsknął wymuszonym śmiechem.
— I się jeszcze śmieje — oburzył się Gray.
Nie, to nie był Gray. Lucy przez myśl nie przeszło, że za nagłą zmianą pogody stoi ich przyjaciel.
— To oni! Łapać ich! — rozległy się dookoła głosy.
Lucy chwyciła swoje rzeczy i szybko przerzuciła je przez ramię, kiedy Erza walczyła z ogromnym pakunkiem, który nie chciał się podnieść. Był ciężki, ale Erza nie słaba, więc jak?
CZYTASZ
Pogromca smoków [z]
Fan-Fiction"Wszyscy odeszli. Zostałam sama" Pomimo sławy, którą zdobyła... Pomimo mocy, którą osiągnęła... Pomimo podroży, którą odbyła... Nikt nie wrócił. Dwa lata po walce z gildią Tartaros i rozłąką członków Fairy Tail, Lucy ostatecznie traci nadzieję na po...
![Pogromca smoków [z]](https://img.wattpad.com/cover/242450201-64-k198314.jpg)