Dafne siedziała samotnie w Pokoju Wspólnym Slytherinu, wpatrując się w wiecznie żywy, pocieszający ogień kominka. Poszła na obiad znacznie wcześniej, niż miała w zwyczaju i wróciła tutaj, żeby pomyśleć. Zaplotła ręce wokół podkulonych nóg, opierając policzek na kolanie. Ian dziś wieczorem wyjeżdżał. Był w szkole ledwie kilka dni, jednak zdążył odcisnąć swoje piętno na ich własnym, niewielkim światku. Tea była przy nim taka szczęśliwa... bardziej radosna i odprężona, niż kiedykolwiek. Spoglądała na niego nieustannie, z tym samym łagodnym zachwytem. Greengrass mocno zacisnęła dłonie. Uwielbiała patrzeć na swoją przyjaciółkę w takim wydaniu. Uwielbiała patrzeć na relację pomiędzy tą dwójką. Wydawali się dla siebie wręcz stworzeni, co rozgrzewało jej serce. Kiedy Ian opuści szkołę... wszystko wróci do normy. Gallatea cały czas będzie miła i radosna, jednak nie w ten sam sposób, gdy on tu był. Na jej twarzy pewnie powtórnie zagości wyraz, zdradzający martwienie się o rzeczy, o których mówić nie chciała. Będzie uśmiechała się rzadziej i mniej szeroko. Żartowała subtelniej, bez porażającej dawki czarnego humoru. Drzwi jej pokoju znów staną przed nimi otworem, odzierając ją z namiastki prywatności. Skupi się na ich problemach, zapominając o sobie. Kochała Teę, ale obecność Iana unaoczniła jej, jak bardzo bywali wobec niej samolubni. Panna Dumbledore dosłownie rozkwitała u boku swojego chłopaka. Mieli swoje własne żarty, gesty, spojrzenia... dogadywali się na zupełnie innym poziomie. Dalekim od tego, co oni mogli jej zaoferować. Opuściła nogi na ziemię, chwytając brzeg kanapy. Ian był absolutnie cudowny. Zabawny, łobuzerski, wyluzowany, pewny siebie... czasem przesadnie prowokujący, ale jednocześnie inteligentny, wyrozumiały, opiekuńczy, stanowczy i cholernie dojrzały, kiedy było trzeba. Imponował zarówno urodą, jak i nieprzeciętnym charakterkiem. Jego pogodne usposobienie udzielało się wszystkim wokół, przez co łatwo było przegapić jedną rzecz. Ulotne nuty cierpienia, mącące srebro jego oczu. Pojawiały się ledwie na moment, gdy Tei nie było w pobliżu, dając jej do myślenia. Tak w sumie... prawie nic o nim nie wiedzieli. Był przybranym bratem Dragana, mieszkał z panią Vallerin i to od niej pobierał nauki. Pojęcia nie mieli, skąd tak właściwie pochodził, ani co stało się z jego biologiczną rodziną, ale sądząc po tym co Lio powiedział im o swojej... pewnie nic wesołego. W posługiwaniu się magią był bardziej zaawansowany, niż wskazywałby jego wiek. Był bardzo sprawny fizycznie i dobrze radził sobie w walce wręcz, co widziała na własne oczy, kiedy starł się z Bianchim, w ramach treningu. Przekonała się wtedy również, że wyjątkowo dobrze znosił obrażenia fizyczne i nie miał za grosz tendencji do narzekania. Marco i Dragan zdawali się go na swój sposób szanować, nie traktując jak przeciętnego dzieciaka. Dogadywał się niemal z każdym, sprawnie wykorzystując urok osobisty, którego miał niewyczerpane pokłady. Fascynowało ją to. Zastanawiała się, jak paskudna historia stała za tym wszystkim. Co musiało przytrafić mu się w przeszłości. Gallatea pewnie wiedziała znacznie więcej, lecz nie zamierzała wypytywać. Jedno z nadpalonych polan ześlizgnęło się, podnosząc chmurę iskierek w kominku. Miała pretensje do samej siebie. Nie lubiła się za te drobne igiełki zazdrości, które pojawiły się, gdy poznała go trochę bliżej. Pierwszego dnia była nim wręcz oczarowana. Wiedziała, że to chłopak jej przyjaciółki, ale mimo wszystko nie mogła przestać podziwiać, jak atrakcyjny był. To... nie było w porządku. Ani wobec Tei, ani Tony'ego, ani samego Iana. Nie powinna patrzeć na niego w taki sposób! Obecnie udało jej się od tego uwolnić. Liczyło się wyłącznie to, że uszczęśliwiał Gallateę.
- Co jest, Greengrass?
Tuż obok niej usiadł Malfoy. Posłała koledze szybkie spojrzenie, po czym oparła głowę o jego bark. Draco otoczył ją ramieniem, przez chwilę w milczeniu wpatrując się w ogień.
- Nie chcesz, żeby wyjeżdżał, co? - uśmiechnął się ze zrozumieniem.
- Mhmmm... - wymruczała.
CZYTASZ
Córa rodu Phoenix.
FanfictionLady Vallerin Crown, córa rodu Phoenix - kobieta, której miłość do czarodzieja już raz złamała życie, po raz kolejny daje się wciągnąć w świat magii. Na prośbę swego przyjaciela, Albusa Dumbledore'a, wraca do Hogwartu, żeby mieć tam na oku młodego...
