Przerwany mecz

6.1K 247 90
                                        



- Odczep się ode mnie, kobieto!

W Pokoju Wspólnym rozległ się poddenerwowany, podniesiony głos Luthera. Rozbawiona Tea zerknęła w stronę wejścia do dormitorium i uśmiechnęła się szeroko, widząc Dragana zmierzającego ku niej szybkim krokiem oraz nieporadnie drepczącą tuż za nim Daisy, bezskutecznie starającą się zagadać kruczowłosego. Z tą dziewczyną coś zdecydowanie musiało być nie tak...mimo dosadnych słów turkusowookiego i jego nadmiernie szorstkiego zachowania, nie potrafiła zostawić go w spokoju. W sumie nikt nie wiedział czy chłopak aż tak jej się spodobał, czy postawiła sobie za punkt honoru uwiedzenie przystojnego, odpornego na jej wdzięki kolegi z czystej przekory. Daisy Delave zdecydowanie nie była dziewczyną, która mogłaby od tak pogodzić się z odrzuceniem - cieszyła się mianem jednej z najpiękniejszych uczennic, chodzącego urzeczywistnienia męskich marzeń, a takie kobiety wyjątkowo źle reagowały na wszelakiej maści przejawy bycia ignorowanymi.

- Nie bądź taki uparty, jesteś niesamowity z zaklęć! Pouczymy się razem w bibliotece? No wiesz...tylko we dwoje. Nie będziesz żałował, obiecuję. - wydęła zalotnie wargi, bezceremonialnie flirtując z obiektem swych westchnień.

Kruczowłosy usilnie starał się nie zwracać uwagi na namolną Ślizgonkę, jednak dziewczyna nieświadomie przekroczyła granicę jego cierpliwości, gdy złapała go za rękę, wplatając swoje palce między jego. Płomiennowłosa widząc mocno zaciśniętą szczękę Luthera oraz jego gwałtowne zatrzymanie się, wstała z kanapy - miała wszelkie powody by sądzić, że przyjaciel przesadzi z reakcją, a Delave ani trochę nie ułatwiała mu opanowana wzbierającego gniewu. Demoniczne oczy przeszył lodowaty błysk furii, kiedy uczennica zaczęła wodzić palcami po paśmie ciemnych, aksamitnych włosów. Błękitnooka czując w kościach nadchodzącą burzę, stanęła obok Dragana gotowa w każdej chwili odciągnąć go od, niczego się nie spodziewającej, Daisy. Dragan jedynie trzem osobom pozwalał na dotykanie swoich włosów, bez groźby utraty zdrowia i życia - miał tak od dzieciństwa, nie mając ochoty zmieniać przyzwyczajeń. Mężczyzna odwrócił się napastliwie w stronę koleżanki, bezlitośnie wyszarpując dłoń z jej uścisku. Starał się...naprawdę próbował, ale tego było już zdecydowanie za wiele!

- Nigdy więcej mnie nie dotykaj, cholerna kretynko. - syknął złowieszczo - Nienawidzę żałosnych kobiet, a przez ciebie zaczyna mnie już mdlić. Zrozumiałaś, czy mam ci to dobitniej wytłumaczyć, pożałowania godna parodio damy?

Czas jakby stanął w miejscu, powstrzymany przez falę nagłego, niejasnego niepokoju, który wypełnił Pokój Wspólny - tak silnego i złowróżbnego, że aż paraliżującego. Większość Ślizgonów nieświadomie wstrzymywała oddechy, zbyt przerażona, by normalnie zaczerpnąć tchu. Przepełniona złowrogą presją aura Dragana, nie była czymś z czym byliby w stanie skutecznie walczyć - Luther nie potrzebował ani słownej, ani fizycznej agresji, żeby skutecznie wzbudzać niepokojów. Posiadał niezrównaną umiejętność dominowania otoczenia, na pozór, bez większej przyczyny. Taki już miał urok...nieprzejednanego władcy na włościach. Najbardziej wystraszona z całego towarzystwa była naturalnie Daisy, na niej bowiem skupiała się cała uwaga demonicznych oczu. Ognistowłosa, chcąc oszczędzić młodziutkiej czarownicy traumy, delikatnie wsunęła palce w dłoń Dragana, żeby odciągnąć go od Ślizgonki.

- Już wystarczy. - szepnęła, opierając głowę o jego ramię.

Luther spojrzał na nią z ukosa i nieoczekiwanie wybuchnął śmiechem, uwalniając tym samym zebranych z żelaznych objęć lęku. Uczniowie zerkali na siebie ukradkowo, nie mając zielonego pojęcia co tak właściwie się wydarzyło - nawet Delave wyglądała na szczerze zdezorientowaną, choć znajdowała się w ścisłym centrum wydarzeń. Kolejna z deprymujących zdolności zdolności Dragana...mistrzowsko mieszał w umysłach, dzięki czemu był w stanie momentalnie usunąć się w cień. Kruczowłosy uścisnął lekko dłoń panny Dumbledore i bez ostrzeżenia podniósł ją. Wciąż się śmiejąc spoglądał w ciepłe, lazurowe oczy dziewczyny. Przyciągnął ją bardzo blisko swojej klatki piersiowej, uśmiechając się szelmowsko.

Córa rodu Phoenix.Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz