Zdenerwowany Albus krążył po swoim gabinecie, mamrocząc pod nosem. To co stało się ledwie godzinę wcześniej... poważnie wytrąciło go z równowagi. Ceremonia wyboru reprezentantów szkół przebiegała bez większych zakłóceń, tocząc się wedle planu. Plan wziął w łeb, gdy Czara wypluła czwartą, nieoczekiwaną karteczkę, wprawiając tym organizatorów w konsternację. Przyjął zaskakujący prezent, jednak gdy rozłożył papier... serce zamarło mu na kilka chwil. Harry Potter. Nie rozumiał, skąd imię chłopca wzięło się w Czarze. Był pewien skuteczności zabezpieczeń, ale nie mógł wykluczyć, że młody czarodziej poprosił któregoś ze starszych uczniów, by złożył jego kandydaturę. Odbył z Harrym stosowną rozmowę, z trudem powstrzymując emocje. Chłopiec zapewniał go, że nie zrobił niczego, aby znaleźć się w gronie kandydatów, a on... no cóż... wierzył mu. Nie miał powodów, by nie wierzyć. Splótł ręce za plecami, nieco zwalniając kroku. Po dyskusji z członkami komisji, finalnie pozwolili Potterowi wziąć udział w turnieju.
- Jesteś pewny?
Łagodny, słodki głos natychmiast wywołał uśmiech na jego twarzy. Podszedł do fotela i usiadł wygodnie, tuż obok przyjaciółki. Vallerin przyszła do niego zaraz po zakończeniu uroczystości i siedziała spokojnie, obserwując go. Do tej pory nie skomentowała decyzji komisji, ani nie próbowała wyrazić swojej opinii, jedynie okazując mu nieme wsparcie.
- Nie jestem - przyznał ciężko. - Nie wiem komu i dlaczego miałoby zależeć, żeby Harry wystąpił jako reprezentant Hogwartu.
Erin zbierała się do odpowiedzi, jednak przerwało jej gwałtowne otworzenie drzwi. Uśmiechnęła się pod nosem, doskonale wiedząc, kto miał w zwyczaju wbijać się wszędzie z hukiem. Zapach papierosów jedynie utwierdził ją w tym przekonaniu.
- Ta szkoła to jeden wielki cyrk - Dragan roześmiał się i usiadł na blacie biurka, naprzeciw nich. - Nie panujemy nad swoimi małpkami, siwy?
- Jak widać - Dumbledore uniósł kącik ust. - Masz ochotę pomóc strapionemu starcowi?
- Najmniejszej - wzruszył ramionami. - Po prostu wkurza mnie, kiedy ktoś mi bruździ pod nosem. Masz jakieś podejrzenia?
- Póki co żadnych - westchnął cicho. - Nie wiem, czy dobrze zrobiłem, akceptując decyzję Czary.
- Co innego miałbyś zrobić? - kruczowłosy wyciągnął kolejnego papierosa - W sumie mógłbyś zwyczajnie zignorować zasady turnieju i zablokować Pottera, ale gdzie w tym zabawa?! - roześmiał się w głos.
- Mnie do śmiechu nie jest - wymamrotał dyrektor.
- Bo jesteś cholernie nudnym staruchem - Luther przewrócił oczami. - Jak inaczej chcesz się dowiedzieć, kto ci mąci w interesie?
- Chwila, Dragan - Lady bez problemu pochwyciła tok rozumowania turkusowookiego. - Chcesz zrobić z Harry'ego przynętę?
- Przynęta to takie drastyczne słowo - wymruczał czarująco. - Pozwolimy mu robić swoje, pod moim okiem. Z całą pewnością możemy założyć, że w szkole jest przynajmniej jeden mąciciel, z dość niejasnym celem. Sprawę utrudnia to, że obecnie mamy tu zjazd delegatów z dwóch szkół. O ile swoich dzieciaczków możemy być w miarę pewni, o tyle gnoje z pozostałych to zagadka. Nie wspominając już o byłym Śmierciożercy, sprawującym opiekę nad mini armią w czerwonych mundurkach.
- Podejrzewasz Igora? - Albus zmrużył powieki.
- Podejrzewam każdego - Dragan uśmiechnął się szeroko. - Już chyba kiedyś ci mówiłem, że taki mam zwyczaj.
- Coś wspominałeś - staruszek uśmiechnął się delikatnie. - Jaki jest plan?
- Prosty. Harry weźmie udział w turnieju, jak każdy inny reprezentant. Ja i Raven będziemy się bacznie przyglądać i jemu i wszystkim nowym twarzyczkom. Jeśli zauważymy coś niepokojącego, zaopiekujemy się podejrzanym w naszym stylu i dojdziemy do tego, co tu się właściwie odczynia. Vallerin, gdyby Po Prostu Harry utknął, weź mu pomóż. Musi być w grze na tyle długo, żebyśmy zdążyli zidentyfikować podejrzany element.
CZYTASZ
Córa rodu Phoenix.
Fiksi PenggemarLady Vallerin Crown, córa rodu Phoenix - kobieta, której miłość do czarodzieja już raz złamała życie, po raz kolejny daje się wciągnąć w świat magii. Na prośbę swego przyjaciela, Albusa Dumbledore'a, wraca do Hogwartu, żeby mieć tam na oku młodego...
