Kiedy nie miałam żadnej nadziei
Ty pokazałeś mi bramę raju
Gdy wszyscy o mnie już zapomnieli
Ty mnie wyrwałeś ze śmierci skaju
Kiedy nie było przy mnie nikogo
Twa dłoń zza mglistej ściany wyjrzała
I pociągnąłeś mnie swoją drogą
Dając mi spokój duszy i ciała
Teraz wspominam kolor twych włosów
I dni słoneczne u twego boku
Bez wrogich spojrzeń i gniewnych głosów
Twój cień koło mnie przy każdym kroku
Kiedy to wszystko nagle spłonęło
Rozpadł się miraż, moje marzenia
W proch obrócone - było, minęło
I nie zostało nic prócz cierpienia
Nie będę prosić - wiem, że to na nic
Wszystko, co kocham, krwawi i płonie
Nigdy nie było nic między nami
Więc czemu tak mnie boli nasz koniec?
Weź mnie za rękę po raz ostatni
Raz jeszcze daj swój uśmiech zobaczyć
Zanim się znowu pogrążę w matni
Pozwól mi chociaż sobie wybaczyć
CZYTASZ
Śnieżyny
PoetryW trzewiach ziemi przebudzona, zobaczyłam złoty kwiat Usłyszałam pieśń syrenią, wyszłam w doskonały świat Gniazda ptaków rozkwilonych, kępy zzieleniałych drzew A nad nimi niósł się nocny, z gwiazd pędzony, srebrny śpiew - "Przebudzenie" I śmiejcie s...
