Takie uśmiechnięte twarze
Oczy lśniące morzem gwiazd
Dziś sięgają szczytów marzeń
Lecąc ponad mury miast
Siedzą razem przy kominku
Śmiejąc się przez cały czas
Każde zdanie w wykrzykniku
Każdy głos jak grzmiący bas
Toast wznoszą za toastem
(Za oknami bębni deszcz)
Przegryzają gulasz ciastem
Aż się z nich narodzi wieszcz
Patrzę na nich przez ulicę
Moknąc sama, wokół mrok
Pragnę wejść w ich tajemnice
Lecz mnie trwoży pierwszy krok
Lekki uśmiech, zastrzyk żalu
Zanim znów odejdę w dal
Myśląc o ich pięknym balu
Na sto walców, tysiąc par
Wracam w swoje cztery ściany
W których śmiech już dawno zgnił
Śnię o balu zakochanych
Lecz zazdrościć nie mam sił
CZYTASZ
Śnieżyny
PoetryW trzewiach ziemi przebudzona, zobaczyłam złoty kwiat Usłyszałam pieśń syrenią, wyszłam w doskonały świat Gniazda ptaków rozkwilonych, kępy zzieleniałych drzew A nad nimi niósł się nocny, z gwiazd pędzony, srebrny śpiew - "Przebudzenie" I śmiejcie s...
