Wymazuję twoje imię z pamiętników mojej duszy
Każdy dzień to nowe twarze, może któraś serce wzruszy
Nie mam czasu na twe gierki, na tęsknotę, na żałości
Kiedy w tobie nie ma ani kropli prawdziwej miłości
Każdy ranek to zwycięstwo, byle z daleka od ciebie
Nie chcę widzieć twojej twarzy w moim wymarzonym niebie
Nie chcę myśleć o twych ustach, dłoniach, włosach, oczach, ciele
Muszę zabić te wspomnienia, choćby było ich zbyt wiele
Tylko serce, tak zdradzieckie, wciąż na bagna rozum zwodzi
Każdej nocy, kiedy zasnę, nowy obraz znowu rodzi
Mąż i żona, trójka dzieci, piesek i małe mieszkanie
Kiedy w końcu pojmę w duchu, że to nie czas na kochanie?
Nie masz dla mnie nic prócz śmierci, nic prócz bólu i cierpienia
Na pustyni mając morze, dałbyś umrzeć mi z pragnienia
Tylko po to, żeby widzieć, że znów jestem na twej łasce
I raz jeszcze móc mnie skrzywdzić, zachowując przy tym maskę
Znajdziesz zaraz jakiś powód i uczynisz go szlachetnym
Aby nikt się nie domyślił, jaki w sercu jesteś szpetny
Pokazujesz światu skrzydła i złocistą aureolę
Ale w moich oczach jesteś dawno upadłym aniołem
CZYTASZ
Śnieżyny
PoesíaW trzewiach ziemi przebudzona, zobaczyłam złoty kwiat Usłyszałam pieśń syrenią, wyszłam w doskonały świat Gniazda ptaków rozkwilonych, kępy zzieleniałych drzew A nad nimi niósł się nocny, z gwiazd pędzony, srebrny śpiew - "Przebudzenie" I śmiejcie s...
