Gdy idę przez miasto, wciąż czekam bezwiednie
Na okrzyk, dźwięk biegu i uścisk serdeczny
Na uśmiech, przy którym księżyca blask blednie
Na głos, który burzę w dzień zmieni słoneczny
Nie widzę ni twarzy, ni oczu, ni włosów
Kontury nieostre, zatarte w pamięci
Wspomnienie zgubione w bezkresnym śnie losu
Szczegóły figlarny mózg dawno przekręcił
To twarze z przeszłości, scalone w tę jedną
Co wróci mi szansę raz jeszcze dać nową
Pokaże, gdzie błędy zrobiłam, że sedno
Istnienia zniknęło mi z oczu, za głową
Przywróci nadzieję, przypomni, jak marzyć
Mej ręki nie puści już nigdy, przez lata
Biegając po łąkach czy leżąc na plaży
Od nowa nauczy miłości do świata
CZYTASZ
Śnieżyny
PoetryW trzewiach ziemi przebudzona, zobaczyłam złoty kwiat Usłyszałam pieśń syrenią, wyszłam w doskonały świat Gniazda ptaków rozkwilonych, kępy zzieleniałych drzew A nad nimi niósł się nocny, z gwiazd pędzony, srebrny śpiew - "Przebudzenie" I śmiejcie s...
