Wspomnienie

26 2 5
                                        

Gdy idę przez miasto, wciąż czekam bezwiednie
Na okrzyk, dźwięk biegu i uścisk serdeczny
Na uśmiech, przy którym księżyca blask blednie
Na głos, który burzę w dzień zmieni słoneczny

Nie widzę ni twarzy, ni oczu, ni włosów
Kontury nieostre, zatarte w pamięci
Wspomnienie zgubione w bezkresnym śnie losu
Szczegóły figlarny mózg dawno przekręcił

To twarze z przeszłości, scalone w tę jedną
Co wróci mi szansę raz jeszcze dać nową
Pokaże, gdzie błędy zrobiłam, że sedno
Istnienia zniknęło mi z oczu, za głową

Przywróci nadzieję, przypomni, jak marzyć
Mej ręki nie puści już nigdy, przez lata
Biegając po łąkach czy leżąc na plaży
Od nowa nauczy miłości do świata

ŚnieżynyOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz