Droga prawda

40 6 5
                                        

Tak, Hongjoong obiecał, że pójdzie prosto do swojej izolatki. Darzył również Jiwoonga ogromną sympatią i nie chciał, aby ten miał przez niego problemy, lecz była to jedyna niepowtarzalna okazja, aby odnaleźć odpowiedzi na przynajmniej część pytań, które Kim zadawał sobie każdego dnia. Był nawet gotowy odpuścić, zamieszkać tutaj i rozpocząć swoje życie od nowa w Aster, jeśli prawda okazałaby się daleka jego wyobrażeniom. Nie chodziło jedynie o dowiedzenie się, kim jest Seonghwa, ale przede wszystkim o poznanie dwudziestolatka, który w niewyjaśnionych okolicznościach trafił tutaj i przez dłuższy czas przebywał w śpiączce. Joong nie zamierzał wierzyć w wyjaśnienia Hanbina, póki sam ich nie zweryfikuje. Niewykluczone, iż rzeczywiście znaleźli go w zrujnowanym przez jakiś kataklizm mieście, gdzie większość ludności straciła życie w okrutnych okolicznościach. Musiał jednak choć ten jeden raz zaufać swoim zmysłom i upewnić się, że pogrzebanie swojej przeszłości to najlepsze wyjście.

Zdawał sobie sprawę, że swoim nieposłuszeństwem naraża nie tylko siebie, ale też Lee, przez co czuł się absolutnie okropnie z samym sobą, lecz była to prawdopodobnie ostatnia i jedyna sposobność, aby zakończyć wszelkie domysły. Postanowił sobie, że ma na to pół godziny oraz skorzysta ze wszystkich ścieżek, gdzie zrezygnowano z umieszczania kamer. Były to przede wszystkim drogi przeciwpożarowe, w tym klatki schodowe, którymi nie dało dotrzeć się wszędzie, lecz połączone były ze strategicznymi punktami Aster. Hongjoong był przekonany, że jego papiery trzymają albo w archiwum znajdującym się w piwnicach (Woong wspominał mu o tym miejscu tylko raz, kiedy zapomniał ugryźć się w język) lub bezpośrednio w gabinecie Hanbina, gdzie nie mógł się dostać. Nawet jeśli ten plan zakończyłby się fiaskiem, to wciąż miał szansę bliżej zapoznać się z tym ogromnym budynkiem, pełnym korytarzy oraz tajemnych przejść. Wziął sobie za kluczowy cel pozyskanie kodu dostępu, dzięki któremu mógłby przedostać się do jeszcze większej ilości zakątków.

Ostrożnie skręcił w wąskie przejście prowadzące do awaryjnego wyjścia. Tamtędy wszedł na schody, prowadzące na sam dół konstrukcji. Ciągnęły się pod nim setki stopni oświetlonych jedynie pojedynczymi lampkami, dającymi nikłe, żółte światło. Zbiegał po nich jak najszybciej, modląc się tylko o to, aby nikt go tutaj nie zastał. Nie był pewny, czy to zadyszka go złapała, czy to nerwy opanowywały jego całe ciało, lecz serce tłukło mu się o żebra, a ciężki oddech roznosił się echem między grubymi, surowymi ścianami. Bał się, co było normalną reakcją, podobnie jak adrenalina powoli wypełniająca jego żyły. Oprócz tych oczywistych emocji, nie opuszczała go ekscytacja, bo wreszcie robił coś na własną rękę, bez czyjejś kontroli. Miał też wrażenie, iż wreszcie jest w swoim żywiole. Tak, jakby już nie raz był w podobnej sytuacji. Dodawało mu to siły, bo lęk zamiast go paraliżować, to pchał go naprzód, podpowiadając, że właśnie tu powinien być i podjął właściwą decyzję.

Drzwi kilka pięter wyżej otworzyły się z okropnym zgrzytem, gdy na szczęście on znajdował się już na parterze. Usłyszał czyjeś głosy i szepty dobiegające z góry. Czym prędzej złapał za kartę otrzymaną od Jiwoonga i przyłożył ją do czytnika. Zamek ustąpił z charakterystycznym brzdękiem, a on wpadł na pusty korytarz, absolutnie nie mając pojęcia, gdzie postawić następny krok. Pewne było to, że musiał ukryć się przed obiektywami kamer, więc jego każdy ruch był przemyślany. Powtarzał sobie pod nosem, że nic się nie dzieje i że nikogo nie ma wokół, więc nie ma się czego obawiać. Nie była to prawda, bowiem w pobliskich biurach pracowali ludzie, a ich głosy oraz stłumione dźwięki były dobrze słyszalne. Wypadało także zachowywać się w miarę naturalnie na wypadek konfrontacji z kimkolwiek z personelu lub straży. Nie każdy go tutaj znał. Miał wręcz podejrzenia, że znaczna część obywateli nie była zaznajomiona z pojawieniem się intruza spoza granic miasta, toteż spotkanie go nie wzbudziłoby w nich potrzeby ogłaszania powszechnego alarmu. Niemniej, należało przynajmniej udawać, że czuje się tutaj swobodnie, żeby nie wzbudzać niepotrzebnego zainteresowania.

ASTER | SeongjoongOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz