Siedzieli w milczeniu na łóżku Wooyounga, nie mając pojęcia co począć z natłokiem informacji, które dawały im jednocześnie tak dużo, a zarazem były bezużyteczne w ich położeniu. We dwójkę nie mieli szans z całą armią Kanclerza, gotową zrobić dla niego wszystko. Mieli do czynienia z patriotami. Asteryjczycy od urodzenia byli kształtowani tak, aby kochać to miejsce i postrzegać je w samych superlatywach. Traktowali je jak arkę, dzięki której mogą przetrwać zagładę. Może nawet istniało w tym ziarno prawdy, ponieważ poza obiektem stanowiącym to zamknięte miasto, naprawdę trudno było przetrwać. Nie było to niemożliwe, tak jak próbował wszystkim wmówić Kanclerz, aczkolwiek wiązało się z wyrzeczeniami, do jakich tutejsi obywatele nie byli zmuszeni. Nie niwelowało to jednak wszystkich bestialskich czynów, jakich dopuściła się tutejsza ludność. Eksperymenty na Bezdomnych, które miały być tylko pogłębiane i służyć zbudowaniu posłusznej armii marionetek, to tylko część ich wybryków. A w to wszystko zamieszana była ta dwójka i ich znajomi. Powinni myśleć o ogóle, ale skupiali się na tym, co było im najbliższe. Ten Woo, który przesiadywał aktualnie w kwaterze nie pamiętał twarzy Hongjoonga. Nie wiedział za kim tęskni, ale czuł że Jiwoong mówi prawdę. Pokrywało się to ze wszystkimi dziwnymi zachowaniami jego udawanej matki oraz sytuacjami, jakich nie umiał wyjaśnić. Z kolei Lee widział to wszystko na własne oczy i wciąż pamiętał wołający o pomoc wzrok Kima, którego wyrwano mu z ramion.
- Nie mogą się dowiedzieć, że znam prawdę. Zabiją mnie. Hongjoonga trzymają, ponieważ chcą dokończyć proces, który w moim wypadku zrealizowano. Nie jestem im potrzebny. Póki nie pamiętam, stanowię ich trofeum i dowód potęgi, jednak wystarczy, że im się sprzeciwię i skończę tak samo jak Jiwoon.- westchnął szatyn. Woong zdawał sobie z tego sprawę. Bał się również, co stanie się, kiedy wyjdzie na jaw, że tu przyszedł. Potrzebowali po swojej stronie kogoś ze strażników, z tym że żaden z nich nie znał prywatnie przeciwnika Kanclerza, który zajmowałby wysoko postawione stanowisko. Większość była na tyle zindoktrynowana, że nie nie przyszłoby im na myśl spiskować przeciwko władzy. Z kolei inni, jeśli tacy istnieli, byli świadomi z czym wiąże się publiczne prezentowanie oporu, więc ukrywali niezadowolenie pod sztucznym uśmiechem.
- Pytanie, czy zamierzamy wzbudzać bunt, czy wymknąć się po kryjomu? Ta druga opcja będzie łatwiejsza, chociaż w razie niepowodzenia znacznie bardziej niebezpieczna.- stwierdził Lee. Nie znał korytarzy prowadzących do wyjścia na zewnątrz. Najdalej, gdzie się zapuszczał to korytarze skrzydła testowego, gdzie wcześniej przetrzymywano brązowowłosego. Nie miał uprawnień, aby zaglądać głębiej.
- Zobacz, co jesteś w stanie zrobić, a ja postaram się zdobyć jak najwięcej informacji. Za dwa dni, w piątek, przyjdę do ciebie do kliniki. Miej przygotowany plan, ja przedstawię ci mój. Do tej pory udajemy, że się nie znamy. Nie zbliżajmy się do siebie, nie mijajmy na korytarzach, nie przebywajmy w tych samych pomieszczeniach, aby nie skupiać na sobie uwagi. Nie wiem jak zamierzasz teraz się stąd wymknąć, ale mam nadzieję, że cię nie przyłapią.- wydusił Wooyoung, usiłując ukryć swoje zdenerwowanie. Przez najbliższe kilkadziesiąt godzin musiał jak najlepiej poznać to miejsce oraz zdobyć broń. Nie miał jeszcze pojęcia jak to zrobić, lecz czuł, że mają niewiele czasu. Balansowali na cienkiej lince i był przekonany, że wkrótce całe Aster będzie przeciwko nim.
---------------------------------------------------
Hanbin szedł blado oświetlonym korytarzem w kierunku sali, na jakiej leżał Hongjoong. Dłonie splatał za plecami, a wzrok trzymał utkwiony w odległym punkcie, myślami dryfując w nieznanych rejonach. Szedł powoli, aby nikt nie posądził go o jakikolwiek pośpiech, który dałoby się powiązać z knowaniami. Stał przed trudnymi wyborami, do jakich nie czuł się wystarczająco kompetentny.
Wszedł do małego pomieszczenia, gdzie przesiadywał doktor prowadzący oraz pojedyncza pielęgniarka. Przed drzwiami stało jeszcze dwóch umięśnionych ochroniarzy, lecz stanowili tak stały element, że mężczyzna przestał zwracać na nich uwagę. W pokoju dało się usłyszeć jedynie szum maszyn oraz dźwięki wydawane przez aparaturę. Kim leżał na łóżku zmizerniały i niemalże nie przypominał siebie. Jeśli to ten człowiek miał być udanym wynikiem eksperymentu, to najwyraźniej coś w planie Kanclerza poszło nie tak. Hanbin miał doglądać tej sprawy. Pewnie kosztować go to będzie głowę, jeśli cały projekt okaże się fiaskiem. Powinien się bać, lecz nie czuł nic podobnego. Całe to przedsięwzięcie nie było mu zupełnie obojętne, ale chyba jego poglądy mijały się z opiniami tutejszych władz. Pozostawała jedynie zagwozdka, ile ma w sobie motywacji, ażeby z nią walczyć. Wygodniej byłoby milczeć, tak jak dotychczas. Z tym, że i wygoda w dłuższym okresie czasu przestawała być komfortowa.
CZYTASZ
ASTER | Seongjoong
FanfictionDruga część SPLIT Czasem człowiek nie zdaje sobie sprawy jak ogromny jest świat i jak wiele mniejszych światów mieści w sobie. Chociaż czasem chciałoby się ot tego ogromu uciec, zamknąć w małym ciemnym pokoju, z kanapą, odtwarzaczem oraz tymi piękny...
