Jako pierwszego z celi wywlekli Yeosanga. Seonghwa miał ochotę załamać ręce, ale nawet tego nie mógł zrobić, zważywszy na skute nadgarstki. Był przekonany, iż tamten nagada głupot, wpędzając ich w jeszcze większe tarapaty. Chłopak posiadał czegoś takiego jak instynkt samozachowawczy. Nie interesowało go, czy przeżyją dzisiejszy dzień, czy dotrą kiedykolwiek do Aster, czy uratują znajomych. Dla niego wszystko stanowiło niekończącą się komedię, z tym że dla pozostałych był to ciężki do przetrwania koszmar. Brunet starał się mu przekazać, aby wziął się w garść i chociaż raz wykazał dojrzałością, lecz tamten nawet na niego nie spojrzał. W zaskakująco dobrym nastroju powędrował wraz ze strażnikami, pozwalając aby tamci wychodzili z siebie, podczas gdy on będzie niósł ich los we własnych rękach.
Jeszcze nie miał przygotowanego scenariusza. Uwielbiał improwizację. Wprawdzie tamta trójka gdybała nad tym, co najlepiej powiedzieć, aby się wybronić, lecz on jak zwykle bujał myślami w obłokach i niezbyt obchodziła go wspólna wersja wydarzeń. Poza tym tamci ciągle przygotowywali niezawodne plany, które zawsze zawodziły, podejmowali najrozsądniejsze decyzje, które okazywały się pozbawione logiki, obierali najbezpieczniejsze ścieżki, chwilę później wprowadzające ich w śmiercionośne problemy. Nie byli kimś, kogo należało słuchać, jeśli na szali znajdowało się życie. On nie miał jakiejś szczególnej woli przetrwania, ale niezbyt podobała mu się wizja publicznej egzekucji. Nie była to jego wymarzona wizja odejścia z tego świata. W dodatku Sang miał ogromną rządzę kontroli. Mógł zginąć, ale tylko i wyłącznie na swoich zasadach.
Poprowadzono go do innego magazynu, pomalowanego zieloną farbą, która stopniowo zaczynała odpryskiwać. Nie była to najbardziej urodziwa okolica, a te szeregi baraków wyglądały tak, jakby ktoś podjął niezbyt sensowne wybory grając w Monopoly. Zdarzyło mu się raz ograć dziesięciolatka w tę grę, po czym widział rozwalające się pudełko po niej w koszu na śmieci. To wspomnienie dobrze obrazowało położenie jego zespołu na tle dzisiejszych okoliczności.
Wewnątrz znajdowało się kilka pomieszczeń, lecz następnie korytarz się rozszerzał wprowadzając do otwartej przestrzeni. Kręciło się tam trochę ludzi, w większości ubranych w cywilne stroje. Patrzyli na Kanga z zainteresowaniem, lecz nie dało się w nich spostrzec nienawiści, co go szczerze zdziwiło. Utożsamiał takie ludy z prymitywnymi rozwiązaniami. Wielokrotnie słyszał o samosądach urządzanych przez Bezdomnych, którzy nie kierowali się żadnym kodeksem, ograniczającym jakkolwiek ich swobodę. Na tutejszych mieszkańcach pojawienie się młodego mężczyzny zakutego kajdankami nie zrobiło aż tak wielkiego wrażenia, jakby się tego spodziewał. Część z nich zerknęła na niego ulotnie, zaraz powracając do wcześniej prowadzonych konwersacji, inni poplotkowali chwilę, lecz zaraz milkli zmuszeni kontynuować pracę. Mieściło się tu bowiem swoiste biuro. Dużo osób otaczało się jakimiś papierami, czy teczkami, co w warunkach pustynnych pozbawione było jakiegokolwiek sensu. Po co było prowadzić jakąkolwiek dokumentację, skoro mieli ważniejsze zmartwienia? Zabawne, jak bardzo człowiek pragnie normalności, że aż musi marnować czas na takie idiotyzmy.
Poprowadzili go do ostatniej ławy, za którą siedziała blondwłosa kobieta o karmelowej cerze oraz niebieskich, szklistych oczach. Trzymała przed sobą duży notes oraz długopis, gotowy do sporządzenia notatek. Nie mogła być wiele starsza od Yeo, chociaż jej mina była tak poważna i wyniosła, że z pewnością starała się wyglądać na więcej lat, niż miała w rzeczywistości. Posadzili Kanga naprzeciwko, lecz nie ściągnęli mu metalowych obręczy z rąk. Jeden z mężczyzn uderzył go nawet w plecy lufą swojej broni, dając jasno znać, czym grożą wszelkie podejrzane zachowania ze strony chłopaka.
- Godność?- spytała, a Yeo zlustrował ją od góry do dołu, jak kogoś niespełna zmysłów.
- Nie posiadam.- odparł dumnie, na co ta westchnęła. Już na pierwszy rzut oka było widać, że będzie to ciężka przeprawa. Nienawidziła swojej pracy. Nim tamten zdążył się uśmiechnąć, ta uderzyła pięścią w blat.
CZYTASZ
ASTER | Seongjoong
FanficDruga część SPLIT Czasem człowiek nie zdaje sobie sprawy jak ogromny jest świat i jak wiele mniejszych światów mieści w sobie. Chociaż czasem chciałoby się ot tego ogromu uciec, zamknąć w małym ciemnym pokoju, z kanapą, odtwarzaczem oraz tymi piękny...
