Początek

49 8 1
                                        

Jiwoong miał mieć kolejny dyżur. Zważywszy na nieprzespaną noc oraz towarzyszący mu stres, nie był zachwycony koniecznością spędzenia w strefie testowej następnych kilku godzin. Zmęczony i ledwo żywy ponownie siedział przy łóżku Wooyounga, obserwując czy jego stan się poprawia. Maszyny nie wariowały, a ich odczyty nie budziły większych zastrzeżeń. Pewnie gdyby był mniej wyczerpany, zacząłby się zastanawiać, dlaczego szatyn, który trafił tu jedynie z raną postrzałową oraz możliwym do opanowania krwotokiem, leży tutaj nieprzytomny już któryś tydzień. Nie były to na tyle poważne obrażenia, aby stosować niewyobrażalnie silne leki mogące go sytuacji zagrażającej życiu. Rzecz jasna, kiedy go tu przyniesiono jego stan był poważny oraz wymagał natychmiastowej interwencji, aczkolwiek po udzieleniu odpowiedniej pomocy, chłopak powinien odzyskać przytomność w przeciągu kilku, albo kilkunastu godzin. Dziewiętnastolatek ani nie stracił aż tak dużo krwi, ani ta nie została zanieczyszczona, aby musiała być przetaczana. Z karty nie wynikało również, żeby Jung zmagał się z jakimiś wrodzonymi chorobami, przykładowo związanymi z wygajaniem ran. Był zdrowym, młodym człowiekiem, a jednak wciąż znajdował się na tej sali, podpięty do maszyn, blady jak ściana, nie kontaktując z rzeczywistością.

Woong popijał już czwartą tego dnia kawę, przypuszczając że jego pacjent ma serce w znacznie lepszej kondycji od niego. W innych okolicznościach próbowałby się zdrzemnąć, mimo że nie było to dobrze widziane, kiedy formalnie przebywał w pracy. Tak czy siak, nie było o tym mowy, ponieważ wrażenia ubiegłej doby nie dawały mu zmrużyć oka. Jego umysł natarczywie przywoływał głos Hongjoonga, opowiadającego o tym, co zrobiło mu Aster. Nie pomagał także fakt, że obecnie znajdował się w jednym pomieszczeniu z przyjacielem Joonga i nigdzie nie było podanej informacji, jakim sposobem brązowowłosy tu trafił. Ta sprawa miała zdecydowanie zbyt wiele wątków, a rodzące się pytania zdawały się rzucane na wiatr, nie mając szansy na otrzymanie logicznej odpowiedzi. Wiele mógłby mu powiedzieć sam Wooyoung, lecz ten był utrzymywany w śpiączce i nie było z nim żadnego kontaktu. Gdyby zaś Lee spróbował go z niej wybudzić, ściągnąłby na siebie odpowiedzialność dyscyplinarną. Naprawdę nie potrzebował już kolejnych zmartwień do swojego bujnego zestawu, więc pozostawało mu snuć domysły, póki nie nastanie jakiś zwrot akcji.

Po dwóch godzinach naprzemiennego przyglądania się Jungowi oraz pochłaniania kawy, wreszcie wstał, aby rozprostować kości. Podszedł bliżej,  aby poczytać co wyświetlają monitory umieszczone na aparaturze. Parametry nie zaskakiwały, więc po zrobieniu szybkiej wzmianki o tym w dziennym raporcie, pomaszerował do kroplówki. Sam się nią nie zajmował, bowiem dopiero wykfalifikowana pielęgniarka z samego rana odmierzała właściwą ilość określonych substancji i wymieniała zawartość woreczka. Chociaż zdawało się, że taka czynność powinna należeć także do jego obowiązków, to w Aster dzielono osoby trudniące się jego zawodem na kilka grup. Pierwsza z nich obejmowała młodych ludzi na początku swojej kariery, do których należał Jiwoong. Ich zadania skupiały się na monitorowaniu pacjentów, zmianie podstawowych opatrunków, wypełnianiu dokumentów, umawianiu mieszkańców na wizytę, jeśli ci zawitali w klinice. Po krótkim szkoleniu mogli także dawać dzieciom najprostsze szczepionki, zastrzyki przeciwbólowe, albo pobierać krew do diagnostyki. Nie było nawet zastrzeżeń, aby diagnozowali najprostsze oraz najczęstsze choroby, jak grypę pod nieobecność lekarza. Zasadniczo, zajmowali się wszystkim, co nie pociągało za sobą większego ryzyka, aby odciążyć główny personel, który nie był zbyt liczny. Druga grupa była już bardziej wykwalifikowana. Nie pełniła roli jedynie obserwatorów podczas operacji, a przy niej asystowała wykonując często skomplikowane szycia ran oraz wyręczała doktora nadzorującego, niemalże wkraczając w jego kompetencje. Była to spora różnica w stosunku do klasycznego pojęcia "pielęgniarza" lub "pielęgniarki". Jako, że a Aster nie mieli aż tylu studentów medycyny, każdy musiał się znać po trochu na wszystkim. Lekarz miał być w tym specjalistą oraz autorytetem, natomiast część pielęgniarzy niejednokrotnie pełniła funkcję anestezjologów, angiologów, geriatrów, radiologów i innych, co było konieczne, mimo ich często niedostatecznych umiejętności. Ostatnią, najbardziej enigmatyczną gałęzią ich profesji byli chemicy. Wydawało się to bezsensowne, żeby wrzucać ich do tego samego worka, natomiast zajmowali oni się wszystkim tym, co pozostali, a oprócz tego mieli jako jedyni, bezpośrednią styczność z lekami podczas ich produkcji. Nikt oprócz nich nie wchodził do laboratoriów, gdzie znajdowały się wszystkie substancje, odczynniki, związki chemiczne. Ponadto jedynie oni oraz specjalni badacze uczestniczyli w przeprowadzaniu badań sprawdzających ich skuteczność. W ich przebiegu brał udział zawsze jeden taki pielęgniarz, jeden uczony z zakresu chemii oraz biologii, jeden lekarz o przynajmniej dwudziestoletnim stażu. Chodziło tu oczywiście tylko o najbardziej zaawansowane środki, gdyż dostęp do prostych medykamentów na przeziębienie, anginę, czy wszelakiego rodzaju bóle, miał każdy.

ASTER | SeongjoongOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz