Zaktualizowaliśmy nasze Wytyczne Treści.
Zapoznaj się z najnowszymi wytycznymi, aby nadal bezpiecznie udostępniać historie.

Nowy członek drużyny

55 12 1
                                        

Seonghwa leżał na płaskiej, ciepłej powierzchni. Dyszał ciężko, jakby przebiegł przynajmniej dwa maratony. Widział nad sobą niebo, najprawdziwsze niebo. Była późna godzina, bo malowało się ono granatem, na którym świeciło kilka pojedynczych gwiazd. Dookoła chodzili ludzie z latarkami. Wyciągano z gruzowiska martwe ciała, jakie układano w rzędzie, aby zidentyfikować czy to zaginieni uczestnicy, czy żołnierze Aster. Park spoczywał wśród nich, ale on żył. Oddychał o własnych siłach i do końca nie stracił przytomności. Miał mnóstwo obtarć. Jego całe ciało było mocno poobijane, przez co każdy ruch sprawiał mu ból, lecz zdarzył się cud i wciąż żył. 

Wciąż próbowano odkopać Sana. Problemem był fakt, że chłopak się nie odzywał, więc nie ciężko było zidentyfikować jego położenie. Hwa naprawdę chciał im pomóc, aczkolwiek jego stan na to nie pozwalał. Bruneta dziwiło, ile osób nagle zebrało się na ulicach Valorii. Przypuszczał, że najazd Aster przetrwali tylko nieliczni, zaś większość zmarło. Tyle mogił ujrzał tamtego dnia, kiedy pozwolono im wyjść z siedziby. Był świadkiem cierpienia oraz stopniowej śmierci tego miasta. Dziś jednak znów wypełniła je energia. Jakaś kobieta pochylała się nad nim z wilgotną chustą i ocierała jego twarz, aby pozbyć się pyłu, który doszczętnie ją oblepił. Mówiła do niego spokojnym, łagodnym tonem, jak do własnego dziecka. Młody mężczyzna nie sądził, że Valoryjczycy są w ogóle zdolni do takiej troskliwości.

- Mamy go!- wrzasnął Minjae z głęboką ulgą, kiedy udało im się dotrzeć do Sana. Potrzebował przy tym pomocy wielu rąk, ale wreszcie udało się wynieść Choi'a i ułożyć go wraz z innymi ofiarami. Natychmiast podbiegła do niego jakaś młoda blondynka, aby sprawdzić, czy oddycha. Seonghwa podniósł się powoli do siadu, żeby sprawdzić co się dzieje i przeraził się, gdy ujrzał bladą twarz chłopaka. Pomimo ewidentnego złego samopoczucia, z pomocą nadzorującej go kobiety, udało mu się podejść bliżej. 

Jasnowłosa zajmowała się resuscytacją, co nie było dobrym omenem. Ręce jej drżały przy dokonywaniu masażu serca. Kilku innych gapiów otoczyło ich, w napięciu czekając na rozwój wydarzeń. Chłopak miał ranę w nodze. Pręt przecięto, lecz jego fragment wciąż tkwił w stopie, tamując krwawienie. Musiał mieć jednak jeszcze inne obrażenia, skoro stracił przytomność. Sekundy w tamtych okolicznościach biegły niezwykle wolno. Park nie potrafił przejmować się własnym zdrowiem, podczas gdy San walczył o życie. Chociaż jego mimika tego nie zdradzała, był absolutnie przerażony. Był pewny, że przetrwają to oboje. Z ich rozmów nie wynikało, że jego stan się pogorsza, więc dlaczego tak nagle stracił przytomność, a jego serce przestało bić? Czy wysoki stopień stresu mógł być winowajcą? Nacisk na serce? Hwa nie chciał wierzyć, że to koniec. Nie chciał wierzyć, że straci kolejną osobę. Prawda, nie był z Sanem wyjątkowo blisko przez przebieg programu, niemniej naprawdę wiele ich łączyło. Oprócz niego oraz Yeosanga, nie pozostał w Valorii nikt, kto miał pojęcie o tym, co działo się za zamkniętymi drzwiami. Nie było nikogo, kto pomógłby Seonghwie dotrzeć do Aster i uratować przyjaciół. 

Głośny haust powietrza zaskoczył wszystkich zgromadzonych. San zakrztusił się nagłym dostępem do tlenu. Podtrzymywany przez nieznajomą, był zupełnie zdezorientowany i chwilę mu zajęło, aby pojąć co się stało oraz gdzie się właśnie znalazł. Podniósł wzrok, a gdy ujrzał Seonghwę stojącego na własnych nogach tuż przed nim, poczuł tak cudowną ulgę, jakiej jeszcze nigdy nie doznał. W milczeniu rozglądał się dookoła, zaś mieszkańcy milczeli, pozwalając mu na zorientowanie się w sytuacji. Ten widok był na swój sposób surrealistyczny, bo podobnie jak Hwa, był przekonany, że w Valorii nikt już ich nie uratuje. A jednak... rzeczywiście udało im się to przetrwać. 

Na końcu zerknął na swoje ręce oraz nogi. Rzeczywiście, obcy element wciąż tkwił w jego ciele, natomiast spodziewał się znacznie gorszych obrazów. 

ASTER | SeongjoongOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz