Ster

52 6 1
                                        

- Powiedz, co takiego chcesz zrobić?- Reina stanęła naprzeciwko niego, a on czuł jak krew szybko przepływa mu przez żyły. Miał wrażenie, że kobieta widzi wszystko, łącznie z jego strachem oraz obłudnym kłamstwem. Dostrzega te iskierki w oczach, zdradzające nieuczciwe zamiary. Nie było dobrej drogi. Jeśli teraz się wycofa, ta będzie miała pewność co do prowadzonych przez niego intryg. Kolejne oszustwa nie miały racji bytu, bo ona już wiedziała, że nie jest z nią szczerzy. Pozostawało pytanie, jak wykorzysta tę wiedzę?

- Potrzebuję dostać się do archiwum.- powiedział zgodnie z prawdą, nie mając pewności na co liczy. Jego dłoń zjechała w miejsce kieszeni na spodniach. Postawił wszystko na jedną szalę, świadomy, że powinien szykować już scenariusz na wypadek przesłuchania. Oczami wyobraźni widział oddział wpadający na korytarz, zakuwający go w kajdanki i prowadzący do celi. Hanbin zadawałby masę niewygodnych pytań tylko po to, aby koniec końców najbardziej drastyczne konsekwencje poniósł Hongjoong. Jiwoong był tylko pionkiem w tej grze. Zawsze można go było wymienić, jeśli nie sprawował się wystarczająco dobrze. Bardziej przytłaczający był fakt, że zawiódł Joonga, mimo chęci oraz składanych obietnic. 

- W jakim celu?- spytała, dość spokojnie jak na osobę, konfrontująca się ze zdrajcą. Lee przyglądał się jej dłoniom. Czy złapie za broń, albo krótkofalówkę? Nie postąpiła tak i zamiast tego wciąż lustrowała go paraliżującym wzrokiem.- Mogę cię tam wpuścić, jeśli zdradzisz mi po co?

- Chcę sprawdzić akta dotyczące...- nie dokończył zdania, bo tamta zaśmiała się głośno, dobrze wiedząc, kogo ma na myśli. 

- Kim Hongjoonga? Ryzykowne zagranie przychodzić tu bez żadnego specyficznego planu i liczyć na to, że jakimś cudem się uda. Zdajesz sobie sprawę, że powinnam poinformować ludzi Kanclerza o tym, co chcesz zrobić? Nie masz uprawnień do wglądu w te dokumenty, chyba nie muszę ci o tym przypominać.- 

Miała rację. Ciągle podejmował się kroków, na które nie był dobrze przygotowany i zamiast tego działał zgodnie z prostym, niedostosowanym do powagi sytuacji schematem, licząc, iż to wystarczy. Przez ostatnie dni poczuł się zbyt pewnie, bo mimo swojego zachowania, nie spotkał się z żadnymi negatywnymi skutkami, jak gdyby jego postępowanie zostało kompletnie zignorowane. 

- Zrobię wszystko czego sobie zażyczysz, byle byś tego nie zgłosiła. Rozumiesz? Wszystko. Odejdę. Nie będę starał się tam dostać, jeśli zgodzisz się nikomu o tym nie mówić. Naprawdę, jestem gotowy spełnić każde twoje żądanie.- wycedził drżącym głosem, wiedząc, że pętla zaciska mu się na gardle. Miał przed sobą członka ochrony, który z łatwością go prześwietlił i nie miał żadnych argumentów za tym, aby puścić Jiwoonga wolno. 

- Zamierzałeś pomóc temu chłopakowi? Hongjoongowi? Dlaczego? To tylko dzieciak, którego tu przetrzymują. Kolejny intruz przywieziony z misji, jakiego należy wpasować w tutejsze ramy i pozwolić żyć, jak każdemu innemu Asteryjczykowi. Nie ma sensu narażać siebie oraz jego, by poznać prawdę. Co może być w tych papierach?- była tym żywo zainteresowana. Podejście Reiny mogłoby być inne, gdyby wcześniej nie poznała Kima oraz jego sprawy. Zmieniło to jej spojrzenie na jego przypadek, lecz nie miała okazji, ażeby bliżej się mu przyjrzeć. Dostała tylko jeden dzień, który był niewystarczający by przekonać się, co takiego ukrywają przed nimi władze. 

Milczał. Nie chciał wyjawić nic więcej. Czekał na rozwój sytuacji, a żołądek zaciskał mu się coraz bardziej. Jej postawa przytłaczała go swoją siłą. Powinien mieć na tyle siły, żeby wyjść jej naprzeciw, lecz onieśmielony nawet nie szukał kolejnych wymówek, albo usprawiedliwień dla swojej niesubordynacji. Myślał tylko nad tym, jak sprawić, aby Joong przez niego nie cierpiał. 

- Chciałabym po prostu wiedzieć, skąd ta determinacja? Przecież wiesz, co ci za to grozi...- kontynuowała, mówiąc bardzo cicho, tak by nikt inny jej nie usłyszał. Byli tu tylko we dwójkę i Jiwoong nie miał pojęcia, jakie miał szczęście, że aktualnie na straży nie było nikogo innego. Nie powie nagle obcej kobiecie, co łączy go z chłopakiem, którego miał pilnować. Nie opowie jej o pozornie pozbawionych znaczenia popołudniach, jakie spędził w jego towarzystwie, ani o odkryciach dotyczących jego własnej osoby. Zwierzyłby się przyjacielowi, błagał o pomoc oraz radę, ale nie Reinie, która teraz mogła zadecydować o jego losie. Nie zdradzi jej, jak bardzo zależy mu na tym chłopaku, a nie na informacjach zawartych w teczkach. Nie przyzna się do tego, że po raz pierwszy kogoś szczerze polubił, chociaż w tym miejscu było to wysoce nieaprobowane. Nie odezwie się ani słowem, mając nadzieję, iż sama to wyczyta i odezwie się w niej człowieczeństwo. 

ASTER | SeongjoongOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz