Plan B

46 7 5
                                        

Stanęli przed koniecznością zdobycia nowego pojazdu lub opon. Było to na tyle oczywiste, że woleli tego nie komentować. Niemniej kolejny problem na liście nie należał do elementów scenariusza przygotowanego przez Seonghwę. Ciągłe niepowodzenia wpędzały go w rezygnację. Siedział w samochodzie nienadającym się do jazdy, obok siebie miał dzieciaka, który podobnie jak oni sami, nie miał pojęcia co się dzieje, z przodu na fotelu grzebał się psychopata z bronią w dłoni, co było wysoce nieodpowiedzialne, a za bezużyteczną kierownicą siedział dojrzały facet, który w obsłudze był bardziej skomplikowany niż raczkujące dziecko. Sana chyba jako jedynego dało się określić mianem normalnego, aczkolwiek Park wyczuwał, że pewnie i opinia na jego temat prędko się zmieni.

- To co teraz?- wydukał chłopak, gnieżdżący się pomiędzy Sanem i Hwą. Przytłaczała go ta ciężka cisza, dłużąca się w nieskończoność. Choi spojrzał na niego, wzruszając ramionami. Oczywiście, że w tej sytuacji chciał zrzucić odpowiedzialność na pozostałą trójkę.

- Trzeba ukraść auto Delegatury.- uznał Minjae. Seonghwa zaśmiał się głośno, słysząc ten pomysł. Jakże błyskotliwy przebłysk geniuszu. Problem w tym, że Delegatura już nie istniała, bo Valoria została niemalże w całości spustoszona i dopiero co zaczynała się podnosić.

- No to na co czekasz? Biegnij.- rzucił Yeo, wygrzebując sobie piach spod paznokci. Kim spojrzał na Kanga z niedowierzaniem. Jeszcze nigdy nie spotkał się z tym, aby jakiś smark potraktował go z takim brakiem szacunku. Dotąd starał się nie reagować na wszelkie akty znieważenia jego osoby, lecz miarka się przebrała.

- Żebyś ty nie zaczął zaraz biegać, jak cię zmuszę do zapierdalania na czworaka po nowy samochód.- warknął. San musiał naprawdę mocno się skupić oraz zacisnąć wszystkie mięśnie twarzy, by nie zdradzić swojego rozbawienia. Yujin też by parsknął, gdyby nie leżące wszędzie dookoła pistolety. Nadal nie wiedział, jaki jest jego status w tym gronie, więc wolał się nie wychylać.

- Skoro już kwestie waszych fantazji dotyczących tortur mamy załatwione, to wypadałoby się zastanowić, co robimy dalej. Nie zamierzam tak tu bezczynnie czekać przez kolejne dziesięć godzin.- dwudziestotrzylatek wyprostował się, chcąc zwrócić na siebie uwagę reszty pasażerów. Min rzucił jeszcze jakieś przekleństwo pod nosem, zaś Sang uśmiechnął się usatysfakcjonowany poirytowaniem mężczyzny.

- Powrót do Valorii piechotą zajmie nam, w tych warunkach, w tych strojach, pi razy oko wieczność.- San udawał, że liczy coś na palcach, chociaż tak naprawdę każdy wiedział, iż podróż powrotna nie wchodzi w grę.

- Czy widzisz tutaj autostrady, po których jadą rozpędzone bentleje, piękne suwy i nowoczesne japończyki? Mi się wydaje, że już nawet sama Japonia nie istnieje, ale co ja tam mogę wiedzieć.- Yeosang uderzył w deskę rozdzielczą, omal nie aktywując poduszki powietrznej. Min dał mu ostrzegawcze spojrzenie.

- Jakie są szanse, że dotrzemy do Aster piechotą?- spytał Hwa, tak naprawdę znając odpowiedź.

- Żadne.- burknął znudzony San.

- Wybitnie kurwa, to może od razu strzelmy sobie w łeb, młodego wypuśćmy i będzie po sprawie?- brunet wyrzucił ręce w górę, naprawdę zmęczony tym niekończącym się pasmem niepowodzeń. Najpierw idiotyczne kłótnie, potem burza piaskowa, napad Kresowców, a teraz przebite opony i brak możliwości dalszej jazdy. Już nie wiedział, czy bardziej nienawidzi tej grupy idiotów, przeklętej pustyni, czy samego siebie. Zależało mu tylko na uratowaniu przyjaciół, a póki co, oni sami potrzebowali pomocy.

- Kochaniutki, ja ci mogę ucho nafaszerować całym magazynkiem, jeśli taka jest twoja ostatnia wola.- zaproponował rozmarzony Kang, wspinając się na kolana, żeby spojrzeć na Parka przez zagłówek. Doskonale wiedział, po jak cienkim lodzie stąpa, ale podobało mu się to. Może tylko czekał, aż rozpęta się piekło, a oni rzeczywiście wybiją siebie nawzajem. Podobał mu się ten koncept. Uwielbiał brutalność, w każdej formie. Jego umysł postrzegał ją niemalże jako gatunek w sztuce.

ASTER | SeongjoongOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz