- Któż by to wiedział? Może miasto jest tym trzecim bytem, może kraj, a może nawet cała cywilizacja. Ile tak naprawdę wiemy o otaczającym nas świecie? Znamy nasze podwórko, bo z jakiegoś powodu zrobiło nam się tutaj zbyt wygodnie i nikt nie szuka prawdy dalej. Ma pani przed sobą ogromną planetę. Wystarczy ją tylko zwiedzić wzdłuż i wszerz, a okazałoby się, że naszymi sąsiadami nie jest tylko to przeklęte Aster oraz pogrążona w zniszczeniu Valoria. Bajki o zrujnowanym świecie to tylko bujda, idealna dla tych, którzy są zbyt zafiksowani na swoich kilkudziesięciu kilometrach kwadratowych, aby sięgnąć dalej. Pani o tym wie i ja o tym wiem. Dawne władze Valorii zdawały sobie z tego sprawę i Aster oczywiście też. Może więc Kim jest tym kluczem do świata, jakiego nie znamy, bo pozwoliliśmy sobie wmówić, że spotkał nas koniec, a my jesteśmy jego wizytówką.- powiedział z przekonującą pewnością siebie. Mai przyglądała mu się z fascynacją, ponieważ oboje mieli pewność, że Sang cedzi słowa, aby nie wysypać wszystkich asów z rękawa. Co do jednego się nie mylił, Hongjoong rzeczywiście był kartą przetargową i ten kto posiadał go w swoich ryzach miał istotną przewagę. Należało tylko potrafić ją wykorzystać. Póki nie rozumieli, co jest tym trzecim bytem, Joong pozostawał tylko zwyczajnym człowiekiem. Trzeba było dowiedzieć się, jak można go wykorzystać. Yeo widział procesy zachodzące w jej głowie, kiedy tak spoglądała przed siebie nieobecnym wzrokiem. Ile okrucieństwa się w niej tliło, a ile desperacji do zmiany świata na lepsze? Teraz myślała o Kimie w kategorii instrumentu, na jakim należy umieć grać, aby zrealizować najważniejszy koncert od wieku.
- Masz rację, chłopcze. Dziękuje ci za tę rozmowę. Zajdę do ciebie, gdybym miała jeszcze jakieś pytania. Jeden z moich ochroniarzy oprowadzi cię po naszej osadzie.- podniosła się z fotela i wyciągnęła do Kanga rękę. On wiedział, że w ten sposób zawierają pakt o wartości większej, niż została wypowiedziana. Zawierały się w niż życia wielu osób, ale tylko sam Sang miał pojęcie, na czyje konto będzie działał.
----------------------------
Ren był wyśmienitym strzelcem i miał największe doświadczenie z całego ich zastępu. Jego ojciec wywodził się z Potomków, co mogło być źródłem doskonałych umiejętności mężczyzny. Operował bronią niczym wirtuoz. Miał sokole oko i potrafił ustrzelić swojego wroga nawet z dużej odległości. Jeden z asteryjczyków padł martwy, kiedy kula przebiła się przez środek jego głowy, a strzelec dmuchnął w lufę, jak gdyby odgrywał scenę z dzikiego zachodu. Aika, jego córka nie lubiła tej pyszałkowatości ojca. Czuła, że kiedyś jego przekonanie o własnej nieomylności się na nim zemści. Wolała działać z głową i przemyślanie, nie licząc na lut szczęścia oraz niedokładne kalkulacje. Zaczaiła się na wysoką kobietę, dzierżącą w dłoni czarny pistolet. Dziewczyna, pomimo nauk ojca, nie przepadała za wykorzystaniem sprzętu. Znacznie bardziej ufała swoim pięściom. Te jej nigdy nie zawodziły, a uczucie łamanych kości pod knykciami przynosiło jej niezdrową satysfakcję. San przyglądał się jej przez ułamek sekundy. Z zaskakującą gracją dopadła nieznajomej, która usilnie się broniła, lecz jej oponentka przypominała jadowitego owada, oplatającego się wokół swojej ofiary i doprowadzającego do szybkiej oraz bolesnej śmierci. Chłopak musiał wykorzystać panujący chaos. Nie był gotowy do bezpośredniej konfrontacji z przeciwnikiem, więc podobnie jak Ren, skorzystał z broni. Nacisnął spust, lecz amunicja ugodziła ciemnowłosego strażnika w piszczel. To tylko go rozjuszyło i oddał w stronę Choi'a serię strzałów, której ten ledwo uniknął. Dopiero druga próba okazała się bardziej udana, dzięki czemu trafił osłabionego faceta w klatkę piersiową. Nie miał pewności, czy zranił go w serce, czy płuco, ale całe szczęście tamten nie miał na sobie kamizelki kuloodpornej, o czym świadczyła rozlana dookoła krew. Mimo to, San doprawił swoje dzieło okrągłą i jeszcze dymiącą dziurą w czaszce, która przypominała złowieszczy podpis.
CZYTASZ
ASTER | Seongjoong
FanfictionDruga część SPLIT Czasem człowiek nie zdaje sobie sprawy jak ogromny jest świat i jak wiele mniejszych światów mieści w sobie. Chociaż czasem chciałoby się ot tego ogromu uciec, zamknąć w małym ciemnym pokoju, z kanapą, odtwarzaczem oraz tymi piękny...
