Błąd

47 8 4
                                        

Charakterystyczną cechą Asteryjczyków było twarde trzymanie się ziemi oraz posłuszne akceptowanie realiów. Nie było miejsca na wzniosłe myśli, wielkie uczucia, wybujane marzenia oraz pragnienia sięgające daleko poza przyjęte schematy. W takim duchu Jiwoong żył przez ostatnie lata, zresztą jedyne, jakie pamiętał. Przywykł do tego, akceptował zarówno wady, jak i zalety takiego stanu rzeczy, a co za tym idzie, nie szukał bocznych wyjść, ucieczki, własnych ścieżek. Skoro każdą relację z człowiekiem traktowano jako kontrakt, a każda sympatia była zawsze mniejsza niż miłość do państwa, w jakim dorastali, to Lee dość naturalnie wpasował się w tutejsze społeczeństwo. Drugi człowiek nie mógł cię zmienić, nie mógł dać ci więcej niż to miejsce, nie mógł zagwarantować bezpieczeństwa, wykarmić, ocalić. Wszystko co mieli, zawdzięczali systemowi sterowanemu przez władze, który przez wiele dekad pozwalał im funkcjonować. Pozwolił im przetrwać.

Nauczony działania zgodnie z rutyną, która wpoiła w niego pewne odruchy bezwarunkowe oraz przyzwyczajenia, z jakimi nie dało się zerwać, nie miał pojęcia co robić, gdy ten idealny obrazek zaczął się sypać. Czuł się, jakby grzeszył myśląc o nim częściej niż o swoich obowiązkach zawodowych. Lęk budziło w nim poddawanie wątpliwości tutejszej polityki oraz zdarzeń odgrywających się za zamkniętymi drzwiami. Jednocześnie smak ekscytacji był tak uzależniający, że po postawieniu pierwszego kroku, skosztowaniu adrenaliny oraz grama prawdy, nie wyobrażał sobie zrezygnować z dalszych przedsięwzięć. Nagle zachciał odkryć wszystkie tajemnice, a miał głęboko zakorzenione przekonanie, że jest ich zdecydowanie więcej niż te związane z Hongjoongiem.

Leżał w łóżku i walczył sam ze sobą. Popadał w lekką paranoję, mając już wrażenie, iż nawet w jego mózgu zamontowano podsłuchy. Zaczął się zastanawiać nad wieloma kwestiami, a to otwierało mu oczy. Zaskakujące, że tak rzadko koncentrował się na własnych odczuciach, na wspomnieniach, na swoim charakterze. Tak pochłonięty przez utarty plan dnia, zapominał jak być człowiekiem o zwyczajnych ludzkich potrzebach. Nagle wyraźne stały się wszelkie odstępstwa, które tak bardzo różniły Aster od dawnych, normalnych narodów. Jiwoong zorientował się, że nigdy nie widział dwójki ludzi całujących się na korytarzach lub chodzących za rękę. Nigdy nie słyszał, aby matka mówiła swojemu dziecku, że je kocha i nigdy też nie spostrzegł dwójki przyjaciół zaabsorbowanych wzajemnym towarzystwem. Wszyscy pędzili, po to by odegrać swoją rolę, wpasować się w lukę, wygrywać ten równy rytm, który dawał im życie, lecz odbierał to co w nim najpiękniejsze.

Woong, skupiony na suficie, gdzie odbijało się światło lampki, począł krążyć między pytaniami, jakie nigdy dotąd nie zajmowały mu głowy. Z dnia na dzień interesujące stało się to, jak mogłaby wyglądać prawdziwa przyjaźń? Ile jest różnic między miłością, a przyjaźnią? Nigdy nie kochał, nikogo. Nie zdążył pokochać swojej rodziny, nie miał sposobności związać się z drugą połówką. Nikomu nie ofiarował cząstki swojego serca, które tak jak każde inne, potrzebowało ulokować w kimś ogrom emocji. Fascynowały go te wszystkie opowieści, jakie przytaczał Hong. Te proste historie, gdzie ludzie przeżywali swoją młodość doświadczając, płacząc, próbując odnaleźć samych siebie. Te, w których człowiek był w stanie zmienić drugiego, przyczynić się do szybszego bicia serca, zbierać cudze uśmiechy, malując najpiękniejsze chwile. On nigdy tego nie zaznał, a miał już dwadzieścia-cztery lata. Wcale mu też tego nie brakowało, dopóki sam nie poczuł.

Pomimo tego mentliku, zaprzątającego umysł, nie mógł pozwolić aby uczucia uniemożliwiły mu podejmowanie logicznych decyzji. Zdawał sobie sprawę z tego, że czekają na niego ciężkie dni, a on musi zebrać się w garść. Na liście rzeczy do zrobienia pojawiło się odwiedzenie archiwum. Od początku wiedział, że to tam odnajdą najwięcej informacji, lecz udanie się tam pociągało za sobą ogromne ryzyko, na jakie wtedy nie był gotowy. Teraz nie miał wątpliwości. To mogło pomóc im w dalszym działaniu, a go upewnić w swoich wyborach. Wiedział, że postępuje dobrze, bo robi to zgodnie z sercem, ale nie był pewny, czy w przyszłości nie okaże się to znacznie bardziej bolesne niż pozostanie przy statycznej rzeczywistości.

ASTER | SeongjoongOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz