Yujin wraz z Seonghwą i Minjae starali się opracować jak najdokładniejszy plan ataku na Potomków. Kim, jako stary wyjadacz, niejednokrotnie miał z nimi do czynienia, więc jego wiedza wreszcie mogła się na coś przydać. Siedemnastolatek bardzo angażował się w misję, co budziło pewne podejrzenia w Hwie. Mimo wszystko, dawał dobre wskazówki. Brzmiał na doświadczonego w takich wyprawach, choć był o wiele od nich młodszy. Podczas, gdy tamci prowadzili zażarte dyskusje, Yeosang wylegiwał się na Słońcu, niezainteresowany najazdami na jakąkolwiek grupę Bezdomnych. Uważał, że nie mieli najmniejszych szans na powodzenie, nie mając ani pojazdu i nie wiedząc z jaką liczbą przeciwników będą się mierzyć. ryzykowanie życia lub zdrowia dla kilku opon lub jednego samochodu, nie brzmiało jak najwybitniejszy pomysł, na jaki mogli wpaść. San nie był pewny, czy podziela zdanie Parka, czy Sanga, ale wypełniał swoje obowiązki, przygotowując niezbędną amunicję oraz broń do użycia. Musiał wydzielić, jaką część zapasów mogą zużyć, ażeby starczyło im na resztę podróży. Spakował ich plecaki i zastanawiał się, co zrobić z Yujinem. Nieodpowiedzialne było dawanie mu pistoletu. Nie zrobili mu krzywdy, ale to nie oznaczało, że odzyska teraz pełnię wolności. Należało mieć na względzie, że chłopak może ich zdradzić, kierując się własnymi korzyściami.
- Ruszajmy.- zawołał Hwa, po tym jak ustalili kluczowe punkty. Wpierw powinni udać się w pobliże rzeki, gdzie najczęściej koczują Potomkowie. Nie mogli tracić więcej czasu, zwłaszcza że miejsce to położone było przynajmniej pół godziny drogi pieszo, w upale, przez wały piachu.
Kang już otworzył usta, aby zaprotestować, natomiast San wepchał mu plecak w ręce, nie przewidując żadnej dyskusji.
- Idziesz. Nawet nie próbuj się wymigiwać. Zapamiętaj, że jeśli będzie trzeba kogoś poświęcić, to zrobię to bez skrupułów.- bąknął Hwa, wskazując na blondyna. Tamten, jak zawsze, nic sobie nie robił z jego gróźb. Parkowi zależało na tym, by brzmieć groźnie, lecz prawda była taka, iż Yeo miał nad nim dużą przewagę. Przede wszystkim, nie był przygłupem.
- Miła atmosferka.- skwitował Sung, idąc przy boku Minjae, który wysunął się na prowadzenie. Zabrali wszystkie najcenniejsze rzeczy, wiedząc, że gdy wrócą, to zawartości suwa, wraz z nim samym, może nie być. Yeosang człapał na samym tyle, tuż za Hwą. Brunet odwracał się co chwilę, monitorując, czy Kang za nim podąża. Wreszcie szarpnął go za rękę, by ten maszerował przed nim. Jasnowłosy tylko się zaśmiał, bo nic nie bawiło go tak bardzo, jak poirytowana mina Parka.
Wkrótce okazało się, że mają nieodpowiednie obuwie oraz niedostateczną kondycję do takich wycieczek. Seonghwa tylko raz miał okazję być na pustyni i mierzyć się ze stawianymi przed nią wyzwaniami, lecz wtedy nie miał do przejścia kilku kilometrów. Podobnie było z Sangiem, który choć się do tego nie przyznawał, miał absurdalnie dość tego wyczerpującego spaceru. Oboje byli siebie warci. Sanowi niejednokrotnie przechodziło przez myśl, czy bardziej nie opłaca się ich zostawić. Okropnie ich spowolniali. On też, siłą rzeczy, odzwyczaił się od tutejszych warunków, natomiast dorównywał tempu narzuconemu przez Yujina. Ten nastolatek, choć na pierwszy rzut oka niepozorny, był najbardziej wysportowany z nich wszystkich. Takie przeprawy nie robiły na nim najmniejszego wrażenia, podczas gdy pozostałym pot lał się z czoła, a piach wsypywał do butów.
- Źle to robicie.- odezwał się nieśmiało gdzieś w połowie trasy.- Nie potraficie chodzić po takich powierzchniach.
Pokazał, jak lekko sunąć podeszwami pod odpowiednim kątem, by nie męczyć nóg. Park podszedł do tego z rezerwą, bo nie lubił jak ktoś go poucza. Sang świetnie się bawił, robiąc wszystko, tylko nie to, co mu polecono. Minjae miał z kolei po dziurki w nosie tej ciągłej dezorganizacji. Mieli działać jak zespół, tymczasem wystarczyła drobna uwaga, a ci ludzie zdolni byli skakać sobie do gardeł.
CZYTASZ
ASTER | Seongjoong
Fiksyen PeminatDruga część SPLIT Czasem człowiek nie zdaje sobie sprawy jak ogromny jest świat i jak wiele mniejszych światów mieści w sobie. Chociaż czasem chciałoby się ot tego ogromu uciec, zamknąć w małym ciemnym pokoju, z kanapą, odtwarzaczem oraz tymi piękny...
