Granice

20 2 0
                                        

Wooyoung zapuścił się prawdopodobnie zbyt daleko, ale ciekawość prowadziła go dalej. Mógł się w każdej sekundzie zawrócić i odejść, a i tak nikt nie zwracał na niego uwagi. Robotnicy byli zbyt zaaferowani swoją pracą, aby spojrzeć w górę oraz odszukać wzrokiem drobną sylwetkę szatyna balansującego na rusztowaniu wiele metrów nad ziemią. Pewnie zdrowy rozsądek powinien go odsunąć od tego pomysłu, lecz on pragnął jak najpełniej dostrzec prawdę o Aster. Rozbudowywali się, co powinno być powodem do szczycenia się na forum, a nie ukrywania przed mieszkańcami. Panowały ciężkie czasy, więc rozszerzanie wpływów, czy podnoszenie warunków życia ludzi, to coś godnego pochwały. Jednak ukrywali to w tajemnicy i Jung nie miał pojęcia dlaczego. Maszerował powoli, czując przyjemną adrenalinę. Lubił jej smak. Wypełniała całe płuca. Przyjemny strach wydobywał gęsią skórkę. Asteryjczycy nie mieli wielu okazji do doświadczania podobnych emocji, więc dlaczego to charakterystyczne mrowienie było dla Woo tak znajome? 

Przeszedł wzdłuż ściany. Nieopodal znajdowała się jakaś wnęka, a on oczywiście pragnął się dowiedzieć, co tam jest. Nie dochodziły stamtąd żadne dźwięki, toteż wątpił, by mogli go przyłapać. Poruszał się powoli, żeby nie spaść przez żaden nieostrożny ruch. Ta zwinność także nie pasowała do spokojnego studenta, miłośnika fotografii. Możliwe, że jego rzekomi rodzice tak naprawdę nic o nim nie wiedzieli. Dotarł do zagłębienia, które prawdopodobnie planowano zamurować, choć niegdyś służyło za jakieś ciasne pomieszczenie. Nie spodziewał się natomiast widoku, jaki tam zastanie.

Znajdowało się tam ludzkie ciało, na wpół zatopione w ścianie, co zdradzało, że już przystąpili do procesu zabetonowywania zwłok. Unosił się tam potworny zapach rozkładu. Wooyoung powstrzymał odruch wymiotny, przyglądając się temu mrożącemu krew w żyłach wizerunkowi nieznanego chłopaka. Przez upływ czasu na skórze nieboszczyka pojawiły się liczne plamy, a skóra przybrała ziemisty odcień. Szatyn nie miał pojęcia, kim jest ten człowiek, ani czym zasłużył sobie na tali los, ale był przekonany, że ta sprawa ma drugie dno.

Powoli wrócił w bezpieczne miejsce, nie skupiając na sobie niczyjego spojrzenia. Przechadzał się korytarzami, jak duch, wciąż rozpamiętując traumatyczne doświadczenie sprzed kwadransa. To puste spojrzenie zostanie z nim na długo. Świadomość, że ktoś musiał zaznać tu tak strasznej śmierci, wprawiała go w lęk. Pragnął przyjrzeć się tej sprawie, odkryć tożsamość nieznajomego oraz dowiedzieć się, co tak naprawdę dzieje się w Aster i był przekonany, że śledztwem nie przysporzy sobie zbyt wielu przyjaciół. 

Miał zobaczyć się ze swoją matką, która coraz bardziej martwiła się o jego zachowanie. Wooyoung podejrzewał, że ta po prostu się o niego troszczy i pragnie jego bezpieczeństwa, zwłaszcza po tamtym wypadku. Nie miał prawa wiedzieć, że prawda jest zgoła inna, a wokół niego rozpościera się szeroko zakrojona intryga, której on jest głównym bohaterem. Zlustrowała go od góry do dołu, kiedy powolnym krokiem podszedł do niej, zanim razem weszli na stołówkę. Może tylko mu się wydawało, a może rzeczywiście przypatrywała mu się podejrzliwie. Miała zmęczone oczy oraz spierzchnięte usta. Chociaż rzekomo odzyskała dziecko, to nie sprawiała wrażenia szczęśliwej. Ten okres był prawdopodobnie dla niej trudniejszy niż samo oczekiwanie na jego wybudzenie. Tak tłumaczył sobie to Woo, który niechętnie nabrał jedzenia na talerz i usiadł przy jednym ze stolików. Jego ojciec się nie zjawił. Ciekawiło go, czy postawa rodziciela wynika z samego skomplikowania tej sytuacji, czy stoi za tym coś jeszcze. Być może był to ten typ mężczyzny, któremu ciężko przychodziło okazywanie uczuć. Jednak niewykluczone, że ci dwaj nigdy nie mieli ze sobą dobrych stosunków, a obecne okoliczności tylko to uwydatniały.

- Jak ci minął dzień, skarbie?- Jiwon wymusiła uśmiech, uderzając palcami o blat. Wooyoung coraz częściej czuł się nieswojo w jej obecności, a ich rozmowy traktował trochę jak przesłuchania, mające na celu sprawdzenie, czy nie dopuszcza się jakichś niewłaściwych praktyk. Sam nie rozumiał, skąd aż takie przerażenie w jej oczach, skoro nie oświadczył jej, że zajmuje się czymś nielegalnym. Chciał jedynie wstąpić do służby, a większość dni spędzał na szlajaniu się po korytarzach. Gdyby dowiedziała się, co dziś odkrył, prawdopodobnie dostałaby zawału. Wolał nie dzielić się z nią tymi informacjami, choć ta pewnie wychwyciła w jego mimice, że coś było na rzeczy. Matki chyba są w stanie wyczytać wątpliwości z oczu swoich dzieci. Oczywiście to nie matczyna miłość stała za jej obawami, a ciągły stres, który odczuwała w związku ze skrywaniem tak istotnej tajemnicy.

ASTER | SeongjoongOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz