- Myślę, że powinniśmy przygotować jakiś plan działania. Co teraz? Chcesz się stąd wydostać? To twoja ostateczna decyzja?- spytał Jiwoong, kiedy szli jednym z pustych korytarzy. Joong podniósł na niego zaskoczony wzrok.
- Powinniśmy? Wybacz, ale nie zamierzam cię w to angażować. Już wspominałem, że tak obrócę tę sytuację, abyś nie poniósł z tego tytułu żadnych konsekwencji.- stwierdził dość stanowczo. Dzisiejszy poranek dość dosadnie pokazał mu, iż nie może pozwolić na wmieszanie dwudziestoczterolatka we własne porachunki. Ta sprawa dotyczyła bezpośrednio jego osoby, więc nikt pośredni nie powinien cierpieć przez podjęte przez niego wybory, czy też zarządzenia tutejszych władz. Hongjoong nie był pewny jak głęboko sięgają macki ludzi, którzy byli odpowiedzialni za jego los i jaka jest geneza tych wszystkich zdarzeń. Wierzył, że musi istnieć przyczyna, dlaczego nie pozwolono mu umrzeć po tamtym zadaniu, dlaczego Kanclerz zwracał się do niego z taką sympatią, jakby zależało mu na jego zaufaniu. Gdyby chciał pozyskać kolejnego pionka, wystarczyłoby go zmusić. Dokonać tego przy pomocy najbardziej prymitywnego narzędzia, jakim była siła. Ostatnie czego chciał, aby przez jego prywatne zawiłości ktoś niewinny stracił wszystko, na co zapracował przez długie lata.
- Wydaje mi się, że czy tego chciałeś, czy nie, mimowolnie mnie w to wplątałeś. Zresztą, sam wyraziłem na to zgodę, wysłuchując ciebie wczoraj i przynosząc ci ten klucz dzisiaj. Wiem, że podczas naszej ostatniej rozmowy nie zadeklarowałem żadnej pomocy, ale od tamtego momentu przemyślałem sobie jeszcze raz to co powiedziałeś...- zanim dokończył, Kim zatrzymał się przed nim. Był spięty. Niecodziennie człowiek dowiadywał się o swojej skomplikowanej przeszłości tuż po tym, jak było się więzionym w klaustrofobicznej izolatce oraz indoktrynowanym, aby stać się kolejnym obywatelem tego wykreowanego z pozorów miasta. Niecodziennie słyszało się również o tym, że twój przyjaciel ledwo przeżył operację, bo te same osoby, które skrzywdziły ciebie, skrzywdziły również jego. Na szczycie całej tej sterty anormalnych zdarzeń była znajomość z Jiwoongiem, która zaczęła odgrywać dużą rolę w życiu Honga, a wobec której musiał się zdystansować zarówno dla swojego dobra, jak i dla dobra młodego pielęgniarza.
- Moje zwierzenie nie miało na celu zobligowania cię do jakichkolwiek kroków. Chciałem tylko, abyś mi uwierzył i byś nie myślał o mnie źle przez złamanie tej jednej obietnicy. Jestem wdzięczny za twoje nastawienie oraz za tę kartę, ale naprawdę nie możemy razem współpracować w tym zakresie. Ty masz swoje życie, ja mam swoje. Jeśli stąd odejdę, ty tu zostaniesz. Chyba nie chcesz, żeby ten jeden dobry uczynek odbił się na całej twojej przyszłości. Nie bądź nierozsądny.- westchnął. Nie wiedział, jak inaczej przetłumaczyć mu, że najlepiej będzie, jeśli zachowa neutralną pozycję. Kanclerz nie może zacząć snuć podejrzeń, ponieważ to zagroziłoby im obojgu. Dla Kima wydawało się to takie proste, lecz w rzeczywistości nie było. Jiwoong obcował z nim na co dzień, ale miał też do czynienia z Wooyoungiem. Obracał się w tym środowisku, zobowiązany był wykonywać polecenia z góry, a każde niepowodzenie, czy będące jego winą, czy Hongjoonga, trafi na jego konto i to on będzie się tłumaczył przed przełożonymi. Ruszyła machina, jakiej nie dało się cofnąć. Oczywiście, to o czym opowiedział mu Joong nie dotyczyło bezpośrednio jego, ale w ciągu ostatnich tygodni wszystko, co w jakikolwiek sposób było problemem dwudziestojednolatka, stawało się także jego problemem. Kim patrzył wprost na Lee, aczkolwiek sądząc po jego spojrzeniu, wątpił ażeby trafiły do niego jego słowa.
- Gdybyś nie dbał o te wszystkie swoje wartości i zamiast się boczyć, posłuchał moich propozycji, zmieniłbyś zdanie. Jestem w stanie zaprowadzić cię bezpiecznie do Wooyounga, jeśli dasz mi kilka dni. Wówczas ani ty, ani ja, nie będziemy musieli się martwić. Gorzej jak pójdziesz sam i ktoś cię przyłapie. Pod moim nadzorem mogę jeszcze wymyślić jakąś historyjkę o zapoznawaniu cię z moim fachem, ale przy samotnej wędrówce w ciągu nocy już takiego alibi nie znajdziesz.- machnął mu palcem przed nosem, na co chłopak zrezygnowany wywrócił oczami.
CZYTASZ
ASTER | Seongjoong
FanfictionDruga część SPLIT Czasem człowiek nie zdaje sobie sprawy jak ogromny jest świat i jak wiele mniejszych światów mieści w sobie. Chociaż czasem chciałoby się ot tego ogromu uciec, zamknąć w małym ciemnym pokoju, z kanapą, odtwarzaczem oraz tymi piękny...
