Ostatnie dobranoc

37 3 0
                                        

Jiwoong kucał przy ścianie z kubkiem gorzkiej kawy, patrząc przez szybę i obserwując uśpioną sylwetkę Hongjoonga. Dźwięki aparatury przebijały się przez ścianę, jednocześnie kodując się na stale w jego umyśle. Słyszał je nieustannie, we śnie, po przebudzeniu, przy posiłkach, przebywając w pracy. Sprawiały, że ani przez sekundę nie był w stanie w pełni wypocząć ani się odstresować. Dotrzymywał rutyny i pojawiał się tutaj codziennie o wyznaczonej porze. Wmawiał sobie, iż w ten sposób pilnuje, czy Kanclerz oraz lekarz nadzorujący zdrowie Kima nie posuną się za daleko, chociaż w rzeczywistości był świadomy swoich błędów oraz bezradności. Nie uspokajał go widok chłopaka przypiętego do łóżka, podłączonego do zaawansowanego sprzętu oraz kroplówek. Nie uspokajała go zmizerniała twarz oraz pogarszająca się kondycja dwudziestojednolatka. Wprawiały go w potworne poczucie winy, pomimo braku instrumentów, aby ich obojgu wyciągnąć jakoś z tej sytuacji. Cały czas nadzorowali go strażnicy. Uzbrojeni mężczyźni byli wyczuleni na każde skinięcie palcem, zbyt gwałtowny oddech albo krzywe spojrzenie. Lee nie przemyciłby tu żadnej broni, jakkolwiek by się o to nie postarał. Śledzono go nie tylko w obrębie tego przedsionka oraz kliniki, ale także poza nią. Czuł wzrok na swoich plecach, kiedy odwiedzał i opuszczał stołówkę. Towarzyszył mu podczas spaceru do swojej kwatery oraz w drodze po odebranie kosmetyków, czy leków. Nadzorowali jego ruchy, ale miał też wrażenie, jakby mieli umiejętność wnikania nawet w jego myśli. Dostrzegali w nim zarówno strach, gniew, jak i smutek. Nie lubili tych emocji. Najbardziej korzystne dla nich byłoby, gdyby ponownie poparł system i zamienił się ponownie w marionetkę, którą łatwo można sterować. W tym momencie zmuszeni byli operować jego uczuciami, wykorzystywać w najpodlejszy sposób zauroczenie, przywiązanie, jego najskrytsze słabości, aby ten nie podnosił zamachu oraz nie działał przeciwko nim. Wiedzieli jednak, że ich manipulacja oraz jego lęk to tylko tymczasowy hamulec. Potrzebowali obywateli w pełni oddanych, bezkrytycznych, pozwalających jednostkom u szczytu działać. 

On, prawdę mówiąc, nie rozważał aż tak planów jakie miała władza. Skupiał się na tym co wie, co jest namacalne i co może zobaczyć własnymi oczami. A widział swojego pierwszego przyjaciela. Nie miał pojęcia, czy przed tym jak pozbawili go pamięci był z kimś tak blisko jak z Hongjoongiem. Niewykluczone, że tak szybkie przywiązanie do Kima wynikało z braku jakiejkolwiek relacji w Aster. Eksperymenty potrafiły wymazać jego wspomnienia o ludziach, o rodzicach, o własnym dzieciństwie, natomiast były w stanie w pełni zakamuflować potrzeb, które miał przed trafieniem tutaj.  Nie urodził się w tym mieście, nie wychował, nie nabył wszystkich wartości, którymi kierują się tutejsi mieszkańcy. Od początku się od nich różnił, lecz dopiero teraz powód jego odmienności był tak klarowny. 

- Jak długo to jeszcze potrwa?- zapytał, spoglądając na odwróconego do niego plecami lekarza. Ten nie odpowiedział. Zazwyczaj ignorował pytania Jiwoonga, a właściwie całą jego obecność w tym pomieszczeniu. Chociaż Lee także pracował przy pacjentach, tamten najwyraźniej nie uważał go za wystarczająco wykwalifikowanego kompana do rozmowy lub komunikacji zabraniały mu rozkazy z góry. Tak czy siak, brunet nie miał co liczyć na uzyskanie sensownych informacji z jego strony. 

Ubrany w fartuch doktor przyglądał się w skupieniu parametrom na swoim monitorze. Zerkał to na wskazania, to na Hongjoonga, który leżał nieruchomo na materacu. Coś ewidentnie zaniepokoiło mężczyznę. Zrobił się nagle niespokojny i podniósł krótkofalówkę z biurka.

- Zabierzcie go.- rzucił stanowczo do ochroniarzy czuwających przy drzwiach, a Woong zerwał się na równe nogi upuszczając kubek z czarnym napojem. Odgłosy wydawane przez sprzęt robiły się coraz głośniejsze. Młody pielęgniarz podbiegł do przejścia między pokojami, lecz zaraz został pociągnięty do tyłu oraz unieruchomiony. 

- Co się dzieje?!- krzyczał, zdzierając sobie gardło. Słyszał, jak ten zawiadamia innych specjalistów, prosząc by jak najszybciej się tu przybyli. Sam wpadł do sąsiedniej sali, aby ustabilizować sytuację Kima. Jiwoong mógł tylko się domyślać, czego jest świadkiem. Wyrywał się oraz szarpał, ale nie miał na tyle siły aby wyswobodzić się z rąk strażników, którzy po krótkiej przepychance wyprowadzili go na korytarz. Tam Woong dostrzegł trzy sylwetki w sterylnych strojach z torbami pełnymi przyrządów. W powietrzu dało się wyczuć napięcie. Ściskało mu ono żołądek i utrudniało złapanie oddechu. Wyglądał za plecy, gdy odciągano go jak najdalej od tamtego miejsca. Mdlące przerażenie podchodziło mu do gardła, na myśl że stało się właśnie coś poważnego, a on nie może Hongjoongowi pomóc. Najczarniejsze scenariusze przewijały mu się przed oczami. Nie przestawał wołać imienia Kima, bez względu na to, jak daleko od tamtego pomieszczenia się znajdowali. Po drodze minęło go jeszcze kilku zaaferowanych pielęgniarzy, skupionych wyłącznie na swoim celu. Lee nie przestawał się awanturować, aczkolwiek nikt nie kwapił się do jakichkolwiek wyjaśnień. Miał wrażenie, jakoby jego prośby oraz pretensje lądowały w próżni. Pchający go do przodu funkcjonariusze nie spojrzeli mu nawet prosto w twarz. Czuł tylko ich palce mocno zaciskające się na jego ramionach. 

ASTER | SeongjoongOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz