Wooyoung siedział przy stole na stołówce, a naprzeciwko niego Jiwon. Od kiedy się wybudził nie spuszczała go z oczu. Towarzyszyła mu praktycznie wszędzie, nadzorując i pilnując każdego kroku. Była uprzejmą kobietą, troskliwą oraz kochającą. Jung żałował, że nie potrafi odwzajemnić jej uczuć. Chociaż ta traktowała go jak ukochanego syna, on nie był w stanie spojrzeć na niego jak na mamę. Nie tylko przez wzgląd na amnezję, ale miał wrażenie, jakoby nigdy w życiu nie wykształcił w sobie rodzicielskiej miłości. Woohyun różnił się od niej. Był typem zdystansowanego ojca, który wolał obserwować życie swojej pociechy z boku. Nie odzywał się zbyt wiele, przez co Woo nie miał okazji go dobrze poznać. Wspólnie jadali posiłki, czy wychodzili na spacery, lecz mężczyzna unikał długich, angażujących rozmów. Na pytania chłopaka odpowiadał zdawkowo. Coś niewątpliwie go trapiło, lecz powstrzymywał się od wyrzuceniem tego z siebie. Wprowadzało to dość specyficzną atmosferę, która krępowała szatyna. Mimo, że powoli przyzwyczajał się do płynącego w Aster rytmu, to wciąż było dla niego obce miejsce. Liczył na odzyskanie wspomnień w nadchodzących dniach, ale nic nie przywoływało tego miłego mrowienia w brzuchu. Jiwon przedstawiała mu jego ulubione miejsca, natomiast on był wobec nich obojętny. Opowiadała mu o jego największych pasjach, aczkolwiek te też nie budziły w nim większych emocji. Ponadto jedzenie w Aster mu okropnie nie smakowało. Nawet rzekomo uwielbiana przez niego zupa lub pieczeń, wywoływały u niego odruch wymiotny.
- Jak się dzisiaj czujesz? Wyniki w porządku?- zapytała z uśmiechem, a on tylko pokiwał twierdząco głową. Czuł się dobrze. Miał wrażenie, że nawet za dobrze zważywszy na to, co mu się przytrafiło. Po takim wypadku powinien być poddany jakiejś rehabilitacji, tymczasem nie miał absolutnie żadnych problemów z motoryką swojego ciała. Oczywiście, nie był jeszcze na tyle silny, ażeby przebiec maraton, niemniej nie wydawało mu się, aby cokolwiek z jego ciałem było nie tak. Noga go jedynie delikatnie pobolewała, przez co łagodnie kuśtykał żeby jej nie nadwyrężać. Sądził, iż po takim upadku miałby problemy z kręgosłupem albo rękoma, ale nic podobnego mu nie dolegało.- Chciałbyś się jutro gdzieś wybrać? Na przykład do zagrody, żeby pooglądać zwierzęta?
Nie był dzieckiem. Nie potrzebował dwudziestoczterogodzinnej opieki i znacznie bardziej pomocne byłoby danie mu chwili na poukładanie sobie wszystkiego w samotności. Jak dotąd miał tylko jeden poranek, gdzie nikt nie wisiał mu nad głową i był to ten, kiedy wybudził się z tamtego ciężkiego snu. Kobieta nie dała mu okazji do zobaczenia tego obiektu w pojedynkę, na co bardzo miał ochotę. Było wiele korytarzy, które mijali, wiele drzwi, jakich nie otwierali, bowiem prowadzała go po tych samych, nudnych zakątkach.
- Chyba wolałbym po prostu odpocząć. Sam.- z trudem przeszło mu to przez gardło. Jej też nie spodobała się ta odpowiedź, ale nie mogła tego żywo okazać, by nie wzbudzić w nim podejrzeń. Kanclerz wprawdzie nie rozkazał jej kontrolować go w każdej minucie jego życia, aczkolwiek nie była pewna, na ile może ufać brązowowłosemu. Nie było co oczekiwać, że chłopak zadomowi się tutaj w trakcie kilku dni, tygodni, a nawet miesiąca. To proces, który wymagał czasu oraz pracy. Musiał nie tyle, zrozumieć, iż to jego dom, co w pełni to poczuć.
Nie mogła się mu sprzeciwiać, przynajmniej nie w zbyt nachalny sposób. Zaproponowała mu jeszcze kilka wspólnych aktywności, jakie ten grzecznie odrzucił. Jiwon wsłuchiwał się w ich konwersację nie ingerując. Jego zachowanie wzbudzało w Wooyoungu niepokój. Nie był w stanie powiedzieć, co konkretnie było z tym człowiekiem nie tak, lecz jego zamknięta postawa zdecydowanie utrudniała im znalezienie wspólnego języka. Nie wykazywał się niechęcią lub brakiem empatii. Jego wzrok był przeszywający i pozbawiony ojcowskiej sympatii. Spoglądał na niego jak na obiekt, a nie żywego człowieka, swoje własne dziecko.
Ciężko było wytłumaczyć jego samopoczucie. Na swój sposób było surrealistyczne i przypominało bardzo długi, skomplikowany sen, pozbawiony najmniejszego sensu. Wszystko było oderwane od rzeczywistości. Jego ciało, na które spoglądał absolutnie się z nim nie utożsamiając, ubrania, które zdawały się nie należeć do niego, puste myśli krążące tylko wokół faktów, jakie poznał w ciągu minionych kilkudziesięciu godzin. Żył, ale to życie nie należało do niego i choć nie umiał tego w żaden sposób wyjaśnić, to ten stan utrudniał mu normalne funkcjonowanie. Przydałaby się jedna rzecz lub osoba, jakiej mógłby się chwycić by poukładać elementy do kupy, jednak nie wokół nie było niczego, ani nikogo takiego.
CZYTASZ
ASTER | Seongjoong
FanfictionDruga część SPLIT Czasem człowiek nie zdaje sobie sprawy jak ogromny jest świat i jak wiele mniejszych światów mieści w sobie. Chociaż czasem chciałoby się ot tego ogromu uciec, zamknąć w małym ciemnym pokoju, z kanapą, odtwarzaczem oraz tymi piękny...
