⚫22

1K 50 0
                                        

27 lipiec, środa

~~Natalie~~

Obudziłam się....

Spojrzałam na obejmującą mnie rękę.

Przestraszyłam się... nawet nie wiecie jakie rzeczy przychodziły mi do głowy.

Uspokoiłam się trochę, gdy zobaczyłam nacięcia na nadgarstkach i otaczającego go siniaka.

Odwróciłam się powoli i zobaczyłam śpiącego blondyna.

Miał siny policzek i strupa w kąciku ust. Na dolnej wardze...

Pogładziłam jego siny polik.

- Mmmmm.....- zamruczał budząc się.

- Czemu przyszedłeś?

- Też się cieszę, że cię widzę.- powiedział uchylając powieki.

- Nie no... cieszę się, ale.... jak wszedłeś? I czemu znowu jesteś pobity?

- Wszedłem przez okno... nie zamknęłaś.

- Ah, no tak, zapomniałam. Czemu ojciec się pobił?

- Stłukłem butelkę wódki.

Przytuliłam go.

- Ross... idź na policje... on nie może cię bić, bo stłukłeś jego butelkę, czy zrobiłeś jeszcze jakąś inną głupotę.

- Nie pójdę... mam 17 lat... niedługo się wyprowadzę i będę miał spokój.

- Powinieneś pójść. Co jeżeli cię kiedyś zabije?

- Nie zabije. Nic mi się nie stanie.

- Rób jak uważasz.

- Mogłabyś nie mówić nikomu o tym co robi mi ojciec?

- Jeżeli tak chcesz...

- Tak, chcę, żebyś zatrzymała to dla siebie.

- Okej. Obiecuje, że nikomu nie powiem.

- Dziękuje.

- Gdzie twoi rodzice?

- Nie wiem. Wyszli gdzieś w nocy, więc przyszedłem do ciebie.- uśmiechnął się.

Pokiwałam głową.

- Fajnie, że o mnie pomyślałeś, ale.... mogłeś mnie uprzedzić, przestraszyłam się.

- Przepraszam, nie chciałem.

- Okej.

Zdjęłam z siebie rękę chłopaka i usiadłam.

- Która godzina?- spytał Ross i także usiadł.

Wzięłam do ręki telefon.

- 8:26.- powiedziałam.

- Okej.- westchnął.

Oparł się o mnie.

- Co robisz?

- Nic.- powiedział i pocałował mnie w policzek.

Spojrzałam na niego.

Uśmiechnął się lekko.

Położyłam się. On też.

Patrzyliśmy w sufit.

- Natalie? Mogę zadać ci trochę.... krępujące pytanie?

- Krępujące?

- Troszeczkę.... znaczy.... no wiesz, każdy uważa inaczej. Ja myślę, że jest to trochę krępujące.

- Am.... okej. Możesz.

- Całowałaś się już?

Spojrzałam na niego.

Nie odrywał wzroku z sufitu.

- Chyba raz.- powiedziałam szczerze- Jak grałam z dziewczynami i chłopakami z klasy w butelkę. Miałam wyzwanie, żeby pocałować takiego jednego.

- Oh, fajnie.

Wbiłam wzrok w drzwi.

- Mówiłem ci to już, ale.... powtórzę. Ja niestety nigdy się nie całowałem. Jakie to uczucie?

- Nie wiem... wiesz... pewnie gdybym kochała tamtego chłopaka to by było... no nie wiem.... miło?

- Mhm..... Aaa...... pocałujesz mnie?- poczułam na sobie jego wzrok.

- Ross.- upomniałam go- Czemu mnie o to pytasz?

- No... bo... ja chcę w końcu to zrobić, a jeżeli kocham cię to ty chyba jesteś idealną osobą, z którą mógłbym mieć swój pierwszy pocałunek.

Spojrzałam na niego.

On na mnie.

- Mogę?- wskazał palcem na moje usta.

- Ross....

- Proszę. Nawet nie wiesz ile o tym myślę, często budzę się w nocy i myślę o tobie... po prostu... chciałbym to zrobić.

Zbliżył swoja twarz do mojej.

- Ross... przestań.- usiadłam.

- Przepraszam.... pójdę już.- powiedział i wstał z łóżka.

Kiedy był już przy oknie zatrzymał się i odwrócił głowę.

- Zjedz śniadanie.- powiedział i wyszedł.

Patrzyłam smutno w okno.

Westchnęłam i opadłam na łóżko.

~~Ross~~

Oparłem się o wannę i płakałem. Po co ja ją poprosiłem o pocałunek? Jaki ja jestem głupi!

- Ross?- usłyszałem pukanie do drzwi i głos mamy.

- Daj mi spokój!- krzyknąłem.

- Ross, proszę otwórz mi.- mówiła łagodnym głosem.

Zdjąłem z nogi trampka i rzuciłem go w drzwi.

- Ross... proszę.... otwórz mi.

- Nie mam ochoty!- powiedziałem i wyjąłem z szafki żyletkę ojca.

Uklęknąłem przed wanną i ułożyłem ręce tak, żeby nie ubrudzić krwią podłogi.

Przyłożyłem żyletkę do nadgarstka i zrobiłem pierwsze nacięcie.

- Ross... proszę otwórz. Słyszę, że płaczesz. Chciałabym porozmawiać.

- Ale ja nie chcę.- powiedziałem robiąc drugie nacięcie.

Mama znowu zapukała do drzwi.

Szybko zrobiłem jeszcze dwa nacięcia.

- Ross, otwórz mi. Możesz być spokojny, ojca w domu nie ma. Jesteśmy sami.

Wstałem z podłogi i zakrwawioną ręką przekręciłem kluczyk w drzwiach.

- Czego chcesz?!- warknąłem otwierając drzwi.

C.D.N.





NadziejaOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz