40

882 43 2
                                        

4 wrzesień, niedziela

~~Natalie~~

Od kilku dni nie mam kontaktu z Rossem. Tęsknie za nim i boję się o niego.

Jest już szkoła.

W czwartek było rozpoczęcie roku.

Spojrzałam w okno.

Okno Rossa było otwarte.

Otworzyłam swoje i przeszłam do domu chłopaka, dużo ryzykowałam, bo prawdopodobnie jego ojciec jest w domu.

Blondyn leżał skulony w łóżku.

Usiadłam obok niego.

Otworzył czerwone, pewnie od płaczu oczy.

Nie był pobity, więc czemu płakał?

Jaki był powód jego smutku?

- Co się stało? Nie odzywasz się do mnie. Nie wiem.... chcesz ze mną zerwać?

- Nie. Nie chcę. Kocham cię.- powiedział.

- To czemu się nie odzywałeś?

- Nie miałem sumienia spojrzeć ci w oczy.- usiadł.

- Czemu?

Spuścił głowę.

- Rzuciłem się na niego z nożem.- jego broda zaczęła drżeć, a łza spłynęła po policzku chłopaka.

- Na kogo?- w moim głosie można było słyszeć przejęcie.

Podniósł głowę i spojrzał mi w oczy.

- Na tatę.- zaczął płakać.

Byłam bardzo zdziwiona. On? Chciał? Zabić? Ojca? Swojego ojca?

Przytuliłam go.

- Nie wiem co we mnie wstąpiło. Nie byłem sobą.

- Ross, zrobiłeś mu coś?

- Nie.

- Więc proszę.. nie płacz już.

- Jak mam nie płakać?!- uniósł się- Chciałem zabić człowieka.

- Ale nie zabiłeś. Ross, już wszystko jest okej.

- Nie jest okej.

- Będzie okej.- głaskałam go po głowie.

Pokiwał głową.

C.D.N.

Skomentuj?

NadziejaOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz