⚫27

1K 43 2
                                        

28 lipiec, czwartek

~~Ross~~

Jest już 1 w nocy. Założyłem czarne rurki, czarną bluzkę z krótkim rękawkiem, a na nią moją niebieską bluzę. Tą którą miałem w swoje urodziny, rok temu.

Otworzyłem okno i wszedłem do pokoju Natalie

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.

Otworzyłem okno i wszedłem do pokoju Natalie.

Dziewczyna siedziała na łóżku i patrzyła się na mnie. Była ubrana zwyczajnie. Jak ja.

- Idziemy?- spytałem ją

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.

- Idziemy?- spytałem ją.

- Tak.- powiedziała i wstała z łóżka.

Wymknęliśmy się z jej domu i poszliśmy w stronę parku.

- Trochę źle się z tym czuje, że nie wiem gdzie jest park. Mieszkam tu pięć lat, a nie wiem podstawowych rzeczy.

- Ross nie przejmuj się tym.

- Nie mogę. Czuje się dziwnie.

- Ross.- westchnęła i złapała mnie za rękę.

Uśmiech od razu wkradł mi się na twarz.

- Okej... mówiłaś, że się wcale nie znamy, ale ja tak nie uważam. Myślę, że nie trzeba wiedzieć o sobie wszystkiego. Ważne jest, żeby czuć się przy sobie swobodnie.

Pokiwała głową.

- Ja też tak uważam.- powiedziała.

Uśmiechnąłem się.

Doszliśmy do parku.

Usiedliśmy na ławce i rozmawialiśmy. Ogólnie to ja mówiłem o swojej rodzinie i sobie. Ona o sobie, o swoich 'przyjacielach', rodzinie i zadawała mi różne pytania.

- To przez swoich przyjacieli zaczęłaś się ciąć? Przez nich zachorowałaś?- byłem zdziwiony.

- Tak, mówili mi, że żeby się z nimi trzymać muszę być szczuplejsza, bo wyglądam jak słoń i będę ich tylko ośmieszać. Dominica rozpisała mi dietę i ćwiczenia. Było tego strasznie dużo. Dużo ćwiczeń, zdrowe jedzenie, mało kalorii. Zgodziłam się. Schudłam.... a oni? Mówili, że nadal jestem gruba. Starałam się jeszcze bardziej. Zaczęłam się ciąć...- płakała.

Przyciągnąłem ją do siebie.

- Tak mi przykro...- głaskałem ją po głowie.

Po chwili uspokajania jej przestała płakać.

- Już okej?- spytałem.

Pokiwała głową.

⚫⚫⚫

Obudziłem się obok Natalie.

Okej...... ojciec mnie zabije. No chyba, że mam to szczęście, że nie ma go w domu.

Wstałem i podszedłem do okna.

Otworzyłem i usiadłem na nim.

Moje było zamknięte. Super! Uh...

Spojrzałem na śpiącą brunetkę.

Uh, muszę ją obudzić. Tak bardzo nie chcę tego robić.

- Nati?- szepnąłem jej do ucha.

Nie zareagowała.

- Natalie?- dmuchnąłem jej w ucho.

- Hm?- otworzyła lekko powieki.

- Okno zamknięte. Muszę wyjść drzwiami.

- Chwila.- powiedziała i przetarła oczy.

Natalie pomogła mi się wymknąć z jej domu.

Powoli otworzyłem drzwi i wszedłem do środka.

- Gdzie ty do cholery byłeś?!!- ojciec złapał mnie za nadgarstek i mocno zacisnął dłoń.

Spojrzałem na niego smutno.

- No mów.- popchnął mnie.

- Ja.... no... byłem... tylko....

- No mów!!

- Byłem tylko na spacerze.- powiedziałem przestraszony.

- A ktoś ci pozwolił?- złapał mnie za szczękę.

Pokręciłem przecząco głową.

- No właśnie! Nie miałeś prawa wychodzić! Nie pozwoliłem ci!- krzyczał.

Puścił moją szczękę.

Patrzył na mnie wściekły.

Trząsłem się ze strachu.

- Tato....- powiedziałem cicho.

Dał mi z liścia.

- Tato.... proszę... nie bij...- szepnąłem przez łzy.

- Oooo... No kto by pomyślał. Jak mam cię nie bić skoro na to zasługujesz?- popchnął mnie jeszcze raz.

- Gdzie mama?- spytałem cicho.

Chciałem nawiązać z nim rozmowę, może wtedy by mi odpuścił...

- Wyszła.- zaśmiał się.

Pokiwałem głową.

- Zapraszam do salonu, synku. Nie będę cię bił w drzwiach.- zaśmiał się.

- Piłeś?- spytałem.

- Nie! Dlaczego miałbym pić?!- uderzył mnie w twarz.

Łzy spływały mi po policzkach.

- A wiesz, co? Nie ma potrzeby, żeby iść do salonu.- zaśmiał się.

C.D.N.

Mam nadzieje, że się podoba.

NadziejaOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz