Jest już 1 w nocy. Założyłem czarne rurki, czarną bluzkę z krótkim rękawkiem, a na nią moją niebieską bluzę. Tą którą miałem w swoje urodziny, rok temu.
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Otworzyłem okno i wszedłem do pokoju Natalie.
Dziewczyna siedziała na łóżku i patrzyła się na mnie. Była ubrana zwyczajnie. Jak ja.
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
- Idziemy?- spytałem ją.
- Tak.- powiedziała i wstała z łóżka.
Wymknęliśmy się z jej domu i poszliśmy w stronę parku.
- Trochę źle się z tym czuje, że nie wiem gdzie jest park. Mieszkam tu pięć lat, a nie wiem podstawowych rzeczy.
- Ross nie przejmuj się tym.
- Nie mogę. Czuje się dziwnie.
- Ross.- westchnęła i złapała mnie za rękę.
Uśmiech od razu wkradł mi się na twarz.
- Okej... mówiłaś, że się wcale nie znamy, ale ja tak nie uważam. Myślę, że nie trzeba wiedzieć o sobie wszystkiego. Ważne jest, żeby czuć się przy sobie swobodnie.
Pokiwała głową.
- Ja też tak uważam.- powiedziała.
Uśmiechnąłem się.
Doszliśmy do parku.
Usiedliśmy na ławce i rozmawialiśmy. Ogólnie to ja mówiłem o swojej rodzinie i sobie. Ona o sobie, o swoich 'przyjacielach', rodzinie i zadawała mi różne pytania.
- To przez swoich przyjacieli zaczęłaś się ciąć? Przez nich zachorowałaś?- byłem zdziwiony.
- Tak, mówili mi, że żeby się z nimi trzymać muszę być szczuplejsza, bo wyglądam jak słoń i będę ich tylko ośmieszać. Dominica rozpisała mi dietę i ćwiczenia. Było tego strasznie dużo. Dużo ćwiczeń, zdrowe jedzenie, mało kalorii. Zgodziłam się. Schudłam.... a oni? Mówili, że nadal jestem gruba. Starałam się jeszcze bardziej. Zaczęłam się ciąć...- płakała.
Przyciągnąłem ją do siebie.
- Tak mi przykro...- głaskałem ją po głowie.
Po chwili uspokajania jej przestała płakać.
- Już okej?- spytałem.
Pokiwała głową.
⚫⚫⚫
Obudziłem się obok Natalie.
Okej...... ojciec mnie zabije. No chyba, że mam to szczęście, że nie ma go w domu.
Wstałem i podszedłem do okna.
Otworzyłem i usiadłem na nim.
Moje było zamknięte. Super! Uh...
Spojrzałem na śpiącą brunetkę.
Uh, muszę ją obudzić. Tak bardzo nie chcę tego robić.
- Nati?- szepnąłem jej do ucha.
Nie zareagowała.
- Natalie?- dmuchnąłem jej w ucho.
- Hm?- otworzyła lekko powieki.
- Okno zamknięte. Muszę wyjść drzwiami.
- Chwila.- powiedziała i przetarła oczy.
⚫
Natalie pomogła mi się wymknąć z jej domu.
Powoli otworzyłem drzwi i wszedłem do środka.
- Gdzie ty do cholery byłeś?!!- ojciec złapał mnie za nadgarstek i mocno zacisnął dłoń.
Spojrzałem na niego smutno.
- No mów.- popchnął mnie.
- Ja.... no... byłem... tylko....
- No mów!!
- Byłem tylko na spacerze.- powiedziałem przestraszony.
- A ktoś ci pozwolił?- złapał mnie za szczękę.
Pokręciłem przecząco głową.
- No właśnie! Nie miałeś prawa wychodzić! Nie pozwoliłem ci!- krzyczał.
Puścił moją szczękę.
Patrzył na mnie wściekły.
Trząsłem się ze strachu.
- Tato....- powiedziałem cicho.
Dał mi z liścia.
- Tato.... proszę... nie bij...- szepnąłem przez łzy.
- Oooo... No kto by pomyślał. Jak mam cię nie bić skoro na to zasługujesz?- popchnął mnie jeszcze raz.
- Gdzie mama?- spytałem cicho.
Chciałem nawiązać z nim rozmowę, może wtedy by mi odpuścił...
- Wyszła.- zaśmiał się.
Pokiwałem głową.
- Zapraszam do salonu, synku. Nie będę cię bił w drzwiach.- zaśmiał się.
- Piłeś?- spytałem.
- Nie! Dlaczego miałbym pić?!- uderzył mnie w twarz.
Łzy spływały mi po policzkach.
- A wiesz, co? Nie ma potrzeby, żeby iść do salonu.- zaśmiał się.