~~Natalie~~
Obudziłam się... To sen?? To był tylko głupi sen? Nie spotkałam się z tym chłopakiem?
Wstałam z łóżka i podeszłam do biurka. Zalogowałam się i sprawdziłam ostatnie wiadomości.
Nie.
To nie był sen.
Uśmiechnęłam się lekko i zaczęłam się kręcić na fotelu.
- Bo zwymiotujesz.- usłyszałam śmiech Rossa.
Przestałam się kręcić.
Zmieszałam się trochę.
- Cześć.- powiedział.
- Hej.- powiedziałam nieśmiało.
Usiadł w oknie.
Otworzyłam szafkę i zaczęłam szukać w niej książki. Chciałabym coś poczytać.
- Co robisz?- spytał.
- Szukam książki.
- Nie pogadasz ze mną? Ojca nie ma w domu, więc nie muszę się ukrywać.
- Emm... Wiesz... Jestem w piżamie.
- Ja też, i co?
- Uh, poczekaj... pójdę się ubrać.
- Poczekam...
Wzięłam ubrania i poszłam do łazienki.
Przebrałam się, umyłam zęby i rozczesałam włosy.
Wróciłam do pokoju i usiadłam w oknie.
- Natalie...?
- Słucham?
- Zjadłaś śniadanie?
Spojrzałam na niego pytająco.
- No co? Przecież często cię o to pytam.
- Jeszcze nie.
- Oh, em... no...
- Co?
- Am... nic... już nie ważne...
Pokiwałam głową.
- Kiedyś to minie.- powiedziałam.
- Co minie?
- To napięcie między nami.
- Wiem...
- Nie wyglądasz zbyt dobrze.- powiedziałam, mając na myśli jego siniaki na twarzy i ramionach.
- No dzięki.- zaśmiał się.
- Wiesz o czym mówię.
- Wiem. Ja się nie przejmuje tym jak wyglądam, może trochę...
Spojrzałam na jego nadgarstki. Już nie miał bandaża.
Wzięłam w dłoń jego rękę i obejrzałam sine nadgarstki.
Przejechałam palcem po jego ranach... Naprawdę się ciął.
Spojrzałam na niego. Zarumienił się.
Posłałam mu lekki uśmiech.
- No co?- spytałam.
- Nic, nic.
Puściłam jego dłoń.
- A... Chodzisz do szkoły?- spytałam go.
- Nie... znaczy... wiesz... uczę się przez internet.
CZYTASZ
Nadzieja
FanfictionSiedemnastoletnia Natalie postanawia się zabić. Odciąga ją od tego pomysłu chłopak z Internetu... Okładkę robiła @WiktoriaBelke
