⚫6

1.4K 65 0
                                        

~~Natalie~~

Obudziłam się... To sen?? To był tylko głupi sen? Nie spotkałam się z tym chłopakiem?

Wstałam z łóżka i podeszłam do biurka. Zalogowałam się i sprawdziłam ostatnie wiadomości.

Nie.

To nie był sen.

Uśmiechnęłam się lekko i zaczęłam się kręcić na fotelu.

- Bo zwymiotujesz.- usłyszałam śmiech Rossa.

Przestałam się kręcić.

Zmieszałam się trochę.

- Cześć.- powiedział.

- Hej.- powiedziałam nieśmiało.

Usiadł w oknie.

Otworzyłam szafkę i zaczęłam szukać w niej książki. Chciałabym coś poczytać.

- Co robisz?- spytał.

- Szukam książki.

- Nie pogadasz ze mną? Ojca nie ma w domu, więc nie muszę się ukrywać.

- Emm... Wiesz... Jestem w piżamie.

- Ja też, i co?

- Uh, poczekaj... pójdę się ubrać.

- Poczekam...

Wzięłam ubrania i poszłam do łazienki.

Przebrałam się, umyłam zęby i rozczesałam włosy.

Wróciłam do pokoju i usiadłam w oknie.

- Natalie...?

- Słucham?

- Zjadłaś śniadanie?

Spojrzałam na niego pytająco.

- No co? Przecież często cię o to pytam.

- Jeszcze nie.

- Oh, em... no...

- Co?

- Am... nic... już nie ważne...

Pokiwałam głową.

- Kiedyś to minie.- powiedziałam.

- Co minie?

- To napięcie między nami.

- Wiem...

- Nie wyglądasz zbyt dobrze.- powiedziałam, mając na myśli jego siniaki na twarzy i ramionach.

- No dzięki.- zaśmiał się.

- Wiesz o czym mówię.

- Wiem. Ja się nie przejmuje tym jak wyglądam, może trochę...

Spojrzałam na jego nadgarstki. Już nie miał bandaża.

Wzięłam w dłoń jego rękę i obejrzałam sine nadgarstki.

Przejechałam palcem po jego ranach... Naprawdę się ciął.

Spojrzałam na niego. Zarumienił się.

Posłałam mu lekki uśmiech.

- No co?- spytałam.

- Nic, nic.

 Puściłam jego dłoń.

- A... Chodzisz do szkoły?- spytałam go.

- Nie... znaczy... wiesz... uczę się przez internet.

NadziejaOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz