44

866 39 1
                                        

23 maj, wtorek

~~Ross~~

Po pracy zawiozłem Natalie do jej przyjaciółki Molly. Przyjaźni się z nią od roku.

Sam pojechałem do willi mojego ojca. Całą noc układałem słowa tak, żeby zabrzmiały sensownie i ogólnie chodzi o to, żeby zranić jakoś ojca i tyle.

Zaparkowałem samochód na poboczu i poszedłem do drzwi.

Zadzwoniłem.

Otworzył mi jakiś chłopak.

- W czym mogę pomóc?- spytał uprzejmie.

- Szukam Anthony'ego Princa.

- Zaraz go zawołam.- powiedział i poszedł w głąb wielkiego domu.

Chwilę później w drzwiach zjawił się mój ojciec.

- Niespodzianka.- powiedziałem.

- Ross? Co tu robisz?- wyszedł z budynką i zamknął za sobą drzwi.

Spojrzałem na jego dłoń.

- Obrączka? Ożeniłeś się? Jakoś z mamą nie chciałeś.- powiedziałem z obrzydzeniem.

- Mów co tu robisz?

- Przyjechałem odwiedzić swoje tatę, nie można?- uśmiechnąłem się złowieszczo.

- O co ci chodzi? Mówiłem ci, żebyś...

- Nie mówiłeś, że nie mogę cię odwiedzać. Powiedziałeś, żebym nie pisał i nie dzwonił.

- No tak. Spostrzegawczy jesteś.

- Wiem.

Drzwi się otworzyły, a w nich stanęła kobieta, z którą widziałem tatę w sklepie.

- Anthony, czemu nie zaprosisz pana do środka? Nie bądź nie uprzejmy. Może zrobię kawe?- powiedziała uśmiechnięta.

- Kochanie, nie ma takiej potrzeby. Ten pan już idzie.

- Właśnie. Ja już idę. Jestem Ross.- podałem jej rękę.

- Kimberly.- uścisnęła moją dłoń.

- To ja się będę zbierać.- powiedziałem.

Kobieta pokiwała głową i weszła do środka.

- Ale... wpadnę jeszcze kiedyś.- powiedziałem.

Odwróciłem się od niego i zacząłem iść.

Podbiegł do mnie i złapał mnie za ramie.

Zatrzymałem się.

- Czego chcesz? Pieniędzy?? Mogę ci dać.

- Ale ty jesteś żałosny, myślisz, że mnie przekupisz?

- Nie... Wcale tak nie myślę.- spuścił głowę.

- Siniaków nie miała. Bijesz ją?

- Nie. Przestałem pić. Poszedłem na terapie.

- Poszedłeś na terapie? Tak się składa, że ja też.- zaśmiałem się.

- Nie rozumiem...

- Miałem bulimię debilu.- warknąłem.

- Bulimię?

- Tak. I to przez ciebie. Przez te twoje złośliwe komentarze.

- Nie wiedziałem.- powiedział.

- Nie wiedziałeś wielu rzeczy.- powiedziałem i uderzyłem go w policzek.

Wsiadłem do samochodu i odjechałem.

C.D.N.

NadziejaOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz